Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nowa szkoła
Autor Wiadomość
Olka Offline
(12 l.) Nie ma klasy ani chłopaka
*****

Liczba postów: 3,197
Dołączył: Mar 2006
Reputacja: 1
Post: #1
RE: Nowa szkoła
Temat raczej bardziej z naciskiem na przenosiny do nowej szkoły np. między klasami. Mieliście takie doświadczenie? Na przykład wraz z przeprowadzką? I z tym jakiś problem może, z asymilacją, ze znajomymi? Przenosiliście się z większego miasta do mniejszego, czy odwrotnie?
Opowiadajcie.

user posted image
08-24-2009 16:16
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
jatoja88 Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,268
Dołączył: Aug 2007
Reputacja: 0
Post: #2
 
Jestem tu, gdzie jestem od 21 lat, czyli całe moje życie. Jedyna przeprowadzka, to wyjazd na studia, do Gdyni. Dość odległej, patrząc jak często wracałem, a raczej jak nie wracałem do domu. Jakiegoś większego problemu z asymilacją nie miałem. Zawsze potrafiłem się znaleźć w sytuacji, nie ważne jakiej. Ale wyjechać na studia jest łatwo. Mnóstwo innych ludzi dookoła mnie ma identyczną sytuację, więc czemu mam się nie wyluzować? Jednak, poznałem ludzi, ba mieszkałem z jednym chłopakiem, który do studiowania, nowego miejsca, miasta się nie przyzwyczaił i nas zostawił. Nie miał problemu z nauką, a raczej z Gdynią. Był z malutkiego miasteczka, wsi na Kaszubach. Nie widział wcześniej takiego świata, jak sam mi powiedział. Za głośno, wszystko za duże, wszędzie daleko, autobusy, morze, dużo ludzi...
I głównie ludzie, którzy przyzwyczaili się do domku, do tego że zrobi ktoś co za nich, albo bojący się zmian, mają problemy ze zmianą otoczenia, czy jak w Twoim temacie szkoły.
W gimnazjum przychodzili często nowi koledzy, jedni dlatego, że ich rodziny eksmitowano i zsyłano na nasze pojebane osiedle, inni bo ich starzy byli z innego miasta i nie wiedzieli, gdzie się pakują. Jedni przyswajali się szybko do panujących warunków, inni głupim zachowaniem skazywali się na potępienie i jedyny ratunek z sytuacji, mianowicie koniec gimnazjum.

"Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Ten i tak upłynie..."

user posted image
user posted image
08-24-2009 17:14
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Olka Offline
(12 l.) Nie ma klasy ani chłopaka
*****

Liczba postów: 3,197
Dołączył: Mar 2006
Reputacja: 1
Post: #3
 
Bo ja myślałam o zmianie szkoły i o przeprowadzce z Jaworzna do Krakowa. Szkoda w sumie, że nie zadecydowałam tak tuż po podstawówce. Moim problemem jest to, że nie lubię otoczenia gimnazjalnego i trudno mi jest znaleźć wspólny język z innymi, więc teraz zmiana praktycznie odpada, chyba że naprawdę dobrze by się rozejrzeć. Chociaż - czy na ostatnią klasę się opłaca? Skoro już większość drogi będę miała za sobą.
A do liceum już na pewno idę do Krakowa. Ale to na luzie. Nowa szkoła, liceum, no i będę znała aż dwie osoby! hohoho... (jak się dostanę tam gdzie zechcę)

user posted image
08-24-2009 17:44
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
jatoja88 Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,268
Dołączył: Aug 2007
Reputacja: 0
Post: #4
 
Grudziądz jest małym miastem. Idąc do 2LO wiedziałem, że większych szans na znajomości od pierwszej minuty nie będzie . I nie było. Z osiedla ode mnie nikt się nie dostał, a znałem tylko jedną dziewczynę, byłą sympatię, więc też nic szczególnego.
Uważam, że pójście do Krakowa, do szkoły średniej to dobry pomysł. Piękne, duże miasto, gdzie się wyrobisz społecznie, bo bez tego słabo.
Teraz zagryź zęby i myśl tylko o egzaminie kończącym. Idąc na ostatni rok narobisz sobie więcej problemów, niż jest to warte.
"(...) gdy ładna buzia Twa i bioder łuk,
każdy by od razu mógł."


Big Grin

"Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Ten i tak upłynie..."

user posted image
user posted image
08-24-2009 18:02
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Olka Offline
(12 l.) Nie ma klasy ani chłopaka
*****

Liczba postów: 3,197
Dołączył: Mar 2006
Reputacja: 1
Post: #5
 
Ta weź, miałam tam do gima iść, ale odezwał się we mnie mały-strach, i poszłam tutaj. Do liceum na sto procent się tam wybieram. Nie wiem, czy się wyrobię społecznie, czy jeszcze bardziej pogrążę xP
Ale cieszę się na myśl, że się wyrywam z Jaworzna, bo w sumie po podstawówce jeszcze mi się zdawało, że mam znajomych, że coś tutaj zostawiam, coś istotnego. Okazało się, że jednak nie... ;p I muszę napisać test na przynajmniej z 90 pkt. :<
Nie wiem co by mógł, ale raczej by nie mógł przy mojej buzi i łuku bioder. ;p

user posted image
08-24-2009 18:16
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
jatoja88 Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,268
Dołączył: Aug 2007
Reputacja: 0
Post: #6
 
Nie stawiaj sobie poprzeczki, bo nie o to chodzi w egzaminie. Jak każą Ci rodzice, to zgódź się, ale i tak napisz go dla siebie. Jeszcze rok, a Ty już że trzeba 90pkt. Trzeba, to się uczyć i go wpierw napisać. Potem się zastanawiać.
To było z wyginam śmiało ciało xD

"Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Ten i tak upłynie..."

user posted image
user posted image
08-24-2009 18:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #7
 
Mieszkam od urodzenia w Warszawie, przenosiłam się jedynie przed szkołą podstawową do innej dzielnicy, więc nawet nie pamiętam za dobrze. Szkoły ani klasy nigdy nie zmieniałam. Za każdym razem, gdy szłam do gimnazjum i liceum to obawiałam się, że będę jakimś outsiderem strasznym i że nikt mi do gustu nie przypadnie, ale szybko się zaaklimatyzowałam i tu i tu. Nigdy nie miałam problemów z dogadywaniem się z ludźmi ze swoich klas. Wiadomo, że z jednymi było lepiej lub gorzej, ale po podstawówce nie miałam żadnych wrogów w szkole. Klasa licealna wyjątkowo fajna mi się trafiła, cały czas ich kocham. Także dzięki doświadczeniom wcześniejszym studiów się nie obawiam.
08-24-2009 23:19
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Anormale Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,670
Dołączył: May 2008
Reputacja: 0
Post: #8
 
Nie mam pojęcia ile razy wypadało tak, że zmieniałem szkołę, bo się przeprowadzaliśmy. Z reguły nie miałem okazji do bliższych kontaktów z moimi klasami, bo po prostu chwilę później się przeprowadzałem i tyle tego. Miałem prywatnych nauczycieli, dopiero, kiedy przeprowadziliśmy się do Polski i zostaliśmy dłużej miałem okazję zaczerpnąć normalnej nauki. Strasznie się z klasą moją zżyłem i ogólnie z ludźmi z liceum Smile A teraz to już sam nie wiem jak będzie.

My style is di bom digi bom di deng di deng digigi
08-24-2009 23:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Olka Offline
(12 l.) Nie ma klasy ani chłopaka
*****

Liczba postów: 3,197
Dołączył: Mar 2006
Reputacja: 1
Post: #9
 
Muszę sobie stawić poprzeczkę, bo dostałam trzy licea do wyboru. (czyli tam, gdzie będę składała podania) Z resztą, nasłuchałam się tyle od znajomej o rekrutacji, punktowaniu, o składaniu podań, o tym, o tamtym, o klasach, o profilach... że sobie profilaktycznie powiedziałam, że jak nie będę miała minimum 90 pkt, to będzie ciężko (ona miała 97, wesołego alleluja). I w sumie, to tak nie patrząc na rodziców! Chciałabym się dostać do dobrego liceum. Nie, że kujon i nolife, tylko po prostu... Jeden plus to brak ewidentnej hołoty, a dwa... naprawdę chciałabym się czegoś nauczyć ^^' Bo plany na przyszłość - może się jeszcze zmienią - ale jakieś tam mam.

:>

user posted image
08-25-2009 10:47
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pi Offline
(15 l.) mówi że jest sezon na sarny
*****

Liczba postów: 6,581
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 1
Post: #10
 
E tam... w liceum i tak się człowiek niczego nie nauczy... a może mi się tak tylko zdaje?

Po zerówce rodzice się mnie spytali czy nadal chce się uczyć w szkole w mojej wiosce, powiedziałam, że nie. Przenieśli mnie do szkoły podstawowej gminnej, gdzie i tak bym trafiła po skończeniu 3 klasy.
Trafiłam na świetną klasę, nawet napisali o nas w gazecie, że jesteśmy najlepszą klasą, mam gdzieś jeszcze urywek z tej gazety ^^ tym bardziej się cieszyłam, kiedy w 4 klasie doszli ludzie z okolicznych wiosek... zupełnie nie przypadli mi do gustu.
Gimnazjum - gminne, więc Ci sami ludzi... zaczęło mnie to już mdlić i czekałam tylko jak się wyrwę z tej mojej dziury.
No i jeszcze pomiędzy szkolą muzyczna była, siadło mi na psychice przebywanie tam...
Liceum wybrałam sobie pod kątem 1 zachcianek taty 2 byle jak naj mniej ludzi ode mnie 3 zachcianek siostry...
ostatecznie nie dostałam się tam gdzie chciałam iść sama ;] I bardzo mi się tam podobało, szkoła mi zawsze szła na rękę jak tylko chciałam coś załatwić... no ale słyszałam, że się pani sekretarka zmieniła i rozpoczął się wyścig szczurów ostatnio...
Wcześniej do tego liceum poszła tylko jedna osoba z moich okolic, wiec myślałam, że będzie czystoooo.... ostatecznie jeszcze 3 osoby się dostały... 2 dziewuchy chodziły ze mną do klasy w podstawówce, a Ałłłek uczepił się do mnie jak rzep psiego ogona, bo trafił do mojej klasy - z tego byłam niezadowolona. Po roku przeniosłam się do humanistycznej klasy, żeby uczyć się jeszcze mniej... a potem Gdańsk... całe Trójmiasto zaczęło mi już też brzydnąć... i dlatego na studia nawet tam nie składałam papierów na nic... szkoda mi kasy było... wszystko złożyłam w Toruniu, bo 1 nie jest jeszcze tak daleko 2 stać mnie jeszcze na to miasto, bo Warszawe, Wrocław, Kraków czy nawet Poznań mogłam sobie wybić z głowy od razu.
Juz rok tu bytuje, ale mi się cholernie podoba w Toruniu, nie lubię tylko jego "prawdziwych" mieszkańców, których mniemanie o sobie znacznie przewyższa moją ocenę. Ale... ale to takie typowe miasteczko studenckie, więc w sumie więcej tu ludzi z poza niż toruńczyków.
08-25-2009 14:08
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | CSS Valide !