Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moje życie xF
Autor Wiadomość
Rubin Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 8
Dołączył: May 2006
Reputacja: 0
Post: #1
RE: Moje życie xF
cześć
Jestem sobie i podsyłąm moje opowiadanko, hihih
strukture... materii... naruszyć <-_->

Mam nadzieje, że docenicie głębie przemyśleń zawartą w mojej prozie.

Alber Einstein tez był niedoceniany na poczatku. Pamiętajcie o tym.

To jest Sztuka. Psychodeliczna co prawda ale zawsze xFFF


Rozdział 1 Zapoznanie się.
...Więc ,dużo ludzi lubi szkołę...jest taki chłopak ,który kocha,
pragnie , uwielbia, dwoma słowami lubi szkołę
taki chłopak ma na imię Maciek .Mama ma na imię Grażyna a tata Michał Nie ma brata ani siostry
jego pasją jest...szkoła ,nie tylko dlatego że dostaje same piątki i szóstki,ma kolegów i szczęście ,to podstawa u niego,
gdy chciał coś kupić to znajduje po drodze monety ,po prostu ma szczęście .Ale on ma serce i nie chce być
złodziejem ,więc je zostawia.



Rozdział 2 pomysł taty o przeprowadzce.

Nikt w tym domu się nie kłóci ,każdy jest pomysłowy:
-kochanie-mówi miłym głosem do żony-wiesz dobrze ,że tutaj nam się nie dobrze mieszka!
-ehe-coś pomruczała
-Przeczytałem w gazecie że ktoś sprzedaje dom i to całkiem tanio
-ale nasz syn...będzie trudno go przekonać
-uda nam się -w tym momencie zakończyli rozmowę ,ale nie dlatego że nie wiedzieli co dalej ale dlatego że przyszedł ze szkoły Maciek
zwykle uśmiechnięty ,pewnie dostał piątkę albo znalazł nowego miłego kolegę
-cześć mamo i tato-oni milczeli ,co nie zapokoiło Maćka.
-coś się stało? -zapytał Maciek
-nie nie ,nic się nie stało... znaczy... chcemy się wyprowadzić do nowego domu.
-nigdy nigdyyy -wykrzyknął syn i uciekł do pokoju ,trochę chaotycznie zareagował Maciek.
-hm trochę za szybko podjęliśmy taką decyzje.
Maciek trochę zdziwiony taką nagle zmianą zdania na ten temat o domie
-ja na pewno się nie wyprowadzę - myślał.
Przez kilka dni nie rozmawiano na ten temat .Na szczęście nie miało to wpływ na szkołę bo nadal dostawał piątki i szóstki.
Mama przyszła do Maćka ,który odrabiał lekcje ,nie wiedziała co powiedzieć
-pojutrze się przeprowadzamy-poszła z pokoju .wtedy Maciek poczuł ból. Następnego dnia Maciek pojechał z rodzicami do ich
przyszłego domu żeby obejrzeć go i podpisać umowę. Po obejrzeniu domu stwierdzili-świetny elegancki domek
-i przytulny-dodał mąż.
-a ty synku jak ci się podoba ?.Lecz Maciek nie odpowiedział ,nawet trochę się przyzwyczaił .następnego dnia przeprowadzili się,
i to w pośpiechu .ach nowiutki domek ,chodź Maćku zobaczysz swój pokój ,a później nową szkołę a kto wie może będzie lepsza od
poprzedniej ,co ?
-dobra-powiedział Maciek.- Przedstawiam wam nowego ucznia .Zapowiedziała nauczycielka.
nazywasz się Maciek tak?.
-tak .Wszystkim się przywitał.
Na przerwie rozmawiał z nowym kolegą Łukaszem ,reszta nie zbyt chciała z nim rozmawiać.
Przyszedł do domu.
-i jak było w pierwszym dniu szkoły.
-tej szkoły ,poprawił swoją mamę ,-i było nieźle .Poznałem nowego kolegę Łukasza.
-Tak ?bardzo się cieszę!!! .Mama Maćka trochę przesadziła i na szczęście uspokoiła się.
-o cześć synku.-powiedział śmielej tata Maćka.-jak w nowej szkole.
-Nieźle .Poznałem nowego kolegę Łukasza.
-to wspaniale .trochę ciszej i spokojniej ujął to Ojciec Maćka.



Rozdział 3 Pierwsza jedynka ,pierwszy pech.

Była kartkówka z Biologii .Maciek nie wie jaka pani jest wymagająca.
następnego dnia pani oddawała kartkówki ,były piątki ,czwórki ,trójki ale dwójek i jedynek było mniej ,Maciek denerwował się.
Łukasz dostał czwórkę ,Maciek niespodziewanie dostał...jedynkę... -niemożliwe ,i jak to powiem rodzicom?
Łukasz go pocieszał ,-nie martw się to tylko jedna jedynka.
-moĹźe masz racje.
-oczywiście że mam racje.-jak wyszła kartkówka synku .spytała Mama Maćka.
-ee...pani jest chora i nie oddała je-pewnie stchórzył powiedzieć swojej mamie prawdę ,ciągle zastanawiał się jak powiedzieć to ,ale postanowił
nic nie mówić .Następnego dnia ktoś poprosił o pomoc ,nie wiedział kto to ale pomógł.
-ech pewnie się zmęczyłeś.
-tak! .-w tym momencie zobaczył dokładnie twarz tej osoby.
-chodĹş tu...
-Maciek
-o tak Maciek .podszedł do niego-o co chodzi?
-eee -złapał Maćka za ręce ,krzyczał ile sił mu wystarczy ,w tym czasie szukał go Łukasz ,przestraszył się jego wrzasków ,zobaczył
Maćka bitego , biegnął po ich rodziców.
-proszę pani porwano Maćka.
-tata syna uratował go ,policja przyjechała .Maciek nie był szczególnie bity ,ale tylko dlatego że mijał jego ciosy ,płakał i nie mógł
wymazać z swoich oczu jego twarz .Po jakimś czasie można było z nim rozmawiać:
-dlaczego cię bił?
-moja głupota...pomogłem mu a on mnie związał......i bił z pięści i nogą.
-znasz go?
-nie.-i popłakał się jeszcze mocniej.
-już dobrze synuś mój.-Łukasz i Michał stali i nic nie mówili ,kolega trochę później poszedł:
-dziękuje ci-powiedziała z nie wielkim nie pokojem mama Maćka.
-proszę bardzo...-i wyszedł .Było cicho ,wieczorem Maciek opowiedział to w szczegółach ,mama też mówiła ,opowiadała ,radziła mu.
Następnego dnia pani wychowawczyni zapowiedziała przedstawienie ,Maciek miał być rycerzem ,Łukasz prawą ręką króla.
-ale zabawa ,jestem rycerzem i będę nim na zawsze.-śmiali się do rozpuku ,można powiedzieć że zapomnieli o bójce z przed kilku
Dni .to miało być dla rodziców .Jednak był pech Maciek spadł z konika ,każdy się śmiał ,rodzice mieli minę nie czerwoną ale taką jakby
pokazywała żal do swojego synka.
-przepraszam mamo że tak zawaliłem
-nic nie szkodzi ,ale starałeś się .I później świetnie zagrałeś.
Tydzień trwał ,był jeden sprawdzian z Matematyki.
-Mamo -tak ?-dostałem jedynkę z biologii
-co??? jak to przecież zawsze dostawałeś piątki.
-tak ale...
-żadne ale .Musisz uczyć się i masz szlaban że nie będziesz oglądał telewizji.
Uczył Się bardzo długo ,około sześciu godzin ,coś niesamowitego ,przecież trzecia klasa podstawowa nie jest bardzo wymagająca.
Następnego dnia w szkole Maciek zapomniał wziąć piórnika .Rzadko się zdarzało żeby on czegoś zapominał.
-Łukasz !.-wykrzyknął Maciek.
-o co chodzi ?.-zapomniałem piórnika ,pożyczysz mi długopis i ołówek?
-przykro mi ale mam tylko jeden długopis.
-co robić co robić ?.-pytał się innych ale usłyszał te same odpowiedzi co Łukasz.
-nie no okropność za chwile sprawdzian a ja nie mam czym pisać.-tą wypowiedź usłyszeli jacyś uczniowie z szóstej klasy.
-chcesz długopis ?dam ci jeden bo mam ich z tysiąc słysząc tą odpowiedź Maciek chciał ich uściskać z radości.
-bardzo miło z twojej strony.
-nie ma sprawy...masz.-dał mu długopis ale była wpadka !jaka ?
-ejże długopis przykleił mi się do ręki.
-jasne przecież to klej ha ha ha ha . ddddrrrrrrr. Był dzwonek .oni uciekli.
-o boże apokalipsa ,Sodoma i Gomora ,och gorzej być nie może.-poszedł do dyrektora .Po drodze każdy się z niego śmiał .bo długopis mu zwisał.
-Panie dyrektorze jakiś chuligan przykleił długopis do ręki.
-Taak ,hi hi no cóż nie wiem kto to za chuligan .Po kilku wydanych z ich ust słów wyszedł z pokoju.
-skandal za skandalem pogania ,już ja się zemszczę .Maciek pożyczył długopis od pani nauczycielki .na następnej przerwie zobaczył
Ofiarę . wzięli wodę z kranu nalali do garnka od sprzątaczki ,żeby było śmieszniej nalali zimną no i się stało za pleców go zalali na głowe
-aaaaa zimneee .
-a masz przerośnięty kulfonie ha ha ha.
-trochę przesadził myśli Łukasz .Na ostatniej przerwie wróg Maćka też chciał się zemścić ,Maciek z resztą też.
-chuligan ma na imię Bodziek ,dowiedział się od Łukasza ,który zna go.
Bodziek szykował pułapkę .Maciek szykował się na nią.
-Ten laluś dozna olśnienia he he.-o co mu chodziło ?.trzeba trochę cierpliwości.
Bodziek wogóle coś innego miał na myśli.
-nie boje się tego typka . zrobię mu takie przedstawienie że popamięta to na długo hi hi .
-Eureka !.Krzyknął Maciek
-Eureka !.Krzyknął Bodziek. Widać że skończyli swoją prace.
Następnego dnia Maciek zobaczył w gablotce wszystkie klasy wszystkich lekcji.
-najpierw ma pod dwójką a potem pod szóstką.
Bodziek zobaczył Maćka który czytał .Pomyślał :
-okazja nie do odrzucenia he he.
-piąta lekcja pod czwórką hmm
-heej Maćku -koteczkuu
-hę kto to.Bodziek o nie ,burum .atomowy strzał...apsik apsik ...soli
-apsik ach tak apsik to ja ci teĹź pokaĹźe.buuum atomĂłwka...gul gul ...wody
-bul bul to oznacza wojne bul bul...lubisz piasek ,nie?, to za chwile go polubisz .wrĂłum pssrr
-aaa zasypało mnie ale mam jeszcze asa w rękawie ,nie ma jak brudne błoto ?co ? ha ha.ggglllleee.
Bodziek Śmierdział jak najgorszy skunks albo i gorzej .Na tym wojna się skończyła ale dlatego że policja
ich wzięła ,byli brudni ,śmierdzieli ,po prostu jak po prawdziwej wojnie ,można powiedzieć że to była prawdziwa wojna.



Rozdział 4 pojawienie się ducha księżniczki.

Po umyciu się ,zjadł kolacje i poszedł spać ,miał sen że przyśniła mu się księżniczka,
-kim jesteś ?.-pyta Maciek.
-Jestem Księżniczką ducha Morsona.
-dlaczego tu jesteś ?-by ci poradzić ,w jakimś momencie dojdzie do takiego pechu że zagraża ci życiem.
-nie rozumiem,
-nieważne czy rozumiesz ,przekonaj rodziców o przeprowadzaniu się do starego domu ,tam będziesz miał lepiej zaufaj mi.
-ale.-błysk... znikneła,jak mam ich przekonać ,hm.-Rano było w porządku nic nowego ,Maciek omijał Bodźka on też.
sprawa była zamknięta .Maciek tym razem z Matematyki dostał piątke.Co uszczęśliwiło Maćka,rodziców,a nawet Łukasza.
Dwa dni później w nocy znowu przyśniła mu się księżniczka:
-aaa to znowu ty?
-tak ,pośpiesz się ,bo widzę że nie próbujesz ich przekonywać.
-ja ja...skąd wiesz?
-nieważne .Ale powiem że duchy wszystko widzą.
-dobra spróbuje .Księżniczka ciągle oglądała Maćka.
-Mamo! -tak?
-przeprowadźmy się do starego domu.
-ech synku ,przecieĹź tutaj jest nam dobrze.
-mamo ,księżniczka z mojego snu powiedziała że może mi się coś stać.-Maćku idź do szkoły ,i nie myśl o tym ,bo to nie prawda.
Tym razem zapytał Michała:
-tato ,przeprowadźmy się do starego domu.
-a niby dlaczego ?.pyta zdziwiony Michał.
-bo tu jest mi źle.-Maciek nie chciał powiedzieć o księżnicce z snu ,bo wiedziałby co powiedział...to nie prawda synu.
-och Maćku ,nie ma powodu ,przecież tu jest nam dobrze .Maciek milczał ,Michał widział jaki jest rozpaczony ,a wiedział że przeprowadzka jest nie możliwe ,Maciek poszedł do swojego pokoju ,Michał myślał jak go pocieszyć i wpadł na pewien pomysł.
Łukasz też zobaczył jaki Maciek jest dobity ,więc chciał go pocieszyć.
-Cześć ,Maciek ,nie wyglądasz najlepiej.
-e tam ,chciałem się przeprowadzić do starego domu.
-no i...
-się nie udało.
Pani wychowawczynia zapowiedziała wycieczkę w góry. Maciek chciał pojechać ,Grażyna szykowała go do tej wycieczki:
-Mamo po co mi to wszystko do tej torby pakujesz ,przecież to tylko pięć dni.
-wiem wiem ale na wszystko trzeba być przygotowanym.
-oo cześć Maćku i Grażyno ,synku chodź mam coś dla ciebie.
-dla mnie?
-tak dla ciebie Maćku.
-łał super!!! ładny piesek ,a rasowy?
-tak tak .owczarek szkocki.
-dziękuje tato ,nazwie go kuluś.
-dobra ,weź go ze sobą .jak jedziesz na tą wycieczkę.
-a skąd wiesz?
-rozmawiałem o tym z panią ,zaplanowałem to.
Pojechali z całą klasą .Każdy miał domek dość przytulny.
Następnego dnia była wspinaczka każdy się wspinał ,Maciek szedł taką samą prędkością co klasa ,po jakimś czasie wspieli się na szczyt,
-uch, ale się zmęczyłem.-Powiedział Maciek
-a ja co mam powiedzieć.-odpowiedział Łukasz.
Zbyt bezpiecznie nie było ,każdy mógł się przewrócić zabiłby się wtedy. pies został w domku ,ale uciekł przez otwarte okno,
biegł do Maćka.
-ech schodzimy na dół?
-no chyba -odparł .Albo i nie.
Łukasz poszedł trochę szybciej.
-aaa pomocy .Pech i jeszcze raz pech.
Kuluś usłyszał Maćka krzyczącego .Klasa nie usłyszała go bo była za daleko.
Gdy powrócili pani policzyła czy wszyscy są.
-22...23...24... hmm przecież nas jechało dwudziestu pięciu .Później przypomnieli sobie o Maćku ,a co on robił ?.ocknął się gdy był na dole w krzakach .Miał tym razem szczęście że nie spadł na ziemie.
-ałć ech gdzie ja jestem?
-popatrzał w kilka miejsc ,i krzyczał z całych sił-pomocy!!!.
-gdzie jest Maciek ?-wyznał Łukasz.
Kuluś szukał swojego pana ,uczniowie zauważyli że nie jest obecny.
Bujał się przez obłoki Maciek ,i usłyszał:
-hau hau...
-piesku mój ,skąd przyszedłeś ?ech szkoda że nie mówisz.hmm przecież uczyłem go w domku jak wracać do domu,dam ci mój but
a ty idziesz do domu ,kuluś do domu !.przywiązał but małą niteczką ,którą zapomniał wyciągnąć.
Pies poszedł .lecz Maciek słyszał coś jeszcze ,nie był to jednak głos psa tylko robiło to wrażenie że... to wilk! bo to jest wilk.
Maciek uciekał ile może, i spadł z małej górki ,kulał się ,i wlazł do jakiejś nory .Wilk tam się nie zmieścił .Maciek schował się w cień.
Wilk poszedł po jakimś czasie .Nauczyciel zadzwonił do rodziców:
-co ?niemoĹźliwe .
-przykro mi .Szukamy od kilku godzin.
-ale jak to się stało?
-wspinaliśmy się ,a dalej nie widziano go.
Rodzice przyjechali ,i szukali zaginionego.
Pilnujący powiedział że pomoże poszukać ich syna .On miał na imię Jakub który próbował ich poznać bardziej.
Maciek wogóle w innym miejscu czekał na kulusia ,i innych .Myślał :
-pewnie tata i Mama o tym wiedzą.
Jakub był w miejscu którym przebywa żeby odpoczywać ,lecz jak wiadomo on z innego powodu tam jest.
-hę widzę jakiegoś psa ,dosyć ładny i przyniósł buta , hm.
Pójdę do ich pokazać psa ,albo z drugiej strony mają ważniejsze sprawy na głowie.
No i znowu o mały włos do znalezienia Maćka ,lecz się nie udało.
-brr robi się zimno-odparł Maciek -idę ,musze iść poszukać ich ,wyśpię się na górę i mi się wszystko przypomni.
biegł do tej góry.
Tym czasem Grażyna z Michałem zadzwonili do Jakuba.
-Jakubie chodź ,są nowe tropy.
-niech pani poda przykład.
-hm pies zaginął.
-Doprawdy ?.Muszę wiedzieć jak wygląda.
-hm owczarek szkocki...zobaczy pan jak przyjedzie.
Wtedy Jakub zamilkł .Odraz wziął psa i but ,by iść ,do Grażyny.
Maciek znalazł górę i wspinał się.
-uch...uch...uch ,nie mam sił ,wątpię żebym doszedł ale spróbuje.
-Jestem-odparł Jakub-przyniosłem psa.
-to nasz pies kuluś.
-dzięki. powiedział Michał podawając rękę.
-przyniósł jego but ,czyli nasz syn żyje.
-no dalej piesku prowadź nas do Maćka.
Pies biegnął ,w stronę Maćka ,ale tam gdzie zobaczył go ostatnio.
-Jestem! juuuhhhuuu. -wykrzyknął Maciek.
-widzę nasze domy!!!.

.
Maciek znalazł górę i zaczął się wspinać.

-nie ma go tutaj.-odparła Grażyna.
-widać ślady jak szedł.

-ale gdzie?
-chodźmy za śladami waszego syna.aha jeszcze jedno weźcie but i przymieżcie go czy jest tak i sam.
-jest-wypowiedział Michał.
-no to chodĹşmy.
Doszli do góry , zgadnelii że wspinał się na górę ,więc oni też się wspinali.
-Łukasz ,Łukasz !
-to ty Maciek ?Jak to moĹźliwe?.
-a jednak ,wiele przygód mnie spotkało:wilki,głod,i inne rzeczy.
-twoi rodzice poszli cię szukać,aha kuluś przyprowadził twój but.
-wiem, zauważyłem go,dałem swojego buta,na szczęście mój piesek,jest nauczony kilkoma tresurami.
-idę,zadzwonić że przyszedłeś do nas....Halo? to ja Łukasz ,Maciek przyszedł do nas.
- naprawde? to wpaniale,bo my juĹź schodzimy,czekajcie.
I wszystko było normalnie,przyjechali do domu w połowie wycieczki.
-tak się bałam,o ciebie synuś nie rób takich głupstw.
-przywróciłem się.-odparł Maciek.
Później było o wiele łatwiej,Maciek uświadomił sobie że księżniczka z jego snu nie istnieje.



Rozdział 5 Ukazanie się nie spodziewanej i straszliwej burzy

Maciek dostał czwórke z Historii.Nie zła ocena,ale tylko dlatego że nikt nie miał piątki.
Pogoda w telewizji była spokojna,zapowiadał się mały wiatr.
-mamo,pomoĹźesz mi w odrabianiu lekcji?.
-oczywiście synku,a co masz zadane?
-z Języka polskiego.
- jejku trudne.W tym momencie usłyszało cało miasto kilku grzmotów,trafił w drzewo i dom.
Potem kilka grzmotów doszło znowu,o tylko tyle że były mocniejsze.
-co to ma być?.
-spokojnie synku,burza zachwile przejdzie.
-Mam nadzieje,i teĹź mam Ĺźe nas nie trafi.
-nie trafi.
Burza była coraz potężniejsza.Ciągneła się we wszystkie strony.
Sszzzzzrrruuuumm .grzmot trafił w samochód Michała.
-aaa mĂłj nowiutki samochodzik!!!
Maciek poszedł spać ,i przyśniła mu się księżniczka:
-ty głupcze ,ta burza was wszystkich pozabija!!!
-nie prawda ,nie prawdaaa.
Maciek obudził się za swojego snu.
-znowu ona była.
Była jeszcze noc ,rodzice nie zmrużyli oka.
-coś się stało?
-nie nic synku a dlaczego nie śpisz?
-obudziłem się.
Ggggrrzzzmmooottt .Tym razem spaliło cały dom.
-ekhu ekhu uciekajmy!!!
Wzięli swoje najdroższe przedmioty .Uciekli na ulice jak prawie każdy ,była policja ,straż .A ich dom teraz Wybuchnął.
-nasz kochany dom ,i gdzie będziemy mieszkać?.
Pojechali samochodem Grażyny który został trochę tknięty ,ale dało się jechać.
-jedźmy do cioci koło naszego starego domu.-powiedział Maciek.
-świetny pomysł.-powiedziała Grażyna jeszcze nie wierząca co się stało.
Byli już w domu .Ciocia miała na imię Basia.
-Cześć Basia ,mamy wielki kłopot.
-domyślam się , słyszałam w telewizji wasz spalony dom,bardzo mi tak przykro...ale co was u mnie tu sprowadza?
-czy moglibyśmy przenocować u ciebie kilka dni aż kupimy jakiś narazie mały dom.
-oczywiście!!! spakujcie się ,mam przecież pełno miejsca.
Mąż Basi miał na imię Hubert ,który jest w pracy.
Maćkowi nie spodobał się pomysł ,ale nie żałuje ,bo przez okno widzi swój stary dom.
Rankiem Maciek poszedł do tego domu:
-dzień dobry panu.
-oo Maciek ,jaka miła niespodzianka ,a gdzie twoi rodzice?
-koło pana domu ,z lewej.
-wejdĹş dziecko.
-a co tu chciałeś?
-musimy poważnie porozmawiać.
Rodzice jeszcze spali ,Maciek wiedział że sąsiad Basi już nie śpi.
-więc o co chodzi?
-po prostu chce żeby wrócić do domu.
Pan zamilkł z reguły to każdy by tak siedział cichutko i zastanawiać się dlaczego on tak chce?
-przykro mi bardzo ,ale to niemoĹźliwe.
-a niby dlaczego?
-nie minęły nawet dwa miesiące a ci już tam jest źle.
-żaden chłopak tak nie postępuje.
-może pan mówić co chce, ale ja i tak będę miał inne zdanie ,idę stąd.
Po drodze Maciek patrzał co się zmieniło .Prawie taki sam jak przedtem.
-Gdzie byłeś synku ?.-pyta zdziwiona Grażyna.
-pobiegałem sobie ,po podwórku z kulusiem .
-chodź coś zjedz ,bo wyglądasz blado.
-może tak ,bo coś nie najlepiej rzeczywiście się czuje.
-masz ciastko.
-dzięki mamo ,pójdę do pokoju.
Naprawdę poszedł do garażu żeby coś wykombinować żeby chciał się z domu wyprowadzić ,lecz wiedział że sąsiad Basi jest bardzo
wytrzymały.
-zrobię mu taki serwis że popamięta go na zawsze ,he ,he
-Maciek przebrał się żeby sąsiad go nie poznał ,poszedł do jego domu i zapukał:
-Dzień dobry,
-chce pan kupić bardzo tani serwis do kawy?
-nie i wynocha.
Buch. Sąsiad zamknął drzwi.
Maciek poszedł do domu Basi, i znowu wziął ciastko.
- dziwnie wyglądasz synku.
-dlaczego?
-skąd masz te ubrania.



Wygląda na to że Maciek zapomniał się przebrać.
-eee wziąłem na wszelki przypadek, gdy by nie starczyło na cały czas tu przebycia.
-ja pierwszy raz widzę te ciuchy.
Basia przyszła z gorącą herbatą ,i zobaczyła Maćka w przebraniach swojego męża.
-Maćku skąd masz ubrania mojego męża.
-wujka ubrania, hm myślałem że to moje rzeczy.




-proszę, odłóż te rzeczy na swoje miejsce.
-o .k
Maciek nadal myślał jak go przekonać.
-Wiem .-wykrzyknął , Maciek.
-Czego?-pyta sąsiad Basi.
-sprzedaję świetne zapałki, niech pan pozwoli że pokaże przykład który każdego osobnika przyciąga do zakupu.
-byle szybko.
-więc, mam papier i go zapale tymi zapałkami, psstryyk.-czuje pan ten aromat?,a teraz pokaże panu normalne zapałki, które można
raz dwa kupić w kiosku.
psstryyk, zaraz się, rozpłacze jakie to przykre.
-dawaj pan to, ile kosztuje ta podrĂłba?
-za czterdzieści groszy.
-dawaj, i masz te groszaki.
Maciek poszedł do swojego domu, ale przed tym rozebrał się z tych ciuchów.
-Pan zakichany sąsiad za chwile poczuje ten aromat he he.
-aaaa gorąco gorącooo,ajć.
Jego mina była...czarna.
-he he biedny sąsiad.
Maciek pokazał zapałki nowe a te inne baardzo stare,dał sąsiadowi inne zapałki bo poprostu je podłożył,a te jeszcze inne to były petardy, Maciek podłożył oczywiście nie za badzo wystrzałowe.
-co się stało panie Karolu?-zapytała się Basia.
-więc ten pan ma na imię Karol, ładne imię.-powiedział po cichu Maciek.
-jakić rozpieszczony dzieciak sprzedał mi zapałki...a to były petardy, i no zobacze tego drania to inaczej się z nim policze.
-przykro mi, ale ja nic nie wiem.
-a, tam i tak nie ujdzie mu to na sucho.
-pomoge panu... tylko jak wyglądał?
-na początku miał taki sam głos, pewnie to ten sam łobuz.
-więc jak pierwszy raz wyglądał?
-zielona kurtka, brązowa czapka, spodnie w niebieskie kratki.
-a za drugim?
-nie patrzałem zbyt bardzo na niego ale chyba miał tą samą kurtkę.
-hmm, zawołam Maćka.
Basia spostrzegła ubrania niesione przez Maćka popatrzyła na nie i stwierdziła:
-a więc to Maciek.Poszła do pokoju gdzie siedział Maciek.-Maciek coś ty narobił najlepszego?
-nie rozumiem?
-podłożyłeś petardy panu Karolowi, wiesz jakie szkody są z twojego zachowania?
-eee nie zbyt.
-ogromne.
Basia nic nie mówiła Grażynie ani Michałowi.Maciek poszedł do szkoły, cudem wziął podczas pożaru wszystkie zeszyty i podręczniki.
Troche dalej trzeba było jechać do szkoły bo Basia mieszka na drugim końcu miasta.
-Dzień dobry dzieci-mówi nauczycielka.
-kto chciałby dostać piątke, ale by ją mieć trzeba zrobić wywiad o czymś czego ty nie doceniasz.
Maćkowi o drazu wpadł do głowy pomysł, z mamą o przeprowadzce.
Pani dokończyła swoją wypowiedź i podała szczegóły.
-Mamo, pani zadała nam zadanie domowe.
-jakie synku?
-bo mamy zrobić wywiad o czymś co nie doceniam, więc postanowiłem przeprowadzić go z mamą na temat przerowadzce.
-dlaczego?, przecież myślałam że zapomniałeś o tamtej przeprowadzce on spłonął zapomnij o nim.
-wiem ale ja chciałem przeprowadzić się do starego domu, bo tak...naprawde...to ja podłożyłem...te zapałki...panu ...Karolowi.
Grażyna zamilkła, i myślała jak to możliwe.
-jakim cudem?,
-naprawde nie chciałem, tylko zmuszałem tego naszego sąsiada żeby poprosił nas o tym żeby się przeprowadzić.
-dobra, ale nic nie mów Basi bo to źle się skończy.
-ale ona już...w-nie dokończył słowa Maciek bo zobaczył przychodzącą Basię z zakupów.
-cześć wszystkim.
-cześć-powiedział Maciek.
-nawzajem.-wypowiedziała Grażyna.
-wiesz nadal ciekawi mnie sprawa o tym Karolu.-powiedziała Basia i później przypatrzyła się uważnie Maćkowi.
-mnie też, Basiu-odpowiedziała Grażyna a potem też takim samym spojrzeniem ujrzała Maćka.
-to ja idę do pokoju.-a w pokoju myślał-nie udało się a na dodatek narobiłem niezłego bigosu i przez to mam kłopoty.
Następnego dnia w szkole była zaczepka , Maciek w nią wszedł przez przypadek, bo nie chcąco potrącił nogą ucznia a koło niego
stał Bodziek zawsze zapałke w ustach przewrócił Maćka nogą, lecz on wstał patrząc wrogim spojrzeniem machnął ręką ale
Bodziek uchylił się i znowu kopnął w nogi choć Maciek nie spadł miał kilka siniaków które były widoczne, i właśnie on tym razem
nie spudłował i uderzył w brzuch on ledwo oddychał na ziemi i podniósł się, przyśli kolejni koledzy Bodźka którzy razem atakowali
na Maćka który bez radny uciekał do łazienki, była koło ubikacji miska wziął ją i nalał wodę w nią, ktoś szedł i uderzył o głowe innego
ucznia, i na dodatkowy pech był to Łukasz który popłakał się w tym momencie przyszedł dyrektor szkoły który zorientował się co dzieje
się w łazience.
-co tu robicie łobuzy.-Łukasz jednak nie wiedział że uderzył go Maciek więc powiedział:
-nalał na moją głowe zimną wode.
-Łukasz? ja tego nie zrobiłem bo bo chciałem uderzyć Bodzia który uderzył mnie.
-bo uwierze!!! wy dwaj idziecie ze mną do dyrekcji.
A w Dyrekcji:
-Ale to naprawdę nie ja...
-cicho tylko podajcie numer telefonu.
Oby dwaj podali numery telefonu, i poszli na lekcje bez słowa bez obejrzenia się w twarz jakby ich niebyło.
-Na wtorek przynieście flamastry-zapowiedziała nauczycielka.
Następnego dnia wszyscy przynieśli swoje flamastry
-rysujemy dzisiaj swojego najlepszego kolege.
Maciek narysował Łukasza a on Maćka
Po bójce pogodzili się.Bodziek zapukał do drzwi klasy:
-proszę,wejść
-dzień dobry, pani nauczycielka z języka polskiego prosi Maćka,jak się nie myle z tej klasy.
-tak jest w trzeciej ławce drugi z lewej.
Wyszli z klasy:
-po co mam iść do pani ?.zapytał Maciek do kolegi Bodźka , bo do niego nie miał zaufania.
-do...do... eee.skończył kolega Bodźka .
-do piwnicy!!!-skończył Bodziek.
-pomocyyy .-krzyczał Maciek-puszczajcie mnie.-Maciek uderzył w nos Bodźka ręką i zaczęła się bójka:
-ty ośle wywalimy cię ze szkoły przez dziwny sposób czyli przez okno ,ha ha
-nie bój się Maciek przecież to z około sześciu metrów ,przynajmniej skręcisz sobie kark i złamiesz nogę to nic poważnego.
powiedział kolega Bodźka z okropnym śmiechem.
-nie nie nie zgadzam się na to nigdy w życiu
-och no to przepraszam już cię zdejmuje.
-no nareszcie
-ha ha uwierzył
Pszyszedła pani sprzątaczka Juskowiak:
-co wy tu robicie ? wynocha ale juĹź
-dobrze proszę pani ,nie chcącą go popchnąłem .
Zresztą był już dzwonek
Następnego dnia Maćka bolała głowa ,nie powiedział to swojej mamie,ale po szkole opowiedział o bólu głowy:
-mamo
-tak?
-strasznie boli mnie głowa
Mama zaopiekowała się Maćkiem ,co godzinę było gorzej a Maciek krzyczał i denerwował rodziców:
-bolii !
-spokojnie synku jutro pojedziemy do lekarza bo dziś jego gabinet jest zamknięty .
Pojechali rychło do lekarza:
-hm nic mu nie dolega ,wszystko ma w porządku jak teraz się czujesz?
-trochę lepiej.
Pojechali więc do domu a w drodze:
-synku może chcesz gumę do żucia?
-nie po co mi to-wykrzykiwał Maciek.
-za bardzo się denerwujesz ,może wakacje ci pomogą ty odpoczniesz na dwa dni ,bo dzisiaj piątek a w sobotę i niedziele nie idziesz do szkoły ,i nawet wiem gdzie, pojedziemy na plaże tam jest słońce odpoczniesz dobra?
-niech będzie
Postanowili pojechać po ubrania i inne rzeczy bo by się przydały,wreszcie byli spakowanii pojechali na plaże w Badarach.
Badary to małe miasteczko albo nawet wsią,nie ma pustek bo bardzo duĹźo ludzi przyjedĹźdĹźa drogą „BadarĂłw” .
-no nareszcie jesteśmy na miejscu-powiedział Michał
Poszli do swoich domków gdzie mieli się rozpakować, na pierwszy rzut oka plaża wyglądała przyzwoicie lecz to było zaćmienie:
-zjemy coś?
-chętnie-odpowiedział Maciek.
-są lody
Jakie chcesz ?
-mogą być czekoladowe.
-a ja chce waniliowe-powiedział Michał.-a ty ?
-hm niech też będą czekoladowe.
-lepiej jedzmy szybko bo się roztopią.-poradził Maciek

Michał wyrzucił loda , tak jak wszyscy


-gleee ochydne -co ty wygadujesz
-no to niech tata sprĂłbuje
-rzeczywiście
-sprĂłbuj, GraĹźyno
-faktycznie
-proszę pana, a czy te lody są świeże
-no tak, a coś się stało?
-o nic takiego
Michał wyrzucił loda do kosza, tak jak wszyscy.
Poszli do pokojówki,po drodze Maciek potknął sie o krzesło wysunięte przed drzwiami było dużo napisów po murach,były szczury.
chuligany.Otworzyli drzwi...po godzinie, bo się zaklinowały,gdy usiedli na łóżku skoczyli prawie na lampe która ledwo się świeciła
i popatrzyli że sprężyny wyskakują.Maciek chciał poogłądać telewizje lecz odbiór był tylko na kanałach szwajcarskich i ledwo było
z niego widać,w pokojach śmierdziało jak nigdy nawet w tunelach albo i lepiej w ściekach lepiej pachnie
Michał eksplodował:
-aaa koszmar,mam nadzieje Ĺźe to sen.
GraĹźyna i Maciek teĹź:
-niby to luksusowa rezydencja,a tu się okazuje że wolał bym mieszkać w kurniku niż tutaj.
Postanowili wyjechać wrócić do domu.
-bardzo mi przykro że to tak wyszło
-dobra, nic się nie stało
Następnego dnia w szkole już były wystawione oceny.
Maciek dostał dobre oceny ale najgorzej z historii nawet trójka miałabyć dwójka lecz porprawił się na ostatnim sprawdzianie.

Rozdział 6 Wakacje tuż...tuż...

We wtorek było zakończenie klas piątych myślami o wakacjach Maciek już miał zaplanowane pojedzie do babci gdzie we Francji.
Chłopak ciągle się cieszył bo za granicą jeszcze nigdy nie był. Ale co najważniejsze, zapomniał o najgorszym- nowym
domie. Znaleźli nowy dom, wybudowali go, miał być bardzo podobny, do tego co Maciek chciał wracać, i właściwie wszystko skończyło się dobrze.


KONIEC
05-22-2006 10:22
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #2
 
Ponadprzeciętnie bujną wyobraźnię masz Cool
Tylko forma aĹź zanadto psychodeliczna.

A przy tym fragmencie dopadła mnie czkawka:

"Po drodze każdy się z niego śmiał .bo długopis mu zwisał."

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
05-22-2006 10:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
hipciu Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 3,145
Dołączył: Feb 2005
Reputacja: 0
Post: #3
 
Soryyyyy... Ale mam prośbę... Mógłbym mi ktoś to streścić? Tongue: Nie chce mi się za bardzo czytać, a jeżeli Dein nie marudzi na to, to znaczy, że jest ciekawe Tongue:

Wiem, wiem. Leń jestem Tongue:

- Potrzebuję dla mojej ballady tytułu. Ładnego tytułu.
– Może „Kraniec świata”?
– Banalne (...) Hm... Niech pomyślę... „Tam, gdzie...” Cholera. „Tam, gdzie...”
– Dobranoc – powiedział diabeł.
05-22-2006 15:40
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Annia Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 5,393
Dołączył: Sep 2005
Reputacja: 0
Post: #4
 
Nie tylko Ty.
Nie mam dzisiaj nawet ochoty żeby czytac coś co ma więcej niż 5 linijek :rotfl:.

porn. porn. porn. porn. porn. porn. porn !
05-22-2006 16:02
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
marog6 Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,480
Dołączył: Jul 2005
Reputacja: 0
Post: #5
 
Nie no prawie całe przeczytałem. Tekst dosyc ciekawy, ale pewnie sam wiesz, ze musisz sie jeszcze dużo nauczyć, żeby napisac fajną opowieść.

"Po drodze każdy się z niego śmiał, bo długopis mu zwisał." To naprawde jest najlepsze Smile

user posted image
05-22-2006 19:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
serzhant Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,282
Dołączył: Oct 2005
Reputacja: 0
Post: #6
 
Ale pisz to w takiej formie, po ktorej nie bedzie tak, ze na trzeci rozdziale niewiem czy czytam dalej opowiadanie czy to może wystąpienie Kaczyńskiego

user posted image
05-22-2006 19:23
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Rubin Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 8
Dołączył: May 2006
Reputacja: 0
Post: #7
 
Wielkie dzięki za wszlekie opinie. Szatan z Wami! xF

Oto kolejna próbka mej wysublimowanej i, niewątpliwie, wyższej sztuki.


Ostatnio wpadnołem z rzyrafą (bóc na órlopie na podwurkó) na pomysl abyśmy posłóhali dobrej mózyki. Rzyrafa przyniusł Ih troje, a ja znalazłem w szafie od skarpetek dziatka plyte Bechemotch. Gdy wsłóhalismy sie w te dwie podobne do siebie plyty, mósileismy skołowac inne. Za biurkiem taty była płyta Dziki z kazahstanó, gdzie o dziwo on wystempowal. Jednak mi sie nie spodoobal tekst, bo bylo za durzo o kace i sikaniu w papier toaletowy .

Pewnego dnia, moje dzieci, przyszedl do mnie rzyrafa z płytom. Była do sóper genialna plyta. Tylko dziwne bylo to nazwac muzykom- jakies fale, szumy i niby jakis to astral. To sie spytalem skond ta plyte, ma to on powiedzial od "Dr Szatana". Ja go porpawilem: chodzi ci o "Dr Satana", to muj kómpel z pracy obierania ogurkow u zdzichowej, dwa i pol roku temu, i dwa miesiace i pienc dni temó. Po tygodniu słuchania codziennego tego "atraló" (bo tak to nazwaliśmy) nasze biedne oczy wyparowaly na podloge spalajac sie tak ze nie mialy wnentrza. Szybko poszlismy do "papierniczego" i kópilismy klej wraz z kartonem. W gararzó taty, zrobilismy kuleczki i zrobilismy oczy. Teraz gożej widze ;/

Szybko wpadnolem na pomysl abysmy zrobili wlasnom mózę, ale takom jaka nikt nie zrobil. takom lepszom od bechemotcha i ih troje (nasi idole), taka ze przebije wrzystko nawet kake ;/

Zaczelismy pisac text. Nawet nie wiecie jaki on był głupi! O borzzee ale ja nie maczalem w to palce tylko szókalem mikrofonu i dobrego studia do nagrania tej sóper płyty. I znalazłem studio- piwnice u sonsiada a mikrofon to był widelec Sad

Pierwsza piosenka wyszla nam w pare minót, nie chcialo nam sie jej powtażać bo to trohe tródne. Gdy skonczylismy ten jeden i pul kawalkuw stwierdzilismy ze na plyte starczy, i uwarzlaismy ze taki bechemotch ktory na plyte wsadza ze jakies 10 piosenek jest głópi jak bót. Nazwalismy plyte "Jestesmy dobży, posłóhajcie nas" a gdy poszlismy do wytwurni "kleszcze" , przyjeli nas lepkim, cieplym moczem. Ale po wnikliwych rozmowach, szybko znaleźlismy jenzyk (utnelismy rzyrafie) i wydali plyte. Okładka to narysowny z zeszytó matematyki rysónek pżedstawiający dżewo. W szybkim tępie, bo w 112 dni, i 15 godzin oraz 10 minót plyta sprzedana zostala klijentom dwa razy. Pierwszy pżyszedl do nas z łopoatom po pieniondze wydane za plyte,a drugi zapókal do drzwi i strzelil w leb rzyrafie. Mnie postżelili w dżondro i óciekłem.

Obecnie szykóje kolejnom plyrte, solowom o wiele lepszom, ale nikt hyba jej nie wyda bo wszyscy wiedzom ze nie mam dżondra.
05-22-2006 20:58
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Shnookums Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 9,066
Dołączył: Jul 2004
Reputacja: 1
Post: #8
 
przenioslam do dzialu "ksiazka"

the loop of faith

Tutaj klikam czesto.
05-22-2006 22:46
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #9
 
Bechemotch :rotfl:
No, w takim razie biorę się za czytanie poprzedniego dzieła.
05-23-2006 15:06
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Annia Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 5,393
Dołączył: Sep 2005
Reputacja: 0
Post: #10
 
Nawet gdybym chciała to tego nie przeczytam.
Bardzo trudno mi się to czyta... Uch...

porn. porn. porn. porn. porn. porn. porn !
05-23-2006 18:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #11
 
Bo to psychodelia. Nie dla każdego strawna. Dla koneserów, pedziałbym. Cool
Daj więcej takich krótkich. Bo to długie jest zbyt obłakańcze.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
05-23-2006 19:06
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #12
 
Kurczę, też trzeba się nieźle namęczyć żeby takimi bykami pisać.
05-23-2006 19:57
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
anetqa1992 Offline
Member
***

Liczba postów: 141
Dołączył: Mar 2006
Reputacja: 0
Post: #13
 
I to bardzo namęczyć... xD Nawet odechciało mi się czytać ;p

" She's a rebel
She's a saint "
05-23-2006 20:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Olka Offline
(12 l.) Nie ma klasy ani chłopaka
*****

Liczba postów: 3,197
Dołączył: Mar 2006
Reputacja: 1
Post: #14
 
Aaa! Toć to niepoprawny artysta! Artysta wykorzystujący swoje ycie do opowiadań. Witaj, braaacie - niech Cię uściskam!

user posted image
05-24-2006 15:44
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Rubin Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 8
Dołączył: May 2006
Reputacja: 0
Post: #15
 
Dzięęęęki Wam :*:*:*

Kolejne "dzieuo" jest bardziej niecenzuralne (więcej trupów niz w Rambo), więc wiecie....

PARENTAL ADVISORY EXPLICIT CONTENT czy jakos tak x[


O samohodźe i czipsah

Jeszcze polska nie zgineła- tak krzyknol jakis sportowiec bardzo dawno temó. W szkole nas tego óczyli. W poniedziałek na jenzykó niemieckim pani kogoś biła biczem. Muwiła zawsze takie coś:"Na podłogę! i wyciągać swoje obsrane pupy! Zrobione?! A teraz kżyczcie "Kochamy Dr Satana!", i uczniowie odpowiadali" Kochamy Dr Szatana", a ona na to: "Dr Satana a nie szatana cioty róskie! Za to zamiast cieplyh wakacji bede was w piwnicy biczami biła! Zrozumieliście gnoje?! -Tak!- odpowiadaliśmy. Ahh to były czasy, pani już nie ma, nie tylko w szkole ale i na świecie. Poepłniła samobujstfo.

Teraz jak mam 20 lat hce kópić samohud. A co ma zwionzek popzedni akapit do samohodó? Sad

Sad

W tytóle wyczytaliście "czipsy", bo je pżed hwilom zjadlem. ;( ;( ;(

Mam dla was zagatke! Ale to za dwa miesionce bo teraz nie mam czasó. Obieram skórki od bananuw i karmie malpy ;/;/;/
05-25-2006 20:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | CSS Valide !