Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
W końcu jakieś skończone opowiadanie
Autor Wiadomość
Seth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,046
Dołączył: Dec 2007
Reputacja: 0
Post: #1
RE: W końcu jakieś skończone opowiadanie
Zamieszczę moje krótkie ale skończone opowiadanie. mam nadzieję, że w przyszłości napiszę dłuższe i też je skończę.

Siedem dzid przebiło jego brzuch i klatkę piersiową. Z jego ust ciekła cieniutką strużką krew. Była czarno-czerwona. Jego oczy były pełne niedowierzania lecz po chwili zrozumiał i jego wzrok wypełnił się spokojem i akceptacją tego co miało nadejść wkrótce. Usiadł ciężko pod drewnianą ścianą a jego twarz skryła się w cieniu. Powoli zaczął łamać dzidy i wyciągać je od strony pleców. Z każdą kolejną tryskało coraz więcej krwi ale po ostatniej było jej mniej.
Wojownik myślał nad konsekwencją jego przyszłej decyzji. Wiedział, że jeżeli się zdecyduje na to o czym intensywnie myślał jego życie wydłuży się do chwili, w której dokona zemsty na swoich prześladowcach. A stało nad nim siedmiu bezimiennych najemników. Ich twarze były jak ciosane z kamienia. Nieporuszone i wymyte z wszelkich emocji. Nawet ich oczy wydawały się zbyt spokojne, jakby martwe. Wiedział, że jeżeli się zdecyduje to wypełnią się trwogą.
Krew trysnęła z jego ust jakby obfitszym strumieniem. Wtedy jeden z najemników uśmiechnął się lecz jego oczy pozostały martwe. U reszty najemników na twarzy nie wystąpił potworny grymas ale ich oczy ożywiły się. To zadecydowało o decyzji wojownika. Zdecydował się. Wyciągnął na lewo swoją lewą rękę i zaczął cicho mówić:
-Morta, morta cama morta-powiedział cicho a przy każdym słowie krew z jego ust zaczynała płynąć coraz skąpszą strużką. W końcu przestała.
Powietrze nagle wypełniło się odorem rozkładu i śmierci. Sześciu najemników skrzywiło się lecz ten o potwornym uśmiech nawet nie drgnął. Jego oczy martwe jak zawsze rozbłysły na chwilę lecz potem zgasły. Powoli z jego twarzy zaczął spełzać uśmiech. Na miejsce uśmiechu wstąpiła trwoga a jego oczy niedługo miały naprawdę stać się martwe.
Nagle przed wojownikiem pojawiła się zakapturzona postać w czarnym, podartym płaszczu. Zamiast dłoni miała kości. W jednej ręce trzymała kosę.
-Morta da reava? -spytała postać wojownika.
-REAVA!!! -krzyknął z całych sił wojownik.
Zakapturzona postać uklęknęła przed nim i zdjęła kaptur. Pod kapturem skrywała się kobieca twarz. Była przepiękna. Długie, proste, czarne włosy odpadały aż do ziemi. Postać zbliżyła się do wojownika i pocałowała go szybko i namiętnie. Kiedy usta wojownika i kobiety oderwały się od siebie ta zniknęła pozostawiając tylko obłok czarnego, cuchnącego dymu, który po paru chwilach znikł zostawiając przyjemny zapach.
Wojownik wstał. Z jego ran przestała płynąć krew. Potem powoli rany zaczęły się zrastać, zabliźniły się. Po chwili i blizny zniknęły, a na ich miejsce pojawiły się napisy.
Na twarzach najemników nagle pojawiło się przerażenie, a w oczach zagościła trwoga. Wszyscy jak jeden mąż wyciągnęli szable i skierowali je w stronę wojownika drżącymi rękoma. Jeden nie mogąc wytrzymać spojrzenia tego przeklętego człowieka krzyknął, zawrócił się i zaczął biec. Wojownik spojrzał na niego tylko raz a jego ręka wykonała szybki ruch w stronę uciekającego zamieniając się w rozmazaną smugę. W plecach najemnika pojawiła się nagle mała siekiera. Najemnik krzyknął przeciągłe i upadł na twarz. Reszta najemników rzuciła się na wojownika. Ręce wojownika ponownie stały się rozmazaną smugą. Po chwili przed wojownikiem leżała sterta krwawego, poszlachtowanego mięsa. Wojownik wybiegł szybko z drewnianej wieży bo była bliska zawalenia. Kiedy wybiegł i pobiegł ścieżką do lasu wieża przechyliła się i runęła.
Dotarł do małej polanki i usiadł na pniu sporego drzewa. Po chwili pojawiła się przed nim nie kobieta lecz szkielet w czarnym płaszczu z kosą. Wtedy wojownik uklęknął przed postacią zamknął oczy i uśmiechnął się. Jego oddech przez chwilę strasznie szybki naglę się uspokoił. Postać dotknęła palcem wskazującym czoła klęczącego przed nim człowieka i tam gdzie były wymalowane na jego ciele czarne napisy trysnęła fontanna krwi mijając dziwnym sposobem postać w czarnym płaszczu. Z ust wojownika wydostał się krzyk bynajmniej nie z powodu bólu lecz z radości bo wiedział już dokąd pójdzie jego dusza umęczona walką. Rany otwarły się jeszcze bardziej doprowadzając wojownika do jeszcze większej ekstazy. Jego oczy nagle się otworzyły. Wtedy zakapturzona postać uniosła kosę i zamachnęła się. Kosa wbiła się w serce wojownika i przeszła na wylot. Las wypełnił się jeszcze większym krzykiem. Postać wyciągnęła zakrwawioną kosę z ciała wojownika, a ten upadł przed n

Wiem, że nic nie wiem.

أنا الله
كنت الله
11-23-2008 23:04
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dellay Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,156
Dołączył: Apr 2008
Reputacja: 0
Post: #2
 
Z dużo powtórzeń typu wojownik, smuga, postać, które można łatwo zastąpić mężczyzną, kobietą, sylwetką itp. Interpunkcja jak zwykle się kłania i coś ci urwało ostatnie zdanie. A tak ogólnie cały czas idziesz do przodu...

Aha... i jeszcze jedno, po i przed myślnikiem jest zawsze spacja :]

""When the world goes mad, one must accept madness as sanity since sanity is, in the last analysis, nothing but the madness on which the whole world happens to agree." <=> G. B. Shaw
11-24-2008 13:42
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Seth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,046
Dołączył: Dec 2007
Reputacja: 0
Post: #3
 
Taa... kurde ta interpunkcja. A ortografia mam nadzieję, że się kupy trzyma.

Wiem, że nic nie wiem.

أنا الله
كنت الله
11-24-2008 17:02
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
RuFFDante Offline
Member
***

Liczba postów: 134
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #4
 
"Krew trysnęła z jego ust jakby obfitszym strumieniem."
Unikaj takich zdan. (mam angielska wersje visty i nie ma polskich znakowSmile)
"jakby" obfitszym? nie uzywaj takich slow, lepiej okreslic, czytelniej wyglada, obfitszy i tyle

za duzo slow typu jego, jego, jego, staraja sie to czyms innym zastepowac, modyfikowac zdania itp

"Siedem dzid przebiło jego brzuch i klatkę piersiową. Z jego ust ciekła cieniutką strużką krew. Była czarno-czerwona. Jego oczy były pełne niedowierzania lecz po chwili zrozumiał i jego wzrok wypełnił się spokojem i akceptacją tego co miało nadejść wkrótce."
na przykladzie tego fragmentu
Siedem dzid przebilo brzuch i klatke piersiowa wojownika(mezczyzny, rycerza, alfonsaBig Grin itp, nie ma "jego") Z lekko otwartych ust saczyla sie czarno-czerwona krew. (tez nie ma jego, uniknelismy drugiego zdania z opisem koloru krwi) Oczy zranionego (zamiast jego) mezczyzny pelne byly niedowierzania, jednak po chwili wyraz zdumienia zastapiony zostal przez spokoj, zrozumienie i akcetacje tego, co sie stalo i co mialo niebawem nadejsc (troche pogmatwalemSmile)

mniej wiecej tak, wedlug mnie jest wieksza plynnosc

staraj sie bardziej ozywiac zdania, i nie pisac kilku po sobie takich bardzo prostych, wtedy sie lepiej czyta

Takich kilka uwag. Mam nadzieje, ze przydadza sie pomocne. Im wiecej bedziesz pisal, tym lepiej opanujesz jezyk. I tak przy moich pierwszych tekstach wypadasz swietnie. Smile Czekam na cos dluzszego.
11-24-2008 23:33
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Seth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,046
Dołączył: Dec 2007
Reputacja: 0
Post: #5
 
Ja strasznie się powtarzam i tępię to cholernie ale cuś nie idzie. Teraz znowu się za inne opowiadanie zabrałem. Może skończę, a może nie bo to ma być dłuższe. I ta cholerna interpunkcja grrr Big Grin

Wiem, że nic nie wiem.

أنا الله
كنت الله
11-24-2008 23:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #6
 
No to jak już się uporasz ze stylistyką, składnią, interpunkcją, pozostanie tylko pomyśleć o treści właściwej i już będziesz do przodu.
Co z tego, że pisze się poprawnie, kiedy opowiadanie nie jest ciekawe?
Wbrew pozorom krótkie formy są wyjątkowo trudne. Im krótsze, tym trudniejsze, jeśli rzecz ma czymś zaskoczyć czy zostawić w głowie czytającego konkretną myśl. Nie może być tylko opisem sytuacji. To, że opowiadanie jest skończone, nie jest jeszcze żadną wartością. Ja już wolę niedokończone, ale w jakiś sposób oryginalne albo pod względem tematu albo konstrukcji albo autorskiego stylu.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
11-25-2008 00:37
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
RuFFDante Offline
Member
***

Liczba postów: 134
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #7
 
Ja się nie zgodzę z tym, że im krótsze tym trudniejsze. Właśnie dla poczatkującego trudniejsze jest dłuższe opowiadanie z prostej przyczyny. W krókim tekscie podniecenie, fascynacja tym co się robi szybko nie umiera. Napiszesz 5 stron i ciągle masz wenę, napiszesz 100 stron tekstu i gdzieś na 60 lub 30 zaczynasz tracić ochotę na kontynuowanie, a głowę wypełniają nowe "lepsze" pomysły. W krótkim nie musisz martwić o rozbudowywanie pobocznych wątków, jedziesz główny, robudowujesz głównego bohatera i tyle, ale to moja opinia i nie każdy musi się z nią zgadzać.
Treść jest ważna, ale co z tego, że treść jest dobra skoro styl jest zły?
każdy piszący musi mieć warsztat. Należy umiejętnie połączyć pomysł ze stylem. Ubarwiony, kwiecisty tekst męczy czytelnika tak samo, jak tekst z błędami stylistycznymi, ortograficznymi itp.
Przykładem bolesnego stylu, kwiecistych, pięknych, ale za to męczących opisów może być "Nad Niemnem", albo opis Shire Tolkiena w "Drużynie Pierścienia" (mi się osobiście za drugim razem bardzo podobał początek "Władcy", ale spotkałem się z wieloma opiniami, że opisy przyrody po prostu przynudzałySmile
Zetknąłem się z wieloma opowiadaniami, które mogły być dobre ze względu na treść, ale odpychały formą przekazu.
11-25-2008 12:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #8
 
Mnie bardziej niż na warsztacie zależy na innych doznaniach. I nie mówię o tym, że ma być kwieciście, ze słownictwem z kosmosu i kunsztownie. Może być prosto, bez ozdobników, bez opisów scenerii, ale z jakąś myślą przewodnią.
Uwielbiam krótkie opowiadania, bo to jedyne, co mnie nie nudzi po 5 stronach. Nawet jak mnie znudzi, to doczytam do końca, skoro właściwie jestem w połowie. Ale nawet krótkie opowiadania dzielą się na te o dupie maryni i na te, które coś po sobie w głowie zostawiają.Dobre kilkustronicowe opowiadania wychodzą spod piór osób, które potrafią się skupić nie na tym, żeby przekazać swoje wizje, tylko takich, które rzucają myśl i wiedzą, w którym kierunku pobiegnie tak pobudzona wyobraźnia. A do tego potrzeba albo pisarskiej dojrzałości albo nieprzeciętnego talentu. Dlatego uważam, że to forma trudna. Jestem wymagający.

Łatwo napisać opowiadanie na jedną stronę, ale trudno jest napisać opowiadanie na jedną stronę, które zrobi takie wrażenie na czytającym, jak na tym, które je z wypiekami na buzi pisał.
Jak czytam opowiadanie Setha, wcale nie mam wrażenia, że gościu miał wenę i jakąś błyskotliwą myśl, którą chce się z kimś podzielić. Taki zrzut przypadkowego obrazka z jego prywatnej wyobraźni. Dla mnie - osoby, która sama nie pisze, ani nie czyta tego opowiadania, żeby podpowiedzieć autorowi, jak pisać lepiej, sprawniej i zjadliwiej - straszliwie przeciętne i wtórne zwłaszcza pod względem wybranego tematu i jego opisu.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
11-25-2008 14:36
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Seth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,046
Dołączył: Dec 2007
Reputacja: 0
Post: #9
 
Fakt. Nie miałem weny jak to pisałem. Ja właściwie piszę co mi do łba przyjdzie byle tylko coś napisać i się tym cieszyć. Ale kiedy przeczytam to co napisałem po paru tygodniach to odpycha mnie bardzo bo wydaje się te moje dzieło gówniane, nudne i słabe. Dla mnie osobiście trudniej pisać coś dłuższego. Nie mówię, że łatwiej coś krótszego. Bo jeżeli się zabieramy za coś to tak jak Dein Lakai powiedział(lepiej napiszę, że powiedział bo znów wyjdzie, że się powtarzam) trzeba coś z sensem napisać. Teraz znów jakieś inne piszę ale pewnie nie skończę bo ma być dłuższe ehh...

Wiem, że nic nie wiem.

أنا الله
كنت الله
11-25-2008 15:31
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
RuFFDante Offline
Member
***

Liczba postów: 134
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #10
 
Moje uwagi odnosiły się ogólnikowo do tematu pisania, nie akurat do tego opowiadania, do którego wcześniej się ustosunkowałem. Ja także osobiście nie lubię ubarwiania tekstu, bo to staje się nudne po dłuższym czytaniu, ale chodzi mi to, że musi być wyważone połączenie wartsztatu z treścią. Opowiadanie na jedną stronę... nie za mało można przekazać. Jak ktoś ma pomysł umieszcza go na takiej liczbie stron na jakiej mu wena pozwala.
Seth popełnia błędy, powtórzenia, interpunkcja itp, ale dopiero się uczy. Lepiej żeby niezbyt dobre pomysły na opowiadanie pojawiały się na początku, aby ich nie popsuć jeśli się jeszcze język poprawny nie wykształcił. Dla mnie bardzo poważnym błędem początkujących pisarzy jest to że porywają się na wielkie pomysły i chcą od razu stworzyć arcydzieło... na arcydzieło trzeba lat i tysięcy zapisanych stron, doświadczenia, choć to i tak nie gwarantuje sukcesu.
Każdy czytelnik, czy Ty, czy ja, czy ktokolwiek inny wymaga od tekstu, aby go ciekawił, nawet pomysł może być prymitywny, ale musi być tak opisany, aby przemawiał do naszej wyobraźni, musi się podobać i się z tym całkowicie zgadzam.
11-25-2008 15:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #11
 
Ja się nie obracam w środowisku początkujących pisarzy, dlatego nie będę się rozpisywał, co jest dla nich typowe.

Jako czytelnika razi mnie natomiast brak spontaniczności i indywidualizmu w postrzeganiu rzeczywistości u młodych twórców. I generalnie mam wrażenie, że lwia część wydawanych książek to poprawne prace zaliczeniowe z warsztatów pisarskich. Zadano opowiadanie - piszę opowiadanie. Na temat, który jest z jakichś powodów na topie albo taki, który ma stałe grono wyznawców.
Daję sobie łapę uciąć, że Seth, nawet gdyby teraz nie patrzył na swoje opowiadanie krytycznie i z niezadowoleniem, za parę lat, kiedy mu przejdzie młodzieńcza fascynacja mrocznymi wojownikami i tandetnie wyobrażoną śmiercią z kosą w ręku, będzie się odcinał od swoich wczesnych dokonań. Bo nie są projekcją jego osoby i wyobraźni, tylko popłuczynami po tym, czym sam się z zachwytem nakarmił.
Tu przepraszam za brutalne uwagi, ale IMO czytelnik ma w księgarniach takie książki, na jakie sobie zapracuje krytyką, uwagami i komentarzem do tego, co już przeczytał.

Cytat:Ale kiedy przeczytam to co napisałem po paru tygodniach to odpycha mnie bardzo bo wydaje się te moje dzieło gówniane,


Między innymi dlatego nie pisałem nigdy dla osób trzecich, a co najwyżej do szuflady.
Samo pisanie sprawia radość i zabija nudę - to pozytywna sprawa. Praktyka pozwalająca w nieskrępowany sposób buszować po własnym umyśle i poznawać siebie samego. Z drugiej strony samokrytykę mam rozwiniętą bardziej niż artystyczny narcyzm, dzięki któremu mogłoby mi się wydawać, że mam coś ekstra do przekazania światu. I dzięki któremu oszczędziłem głównie sobie rozczarowań. Nie ma chyba nic bardziej deprymującego dla autora, który pisze prosto z serca, niż sytuacja, w której uznano Cię za nudziarza tworzącego na siłę i pod publikę.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
11-25-2008 16:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dellay Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,156
Dołączył: Apr 2008
Reputacja: 0
Post: #12
 
U mnie zdarzyły się osoby, które uznały moje opowiadania za kicz. I mi jakoś to nie przeszkodziło w dalszym pisaniu. Fakt, czasami to boli, ale pisze się dla siebie i tej garstki zainteresowanych. Warsztat jest potrzebny, ale tak samo jak i pomysł. Zgodzę się z Ruffem, że czasami można mieć świetny pomysł na opowiadanie, ale jak przychodzi co do czego nasze słabe umiejętności przeszkadzają nam w przelaniu myśli na papier i wtedy możemy zniszczyć dobry pomysł. Chcąc bądź nie chcąc umiejętność pisania i pomysł się ze sobą wiążą...

""When the world goes mad, one must accept madness as sanity since sanity is, in the last analysis, nothing but the madness on which the whole world happens to agree." <=> G. B. Shaw
11-25-2008 19:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #13
 
Pisze się dla siebie, póki nie oczekuje się, że będzie się żyło ze swojej pasji. Jeśli chce się zarabiać na siebie pisaniem, trzeba szanować czytelnika przynajmniej tak jak siebie i nabrać odrobinę samokrytycznej pokory. Książki są drogie, więc oczekuję od nich jakości. To towar trochę inny niż obraz czy rzeźba. Trzeba przeczytać, żeby się dowiedzieć, co to takiego. Jak z filmem. Rozczarowanie następuje już po wydaniu kasy, której nikt Ci w sklepie/ w kasie kinowej nie zwróci, kiedy uznasz, że "dzieło" niewarte było swojej ceny i poświęconego czasu.

Jeśli ktoś chce schlebiać głównie sobie, po co mu marudzić o tym, jak zostanie potraktowany przez korektora czy wydawnictwo? Niech pisze dla siebie, publikuje w necie, odbija na ksero dla garstki fanów, nie bacząc na jakiekolwiek zasady.
Twórcy różnej maści cierpią często na rozdwojenie jaźni - piszą wyłącznie dla siebie, ale do czytelnika, wydawnictwa, osoby odpowiedzialnej za promocję, mają pretensję, że nie zarabili/ nie okryli się sławą jak Stephen King.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
11-25-2008 19:25
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Seth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,046
Dołączył: Dec 2007
Reputacja: 0
Post: #14
 
Lepiej pisać dla siebie niż dla innych. Nawet jak się zostanie sławnym. Bo kiedy zacznie się pisać dla innych to będzie się pisało to co chcą przeczytać i pasja gdzieś zniknie.

Teraz mogę inne opowiadanie zamieścić. Trochę dłuższe ale nieskończone.

Wiem, że nic nie wiem.

أنا الله
كنت الله
11-25-2008 19:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,801
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #15
 
Seth+25-11-2008, 18:35test napisał(a):
Cytat: (Seth @ 25-11-2008, 18:35)
Bo kiedy zacznie się pisać dla innych to będzie się pisało to co chcą przeczytać i pasja gdzieś zniknie.



Ale to jest jakiś mit, moim zdaniem.
Inaczej skąd brałoby się tylu artystów, żyjących w pełnej symbiozie z odbiorcami ich sztuki? Uskrzydlonych cudzym entuzjazmem? Pasja im zanika, kiedy przychodzi uznanie, kiedy ktoś docenia talent, pomysł, kunszt, łatwość, z jaką dociera do odbiorcy?
I z drugiej strony - niespełnionych, sfrustrowanych artystów, nadających bez odbioru, ze słabnącym zaangażowaniem i odchodzących po cichutku w poczuciu niespełnienia i twórczej porażki?

Na przykładzie głupiej zabawki współczesnej, jaką jest blog - istnieją i kwitną obficiej, kiedy wzbudzają zainteresowanie i odzew.

Dla artysty wyzwaniem powinno być stworzenie czegoś, co sprawi, że nie tylko on będzie się za tego artystę uważał. Jednocześnie pozostając sobą. Jakiś odsetek osób, które parają się pisaniem, zachwyca, tym kim jest i co sobą reprezentuje w sposób całkowicie naturalny i nie zmanipulowany. Oni charyzmatycznie zmieniają gusty i tymi gustami rządzą, nie podporządkowują się im. Reszta ma wybór - schlebiać gustom albo pisać dla siebie i nie oczekiwać uznania.

No ale to przemyślenia o artystach-artystach, nie domorosłych twórcach, którzy wychodzą od pomysłu "napiszę coś". Artysta-artysta zaczyna nadawanie, bo coś konkretnego chodzi mu po głowie. Znajduje dla tego formę i ma szansę stworzyć dzieło.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
11-25-2008 19:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | CSS Valide !