Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Walka z nałogami w ogóle
Autor Wiadomość
jedna Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 7,991
Dołączył: Apr 2005
Reputacja: 0
Post: #1
RE: Walka z nałogami w ogóle
Rzuciłam sobie 6 grudnia 2009 roku palenie, jestem z siebiue dumna, od tamtego czasu nie miałam papierocha w ustach. Rzucałam wiele razy, teraz się dopiero udało. W moim otoczeniu wiele osób walczy z różnimi nałogami. Jedni szukają wsparcia w grupach inni samotnie.

Macie własne walki za sobą, rozumiecie ile to silnej woli potrzeba by coś rzucić. Myślicie, że wyśmiewanie osób, którym się nie udaje, pomaga czy przeszkadza. Grupa pomaga, czy jest stresująca raczej.

Macie wokół siebie walczących z nałogami?

Wkurza mnie ten motyl w Japonii!
10-03-2010 11:19
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #2
 
Mam w otoczeniu nałogowców, ale nie zauważyłem, żeby ktokolwiek z tymi nałogami na serio walczył. Wszyscy mówią, że potrzebują trochę przyjemności w burym i jakże znojnym życiu, więc sobie nie żałują.
Osobiście rzuciłem palenie dopiero, kiedy nie miałem innego wyjścia. Co do innych nałogów - potrzebuję trochę przyjemności w burym życiu i nie zamierzam z nich rezygnować, ani wymieniać na jakieś alternatywne, które komuś się wydają równie atrakcyjne, a mniej szkodliwe.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
10-03-2010 12:27
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
jedna Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 7,991
Dołączył: Apr 2005
Reputacja: 0
Post: #3
 
Dla mnie nałóg, to nie trochę przyjemności. To nakaz robienia czegoś, co w danej chwili mi ciąży, na przykład chęć zapalenia między niepalącymi lub w długiej podróży. Nałóg to automat nie przyjemnośc, działa tak, że bywałam denerwująca gdy nie mogłam zapalić.

Czy grupa mająca ten sam cel pomaga - taka terapia odwykowa? Zastanawiam się czasem nad tym, czy ktoś inny może nam przekazać silną wolę.

Wkurza mnie ten motyl w Japonii!
10-03-2010 16:18
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #4
 
Ja twierdzę do dzisiaj, że się nie uzależniam. Od papierosów, od alkoholu, od internetu itp. Papierochy popalałam intensywnie w wieku około 15-16 lat, potem raczej tylko na imprezach, ale zawsze była to dla mnie przyjemność, nie miałam na to parcia, nic się nie działo jeśli nie mogłam zapalić. Z dnia na dzień całkowicie przestałam, bo nie mogłam znieść kapcia w buzi. Alkohol dla przyjemności. Od internetu po kilku dniach "odwyku" się odzwyczajam i mogłabym normalnie funkcjonować nawet nie zaglądając do sieci, jeśli tylko miałabym możliwość kontaktu z Sarną. Poza tym nie ma tu nic niezbędnego do życia.

To, co powypisywałam może się wydawać trochę poza tematem, ale IMO się łączy, bo jako osoba, która nie ma potrzeby palić, pić, robić czegoś, czego w sumie nie chce, nie rozumiem innych nałogowców. Nie rozumiem dlaczego ciężko jest z dnia na dzień po prostu przestać, skoro przestać się chce. Jednocześnie strasznie mnie wkurwiają moi bliscy nałogowcy, którzy rzucają X razy na miesiąc różnego rodzaju używki. Chodzi głównie o szlugi, bo tego próbuje pozbyć się mój chłopak i mój przyjaciel. Było wspieranie, było zabranianie, było wyrzucanie, ale moja cierpliwość też się kończy po paru miesiącach czy latach. Przestaję reagować na gadkę typu "ej, Kacha, rzucam palenie, wiesz?", albo "ej, nie palę już od tygodnia", bo i tak zakładam, że nałóg wróci. Zawsze wracał i zawsze byłam wkurwiona.

Nie wiem czy, będąc nałogowcem, zdecydowałabym się na uczestnictwo w grupowych zajęciach. Obnoszenie się z problemem wśród obcych, którzy walczą z tym samym, mnie nie kręci. Nie poszłabym. Tak myślę, bo nawet ze swoimi prywatnymi problemami nie mogę pójść do lekarza. Wolę męczyć tym znajomych i siebie w domowym zaciszu. Kicha trochę.
10-03-2010 16:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #5
 
jedna+03-10-2010, 16:18test napisał(a):
Cytat: (jedna @ 03-10-2010, 16:18)
To nakaz robienia czegoś, co w danej chwili mi ciąży, na przykład chęć zapalenia między niepalącymi lub w długiej podróży. Nałóg to automat nie przyjemnośc, działa tak, że bywałam denerwująca gdy nie mogłam zapalić.


Nie wyobrażam sobie, że mógłbym wpaść w uzależnienie od czegoś, co nie pociąga za sobą przyjemności. Nałóg to niekoniecznie nakaz robienia czegoś uciążliwego tu i teraz. Nop - w pewnych okolicznościach jest pod górkę, w pewnych - nałóg jest silniejszy niż zasady, ale przecież niekoniecznie.
Paliłem po 3 paczki dziennie, ale nigdy nie jarałem tam gdzie nie wolno i gdzie sobie nie życzą. Jarałem z przyjemnością prawdziwą i nadal nie mam czegoś takiego, że przeszedłem w drugą skrajność - bardzo chętnie bym sobie zapalił, bo to przyjemne, uspokaja mnie, pomaga zorganizować myśli i uspokoić gestykulację. W życiu codziennym mi to nie ciążyło, zwłaszcza, że Wiktor lubi wyskoczyć w środku nocy po coś na stację benzynową czy do sklepu nocnego. Kiedyś mi po fajki skakał, bo dzięki temu mógł sobie autkiem pojeździć nocą, co bardzo lubi.
Kiedy się ktoś ze swoim nałogiem zsynchronizuje z otoczeniem, to szkodliwość czy uciążliwość nałogu odnotowuje dopiero wtedy, kiedy przychodzi pora rzucać.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
10-03-2010 16:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pan Nakata Offline
ex-moderatus
******

Liczba postów: 2,330
Dołączył: Aug 2009
Reputacja: 4
Post: #6
 
Ja mam stosunkowo silną wolę, jeżeli chodzi o walkę z nałogami. Jak do tej pory nie natrafiłem na żaden, z którym bym sobie nie poradził. Przykładowo, palenie rzuciłem z dnia na dzień po 10 latach intensywnej inhalacji nikotyną. Obecnie jestem uzależniony jedynie od internetu (jeśli od czegoś jeszcze, to nie jestem tego świadomy), ale przypadłość ta nie jest dla mnie, ani dla otoczenia w żaden sposób uciążliwa, a na dodatek bardzo mnie relaksuje, więc nie zamierzam nic w tym temacie zmieniać.

Co do znajomych, to widziałem już parę razy ludzi, którym naprawdę zależało, żeby z czymś zerwać (mieli jakiś sensowny, przemawiający do nich powód) i zazwyczaj im się udawało - nawet kiedy chodziło o bardzo silne, latami pielęgnowane nałogi. Większość znanych mi osób nie ma jednak wystarczająco silnej motywacji i tylko wmawiają sobie, że fajnie by było rzucić, ale na gadaniu i słomianym zapale się kończy.

BTW, gdzieś ostatnio wyczytałem, że palenie wśród młodzieży nie jest już trędi, ale nadejście roku szkolnego obaliło tą teorię. Z punktu widzenia osoby mieszkającej w pobliżu szkoły podstawowej, stwierdzić mogę, że nałóg ów zyskał na popularności, szczególnie w gronie dziewcząt.

_____________________________

gone with the wind

10-04-2010 18:22
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #7
 
To już się pali w podstawówce?
10-04-2010 22:11
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pi Offline
(15 l.) mówi że jest sezon na sarny
*****

Liczba postów: 6,577
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 1
Post: #8
 
Owszem, jak byłam w 3 podstawówce, to z mojej klasy został usunięty jeden uczeń, ponieważ po lekcjach w budce na stadionie namawiał rówieśników do palenia, picia, oglądania pip-gazet i dmuchania prezerwatyw.

Dein Lakai+03-10-2010, 12:27test napisał(a):
Cytat: (Dein Lakai @ 03-10-2010, 12:27)
Mam w otoczeniu nałogowców, ale nie zauważyłem, żeby ktokolwiek z tymi nałogami na serio walczył. Wszyscy mówią, że potrzebują trochę przyjemności w burym i jakże znojnym życiu, więc sobie nie żałują.


W moim otoczeniu jest podobnie. Przypomniało mi się jak babcia próbowała mi wmówić, że nie istnieje coś takiego jak silna wola, albo człowiek chce przestać i przestaje, albo nie chce i tylko gada, że chce. Na dowód tych słów przestawiała dziadka, który po 20 latach palenia paczki dziennie z dnia na dzień przestał pali w ogóle.
Zaczynam się zastanawiać czy bym się na dziś dzień z nią nie zgodziła.

Osobiście pije okazjonalnie, czy to jakaś impreza czy mam ochotę spróbować czegoś nowego. Palić nigdy nie paliłam, chociaż całe moje towarzystwo było i w sumie jest palące.
M. z tego co wiem kiedyś spróbował dla samego spróbowania i od tego czasu niet, ale co tu się dziwić, M. pije 'pedalską kawę' co by nie była za gorzka. Tongue O, a Pi nie pije kawy, bo nawet ta M. jest dla niej gorzka.

10-05-2010 11:50
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
nightwolf Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 1,723
Dołączył: Nov 2006
Reputacja: 0
Post: #9
 
Dobry temat...

Generalnie ja palę dość intensywnie. Chcę rzucić z jednej strony bo palenie to wydatek podwójny: pierwsze to po zdrowiu, drugie po kieszeni. Jakby na to nie spojrzeć palacze mało zyskują dużo tracą. Ale podobnie jak Dein uważam to za bardzo przyjemny nałóg i to jest w tym wszystkim najgorsze. Problem u mnie głównie polega na tym że nie mogę, nie potrafię się odpowiednio zmotywować do rzucania papierosów. Nie pomaga mi w tym również moja praca bo jak wiadomo w knajpach kopcą na potęgę a okazji do puszczenia dymka jest multum....:/ Co z tego że ma wejść wkrótce przepis o nie paleniu w knajpach... Owszem będzie coś takiego ale w przypadku gdy lokal będzie posiadał dwie odrębne sale to wtedy jedna będzie przeznaczona dla osób niepalących druga zaś dla tych co palić mogą. Tak czy inaczej uważam że wszelkie sposoby walki z nałogiem są jak najbardziej wskazane. Byle byłyby skuteczne. Jeden rzuca z dnia na dzień bo ma taką siłę woli, inny bo musi, ktoś inny znowu rzuca bo ktoś mu w tym pomaga. Nie ma gotowej recepty na to żeby przestać z czymś co nas uzależnia. Jedne rzeczy po prostu uzależniają bardziej inne mniej...

user posted image
10-05-2010 12:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pan Nakata Offline
ex-moderatus
******

Liczba postów: 2,330
Dołączył: Aug 2009
Reputacja: 4
Post: #10
 
Helenka napisał(a):
Cytat: (Helenka)
To już się pali w podstawówce?

Tak, szczególnie dziewczynki. I jakoś w tym roku szkolnym nawet się chować za śmietnikiem przestały.

_____________________________

gone with the wind

10-05-2010 16:29
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #11
 
Głupio. Ja pamiętam, że w mojej podstawówce to nikt nawet nie myślał o paleniu. A jak myślał to był wieśniakiem z marginesu i nikt się z nim nie bawił w nic. Dopiero w gimnazjum spotkałam się z tą modą.
10-05-2010 20:11
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pan Nakata Offline
ex-moderatus
******

Liczba postów: 2,330
Dołączył: Aug 2009
Reputacja: 4
Post: #12
 
Gimnazjaliści to już zatwardziali nałogowcy.

_____________________________

gone with the wind

10-05-2010 20:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Cornel Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,068
Dołączył: May 2008
Reputacja: 1
Post: #13
 
A niektórzy to już pewnie nawet po odwykach są.

W moim otoczeniu jest sporo osób palących, w tym najlepszy kumpel, z którym widuję się codziennie. Nie raz przymierzał się do rzucenia papierosów, ale zazwyczaj mu się to nie udawało. Czasami ponoć kilka dni wytrzymywał, a potem znowu zaczynał. Na początku to nawet mu kibicowałem, ale po pewnym czasie do jego rzucania zacząłem podchodzić z dystansem, słusznie spodziewając się, że długo bez palenie nie wytrzyma, więc we mnie wsparcia nie ma i zazwyczaj go nikomu w tej sprawie nie daję.

user posted image
झूठे के लिए सबसे बड़ी सजा यह है, कि किसी ने उसे विश्वास नहीं करता नहीं है, लेकिन है कि वह खुद किसी को भी विश्वास नहीं कर सकता. मैं यह करने के लिए तत्पर हैं.
10-05-2010 23:42
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
nightwolf Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 1,723
Dołączył: Nov 2006
Reputacja: 0
Post: #14
 
jak tak czytam to w sumie skupiliśmy się na paleniu ewentualnie internecie bo alkohol to tak przelotnie gdzieś był wtrącony. Zastanawia mnie czy macie kogoś w znajomych kto był ewentualnie jest uzależniony od narkotyków. Generalnie nie mam jakiegoś większego doświadczenia... nie znam nikogo kto by się uzależnił od tzw twardych narkotyków. Znam jedynie osoby które regularnie coś podpalały... Więc skoro jest jakaś regularność to czy jest już nałóg czy nie? No i słyszałem opinie że od trawy to się uzaleznić ciężko chociaż osobiście się z tym nie zgadzam...

user posted image
10-06-2010 10:47
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
jedna Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 7,991
Dołączył: Apr 2005
Reputacja: 0
Post: #15
 
Skupiam się na tym, co znam Tongue

Nie znam nikogo osobiście, kto by był widocznie uzależniony od narkotyków, tylko kilka osób przyznało się w moim otoczeniu do eksperymentów. O wiele bardziej jestem obeznana z ludźmi, którzy nałogowo łykają duże ilości lekarstw. To też uzależnia, i to do tego stopnia, że występują bardzo silne bóle, omamy czy nawet fobie, zamykające w mieszkaniach tych, którzy samodzielnie próbują odstawić.

Wkurza mnie ten motyl w Japonii!
10-06-2010 12:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | CSS Valide !