Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wino i flawonoidy
Autor Wiadomość
sklonowany Offline
Member
***

Liczba postów: 148
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #1
RE: Wino i flawonoidy
Jakiś czas temu zacząłem się mocniej interesować składem wina itd. Już od dawna słyszałem, że w krajach gdzie piję się go więcej, a szczególnie czerwonego, choroby cywilizacyjne przebiegają lżej i ogólnie jest ich o wiele mniej. Okazuje się, że to głównie przez flawonoidy zawarte w czerwonym winie. Substancje te potrafią nawet rozpuszczać guzki w ciele, oczywiście niezłośliwe. Mają bardzo dobroczynny wpływ na nasz organizm w tym również zapobiegają np. chorobie wieńcowej. Słyszał ktoś z was w ogóle o tym?

"Widziałeś mnie?"
09-15-2009 16:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #2
 
A zrobił ktoś badania, które zestawiają liczbę uratowanych przez wino nowotworowców z tymi, którzy popadli w alkoholizm, sącząc codziennie wino?

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
09-15-2009 16:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
sklonowany Offline
Member
***

Liczba postów: 148
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #3
 
Trudno zrobić badania czy wino kogoś uratowało. Ale czytałem o badaniach francuskich i hiszpańskich które pokazywały, że ludzie pijący wino codziennie, około 2 - 3 lampek chorowali na choroby cywilizacyjne o wiele rzadziej niż ludzie nie pijący wina. I nie chodzi tu wcale o klimat owych krajów. Było to związane właśnie z piciem wina. Ale tylko czerwonego. Nie pamiętam jednak jak ty wyglądało statystycznie.

"Widziałeś mnie?"
09-15-2009 16:47
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #4
 
Ja spotykałem się już z alternatywną, krytyczną dla odmiany oceną teorii o zbawiennym wpływie 2-3 lampek wina dziennie na organizm ludzki. M.in. na wspaniałych wykładach o alkoholizmie i kulturze picia.
Uzależnienie od alkoholu tez jest chorobą cywilizacyjną. I nieważne w sumie, czy ktoś uzależniony jest od codziennej lampki czerwonego wina czy flaszy wódki. Tedy dla mnie to takie troszkę śmieszne, że jedną chorobę uznaje się za ochronę przed inną chorobą.
Oczywiście wierzę, że jakieś tam substancje w szlachetnym trunku działają pozytywnie na wybrane organy i procesy zachodzące w organizmie. Ale nie wierzę, że dzieje się to bez efektów ubocznych.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
09-15-2009 17:23
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
sklonowany Offline
Member
***

Liczba postów: 148
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #5
 
To oczywiście zależy od poglądów kulturowych i ogólnie podejścia. 2 - 3 lampki wina dziennie czy powiedzmy 4 - 5 razy w tygodniu we Francji to normalna tradycja obiadowa czy podwieczorkowa. W Polsce jestem pewien, że masa osób uzna to za alkoholizm lub pochodną. Ale Polska to tylko jeden mały kraj. Natomiast faktem jest, że Francuzi są zdrowsi od polaków.

"Widziałeś mnie?"
09-15-2009 17:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pan Nakata Offline
ex-moderatus
******

Liczba postów: 2,330
Dołączył: Aug 2009
Reputacja: 4
Post: #6
 
Z tego, co ja się orientuję, to dobroczynność czerwonego wina w dużym stopniu wynika z zawartego w nim resweratrolu - substancji obecnej w skórce ciemnych winogron. W jueseju był taki czas, że ludzie zwariowali na punkcie tej substancji. Preparaty ją zawierające nazywane były pigułkami młodości i wiecznego zdrowia. Niektórzy naukowcy postulują, że picie czerwonego wina, jako narodowy obyczaj Francuzów, przyczynia się do ich, najdłuższej w Europie, średniej długości życia. Nie chce mi się więcej pisać. Jak ktoś ciekawy to niech sobie zgugluje 'resweratrol'.

Jako ciekawostkę mogę dodać, że substancja ta obecna jest także w skórce owoców starej, dobrej czarnej porzeczki.

_____________________________

gone with the wind

09-15-2009 17:29
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
sklonowany Offline
Member
***

Liczba postów: 148
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #7
 
Greg007+15-09-2009, 18:29test napisał(a):
Cytat: (Greg007 @ 15-09-2009, 18:29)
Z tego, co ja się orientuję, to dobroczynność czerwonego wina w dużym stopniu wynika z zawartego w nim resweratrolu - substancji obecnej w skórce ciemnych winogron. W jueseju był taki czas, że ludzie zwariowali na punkcie tej substancji. Preparaty ją zawierające nazywane były pigułkami młodości i wiecznego zdrowia. Niektórzy naukowcy postulują, że picie czerwonego wina, jako narodowy obyczaj Francuzów, przyczynia się do ich, najdłuższej w Europie, średniej długości życia. Nie chce mi się więcej pisać. Jak ktoś ciekawy to niech sobie zgugluje 'resweratrol'.

Jako ciekawostkę mogę dodać, że substancja ta obecna jest także w skórce owoców starej, dobrej czarnej porzeczki.


Dokładnie, z tym, że reserweratrol został odkryty już jakiś czas temu. A flawonoidy w winie dość niedawno. Wiem, że szczególnie w stanach są sprzedawane tabletki z flawonoidami i są koszmarnie drogie. A wiadomo, że przyswajalność tabletek jest bardzo słabiutka. Natomiast wino jako napój to co innego.

"Widziałeś mnie?"
09-15-2009 17:33
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pan Nakata Offline
ex-moderatus
******

Liczba postów: 2,330
Dołączył: Aug 2009
Reputacja: 4
Post: #8
 
Otóż, jako osoba, która liznęła więcej niż trochę biochemii, to powiem Ci, że flawonoidy są substancjami obecnymi u większości (a może i we wszystkich) roślin. Wpływają one na zapach, smak, kolor, a także wiele z nich ma działanie trujące, czy psychotropowe.

Także jeżeli mówisz o czymś nowym odkrytym w winie, to musi Ci chodzić o jakiś konkretny flawonoid, bo o tym, że winogrona zawierają flawonoidy wiadomo już od dawien dawna - i tak na marginesie, resweratrol też jest flawonoidem (z grupy fenoli).

_____________________________

gone with the wind

09-15-2009 17:51
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #9
 
sklonowany+15-09-2009, 17:28test napisał(a):
Cytat: (sklonowany @ 15-09-2009, 17:28)
Natomiast faktem jest, że Francuzi są zdrowsi od polaków.


Faktem jest, ale na ten fakt składa się dużo więcej czynników, niż tylko chłeptanie wina.
I nie lubię propagandy pokroju "Picie wina wydłuża żywot". Niezależnie od tego, czy jesteśmy w małym kraju, tzw. Polsce czy we Francji, gdzie och i ach pijemy codziennie do obiadu, nie od tej jednej rzeczy zależy, czy dożyjemy późnej starości czy nie. Francuzi mają lepsze nawyki żywieniowe w ogóle, wyższą świadomość, jeśli chodzi o choroby i profilaktykę, lepsze warunki na emeryturze. U nas idzie się do lekarza z nowotworem, jak już przeszkadza, je się dużo, tłusto i monotonnie, a emeryci cierpią na depresje spowodowane brakiem kasy, perspektyw i zainteresowania.

Oczywiście rozbrajają mnie rozmowy z dobrze zakonserwowanymi staruszkami, prowadzone przy okazji setnych urodzin. Kiedy pada pytanie o receptę na długowieczność, równie często jak "nigdy nie piłem i nie paliłem", dziadek i babcia przyznają, że codziennie pykają fajeczkę i wypijają szklaneczkę wina/ szkockiej/ wódeczki, a żyją tak długo, bo sobie nie odmawiają i potrafią się cieszyć drobiazgami. Co tam chłepczą, to już zależy od regionu. Sugerowanie, że Francuzi żyją dłużej, bo piją codziennie czerwone wino do obiadu, jest takim sobie chwytem sympatyka wina, mającym taką samą rację bytu, jak teoria, że Polacy żyją dłużej od Kenijczyków, bo konserwują się wódeczką. Przecież i wódeczka, wśród szeregu niepożądanych zjawisk wywołuje i te całkiem pozytywne.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
09-15-2009 17:52
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
sklonowany Offline
Member
***

Liczba postów: 148
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #10
 
Dein Lakai+15-09-2009, 18:52test napisał(a):
Cytat: (Dein Lakai @ 15-09-2009, 18:52)
sklonowany+15-09-2009, 17:28test napisał(a):
Cytat: (sklonowany @ 15-09-2009, 17:28)
Natomiast faktem jest, że Francuzi są zdrowsi od polaków.


Faktem jest, ale na ten fakt składa się dużo więcej czynników, niż tylko chłeptanie wina.
I nie lubię propagandy pokroju "Picie wina wydłuża żywot".

Ale to jest fakt. Potwierdzony przez dietetyków i nie używałbym słowa propaganda. Oczywiście nikt rozsądny nie bierze tego dosłownie, ale to jest fakt. Można do tego dorzucić to, że Francuzi jedzą więcej owoców morza, ale nie w każdym regionie. A nie cała Francja leży nad morzem. Dla porównania Węgry nie leżą wcale nad morzem, wino jest tam dość popularne i również cieszą się lepszym zdrowiem.

Greg007+15-09-2009, 18:51test napisał(a):
Cytat: (Greg007 @ 15-09-2009, 18:51)
Otóż, jako osoba, która liznęła więcej niż trochę biochemii, to powiem Ci, że flawonoidy są substancjami obecnymi u większości (a może i we wszystkich) roślin. Wpływają one na zapach, smak, kolor, a także wiele z nich ma działanie trujące, czy psychotropowe.

Także jeżeli mówisz o czymś nowym odkrytym w winie, to musi Ci chodzić o jakiś konkretny flawonoid, bo o tym, że winogrona zawierają flawonoidy wiadomo już od dawien dawna - i tak na marginesie, resweratrol też jest flawonoidem (z grupy fenoli).


Nie pamiętam dokładnie, ale być może właśnie chodzi konkretnie o resweratrol. To prawda, ze masa roślin zawiera flawonoidy i nie wszystkie działają najlepiej. Chodzi o konkretny. Pamiętam, że właśnie resweratrol jest na pewno sprzedawany w tabletkach, jako ekstrakt z wina czy winogron. Ale nie jestem pewien czy jest właśnie tym szczególnym flawonoidem. Dość znamienite dla niego było to, że potrafił rozpuszczać właśnie różne guzki czy torbiele.

"Widziałeś mnie?"
09-15-2009 18:02
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #11
 
sklonowany+15-09-2009, 18:02test napisał(a):
Cytat: (sklonowany @ 15-09-2009, 18:02)
Ale to jest fakt. Potwierdzony przez dietetyków i nie używałbym słowa propaganda. Oczywiście nikt rozsądny nie bierze tego dosłownie, ale to jest fakt.


Mój wujek pił codziennie wino i umrzył przed sześćdziesiątką. Nie dochrapał się średniej polskiej.
Jeśli coś uznaje się za fakt, to należy to traktować dosłownie. To, że wino wydłuża żywot jest już teorią opartą na drobnym fakcie, nie uwzględniającą dodatkowych zlożonych czynników.
Faktem jest, że flawonidy działają korzystnie na organizm. Teorią jest, że jak będziesz chłeptał wino, dłużej pożyjesz. Albo pożyjesz albo nie pożyjesz.

Cytat:Można do tego dorzucić to, że Francuzi jedzą więcej owoców morza, ale nie w każdym regionie. A nie cała Francja leży nad morzem. Dla porównania Węgry nie leżą wcale nad morzem, wino jest tam dość popularne i również cieszą się lepszym zdrowiem.


Lepszym niż Francuzi? Bo jeśli gorszym niż Francuzi, to chyba na statystyki bardziej wpływają te owoce morza. I nieważne, że nie wszyscy Francuzi je jedzą. Nie wszyscy tez piją wino, mimo wszystko. Statystyki, to statystyki. Uśredniamy Francuza. Przeciętny Francuz pije winko i jada owoce morza. Przeciętny Węgier pije winko i nie jada owoców morza.
Anyway, sprawdźmy... Średnia długość życia w latach... http://www.dane-statystyczne.wybornie.co...zycia.html
Francja: 80.87
Polska: 75.4
Węgry: 73.18
Ups... Coś Węgrów winko nie ratuje.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
09-15-2009 18:23
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pan Nakata Offline
ex-moderatus
******

Liczba postów: 2,330
Dołączył: Aug 2009
Reputacja: 4
Post: #12
 
Prawda jest taka, że długowieczność ma bardzo złożone podłoże, od genetyki poczynając, na diecie kończąc. Śmiem tutaj stwierdzić, że dobroczynne działanie konkretnych składników pożywienia może być kwestią osobniczą. Jednym pomoże, innych w ogóle nie wzruszy, a komuś tam jeszcze zaszkodzi.

Sarenko, a ile tego winka Twój wuj dziennie popijał Tongue:

_____________________________

gone with the wind

09-15-2009 18:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
sklonowany Offline
Member
***

Liczba postów: 148
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #13
 
Greg007+15-09-2009, 19:30test napisał(a):
Cytat: (Greg007 @ 15-09-2009, 19:30)
Sarenko, a ile tego winka Twój wuj dziennie popijał  Tongue:


Heh to dobre pytanie. Tak długowieczność ma różne pochodzenie. Ale widać wino w szczególności czerwone może ją ładnie wspomagać, zabrakło mi co prawda jednego słowa, chociaż ważnego. Umiarkowane, spożycie umiarkowane. Pomijając już oczywiście same walory smakowe Smile. To trochę tak jakby walczyły dwie strony, po jednej miłośnicy wina i jego smaku oraz walorów a po drugiej zagorzali przeciwnicy ze swoimi racjami.

"Widziałeś mnie?"
09-15-2009 18:33
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #14
 
Ale ja nie mam nic przeciwko winu, nie jestem przeciwnikiem, nie twierdzę, że wszystko, co napisałeś, to pic na wodę fotomontaż. Kocham swojego psa, a daję mu do żarcia preparat pewien oparty na flawonidach, wierząc, że ma dobry wpływ na zdrowie i chroni w jakimś stopniu przed nowotworami. W jakimś stopniu. Nie czuję się tak, jakbym zaszczepił ją przeciw nowotoworom. Myślę, że zwiększyłem jej szanse na to, że zdechnie na coś innego, niż nowotwór. Preparat ten ma tez spowalniać procesy starzenia. Mimo wszystko nie traktuję tego zbyt serio.

Jedyne co mi przeszkadza w doniesieniach o winie wydłużającym życie, to to, że trochę osób traktuje te doniesienia jak usprawiedliwienie dla swojej słabości do wina. Uwielbiam np. pijaków, którzy są ruiną człowieka, a którzy wpierają mi, że wódka konserwuje. Gdyby mój wujek wiedział, że chodzi o 3-4 lampki dziennie, już by się postarał, żeby te lampki były wielkości wiaderka. Niemniej miałby dla ciotki gładką gadkę, iż pije dla zdrowia, bo 3-4 lampki dziennie wydłużają niezawodnie żywot.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
09-15-2009 18:57
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
sklonowany Offline
Member
***

Liczba postów: 148
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #15
 
Dein Lakai+15-09-2009, 19:57test napisał(a):
Cytat: (Dein Lakai @ 15-09-2009, 19:57)
Jedyne co mi przeszkadza w doniesieniach o winie wydłużającym życie, to to, że trochę osób traktuje te doniesienia jak usprawiedliwienie dla swojej słabości do wina. Uwielbiam np. pijaków, którzy są ruiną człowieka, a którzy wpierają mi, że wódka konserwuje. Gdyby mój wujek wiedział, że chodzi o 3-4 lampki dziennie, już by się postarał, żeby te lampki były wielkości wiaderka. Niemniej miałby dla ciotki gładką gadkę, iż pije dla zdrowia, bo 3-4 lampki dziennie wydłużają niezawodnie żywot.


No wiesz z jednej strony jeśli lekarze (abstrahując od problemu alkoholizmu) zalecają spożycie czerwonego wina to ja jednak jestem w staniem im uwierzyć. A co do samego spożycia i ilości to niekoniecznie musi to być przecież 2-3 lampki dziennie czy więcej. Chodzi o to by po prostu czerwone wino weszło do normalnej diety, np. zamiast hmm czegoś gazowanego czy sztucznie słodzonego jak Cola. Wiadomo, że nie da się zmienić całych nawyków żywieniowych czy też samego trybu życia, ale na poszczególne czynniki jednak wpływać możemy.

"Widziałeś mnie?"
09-15-2009 19:14
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | CSS Valide !