RE: Moje życie xF
czeĹÄ Jestem sobie i podsyĹÄ
m moje opowiadanko, hihih strukture... materii... naruszyÄ <-_->
Mam nadzieje, Ĺźe docenicie gĹÄbie przemyĹleĹ zawartÄ
w mojej prozie.
Alber Einstein tez byĹ niedoceniany na poczatku. PamiÄtajcie o tym.
To jest Sztuka. Psychodeliczna co prawda ale zawsze xFFF
RozdziaĹ 1 Zapoznanie siÄ. ...WiÄc ,duĹźo ludzi lubi szkoĹÄ...jest taki chĹopak ,ktĂłry kocha, pragnie , uwielbia, dwoma sĹowami lubi szkoĹÄ taki chĹopak ma na imiÄ Maciek .Mama ma na imiÄ GraĹźyna a tata MichaĹ Nie ma brata ani siostry jego pasjÄ
jest...szkoĹa ,nie tylko dlatego Ĺźe dostaje same piÄ
tki i szĂłstki,ma kolegĂłw i szczÄĹcie ,to podstawa u niego, gdy chciaĹ coĹ kupiÄ to znajduje po drodze monety ,po prostu ma szczÄĹcie .Ale on ma serce i nie chce byÄ zĹodziejem ,wiÄc je zostawia.
RozdziaĹ 2 pomysĹ taty o przeprowadzce.
Nikt w tym domu siÄ nie kĹĂłci ,kaĹźdy jest pomysĹowy: -kochanie-mĂłwi miĹym gĹosem do Ĺźony-wiesz dobrze ,Ĺźe tutaj nam siÄ nie dobrze mieszka! -ehe-coĹ pomruczaĹa -PrzeczytaĹem w gazecie Ĺźe ktoĹ sprzedaje dom i to caĹkiem tanio -ale nasz syn...bÄdzie trudno go przekonaÄ -uda nam siÄ -w tym momencie zakoĹczyli rozmowÄ ,ale nie dlatego Ĺźe nie wiedzieli co dalej ale dlatego Ĺźe przyszedĹ ze szkoĹy Maciek zwykle uĹmiechniÄty ,pewnie dostaĹ piÄ
tkÄ albo znalazĹ nowego miĹego kolegÄ -czeĹÄ mamo i tato-oni milczeli ,co nie zapokoiĹo MaÄka. -coĹ siÄ staĹo? -zapytaĹ Maciek -nie nie ,nic siÄ nie staĹo... znaczy... chcemy siÄ wyprowadziÄ do nowego domu. -nigdy nigdyyy -wykrzyknÄ
Ĺ syn i uciekĹ do pokoju ,trochÄ chaotycznie zareagowaĹ Maciek. -hm trochÄ za szybko podjÄliĹmy takÄ
decyzje. Maciek trochÄ zdziwiony takÄ
nagle zmianÄ
zdania na ten temat o domie -ja na pewno siÄ nie wyprowadzÄ - myĹlaĹ. Przez kilka dni nie rozmawiano na ten temat .Na szczÄĹcie nie miaĹo to wpĹyw na szkoĹÄ bo nadal dostawaĹ piÄ
tki i szĂłstki. Mama przyszĹa do MaÄka ,ktĂłry odrabiaĹ lekcje ,nie wiedziaĹa co powiedzieÄ -pojutrze siÄ przeprowadzamy-poszĹa z pokoju .wtedy Maciek poczuĹ bĂłl. NastÄpnego dnia Maciek pojechaĹ z rodzicami do ich przyszĹego domu Ĺźeby obejrzeÄ go i podpisaÄ umowÄ. Po obejrzeniu domu stwierdzili-Ĺwietny elegancki domek -i przytulny-dodaĹ mÄ
Ĺź. -a ty synku jak ci siÄ podoba ?.Lecz Maciek nie odpowiedziaĹ ,nawet trochÄ siÄ przyzwyczaiĹ .nastÄpnego dnia przeprowadzili siÄ, i to w poĹpiechu .ach nowiutki domek ,chodĹş MaÄku zobaczysz swĂłj pokĂłj ,a później nowÄ
szkoĹÄ a kto wie moĹźe bÄdzie lepsza od poprzedniej ,co ? -dobra-powiedziaĹ Maciek.- Przedstawiam wam nowego ucznia .ZapowiedziaĹa nauczycielka. nazywasz siÄ Maciek tak?. -tak .Wszystkim siÄ przywitaĹ. Na przerwie rozmawiaĹ z nowym kolegÄ
Ĺukaszem ,reszta nie zbyt chciaĹa z nim rozmawiaÄ. PrzyszedĹ do domu. -i jak byĹo w pierwszym dniu szkoĹy. -tej szkoĹy ,poprawiĹ swojÄ
mamÄ ,-i byĹo nieĹşle .PoznaĹem nowego kolegÄ Ĺukasza. -Tak ?bardzo siÄ cieszÄ!!! .Mama MaÄka trochÄ przesadziĹa i na szczÄĹcie uspokoiĹa siÄ. -o czeĹÄ synku.-powiedziaĹ Ĺmielej tata MaÄka.-jak w nowej szkole. -NieĹşle .PoznaĹem nowego kolegÄ Ĺukasza. -to wspaniale .trochÄ ciszej i spokojniej ujÄ
Ĺ to Ojciec MaÄka.
RozdziaĹ 3 Pierwsza jedynka ,pierwszy pech.
ByĹa kartkĂłwka z Biologii .Maciek nie wie jaka pani jest wymagajÄ
ca. nastÄpnego dnia pani oddawaĹa kartkĂłwki ,byĹy piÄ
tki ,czwĂłrki ,trĂłjki ale dwĂłjek i jedynek byĹo mniej ,Maciek denerwowaĹ siÄ. Ĺukasz dostaĹ czwĂłrkÄ ,Maciek niespodziewanie dostaĹ...jedynkÄ... -niemoĹźliwe ,i jak to powiem rodzicom? Ĺukasz go pocieszaĹ ,-nie martw siÄ to tylko jedna jedynka. -moĹźe masz racje. -oczywiĹcie Ĺźe mam racje.-jak wyszĹa kartkĂłwka synku .spytaĹa Mama MaÄka. -ee...pani jest chora i nie oddaĹa je-pewnie stchĂłrzyĹ powiedzieÄ swojej mamie prawdÄ ,ciÄ
gle zastanawiaĹ siÄ jak powiedzieÄ to ,ale postanowiĹ nic nie mĂłwiÄ .NastÄpnego dnia ktoĹ poprosiĹ o pomoc ,nie wiedziaĹ kto to ale pomĂłgĹ. -ech pewnie siÄ zmÄczyĹeĹ. -tak! .-w tym momencie zobaczyĹ dokĹadnie twarz tej osoby. -chodĹş tu... -Maciek -o tak Maciek .podszedĹ do niego-o co chodzi? -eee -zĹapaĹ MaÄka za rÄce ,krzyczaĹ ile siĹ mu wystarczy ,w tym czasie szukaĹ go Ĺukasz ,przestraszyĹ siÄ jego wrzaskĂłw ,zobaczyĹ MaÄka bitego , biegnÄ
Ĺ po ich rodzicĂłw. -proszÄ pani porwano MaÄka. -tata syna uratowaĹ go ,policja przyjechaĹa .Maciek nie byĹ szczegĂłlnie bity ,ale tylko dlatego Ĺźe mijaĹ jego ciosy ,pĹakaĹ i nie mĂłgĹ wymazaÄ z swoich oczu jego twarz .Po jakimĹ czasie moĹźna byĹo z nim rozmawiaÄ: -dlaczego ciÄ biĹ? -moja gĹupota...pomogĹem mu a on mnie zwiÄ
zaĹ......i biĹ z piÄĹci i nogÄ
. -znasz go? -nie.-i popĹakaĹ siÄ jeszcze mocniej. -juĹź dobrze synuĹ mĂłj.-Ĺukasz i MichaĹ stali i nic nie mĂłwili ,kolega trochÄ później poszedĹ: -dziÄkuje ci-powiedziaĹa z nie wielkim nie pokojem mama MaÄka. -proszÄ bardzo...-i wyszedĹ .ByĹo cicho ,wieczorem Maciek opowiedziaĹ to w szczegĂłĹach ,mama teĹź mĂłwiĹa ,opowiadaĹa ,radziĹa mu. NastÄpnego dnia pani wychowawczyni zapowiedziaĹa przedstawienie ,Maciek miaĹ byÄ rycerzem ,Ĺukasz prawÄ
rÄkÄ
krĂłla. -ale zabawa ,jestem rycerzem i bÄdÄ nim na zawsze.-Ĺmiali siÄ do rozpuku ,moĹźna powiedzieÄ Ĺźe zapomnieli o bĂłjce z przed kilku Dni .to miaĹo byÄ dla rodzicĂłw .Jednak byĹ pech Maciek spadĹ z konika ,kaĹźdy siÄ ĹmiaĹ ,rodzice mieli minÄ nie czerwonÄ
ale takÄ
jakby pokazywaĹa Ĺźal do swojego synka. -przepraszam mamo Ĺźe tak zawaliĹem -nic nie szkodzi ,ale staraĹeĹ siÄ .I później Ĺwietnie zagraĹeĹ. TydzieĹ trwaĹ ,byĹ jeden sprawdzian z Matematyki. -Mamo -tak ?-dostaĹem jedynkÄ z biologii -co??? jak to przecieĹź zawsze dostawaĹeĹ piÄ
tki. -tak ale... -Ĺźadne ale .Musisz uczyÄ siÄ i masz szlaban Ĺźe nie bÄdziesz oglÄ
daĹ telewizji. UczyĹ SiÄ bardzo dĹugo ,okoĹo szeĹciu godzin ,coĹ niesamowitego ,przecieĹź trzecia klasa podstawowa nie jest bardzo wymagajÄ
ca. NastÄpnego dnia w szkole Maciek zapomniaĹ wziÄ
Ä piĂłrnika .Rzadko siÄ zdarzaĹo Ĺźeby on czegoĹ zapominaĹ. -Ĺukasz !.-wykrzyknÄ
Ĺ Maciek. -o co chodzi ?.-zapomniaĹem piĂłrnika ,poĹźyczysz mi dĹugopis i oĹĂłwek? -przykro mi ale mam tylko jeden dĹugopis. -co robiÄ co robiÄ ?.-pytaĹ siÄ innych ale usĹyszaĹ te same odpowiedzi co Ĺukasz. -nie no okropnoĹÄ za chwile sprawdzian a ja nie mam czym pisaÄ.-tÄ
wypowiedĹş usĹyszeli jacyĹ uczniowie z szĂłstej klasy. -chcesz dĹugopis ?dam ci jeden bo mam ich z tysiÄ
c sĹyszÄ
c tÄ
odpowiedĹş Maciek chciaĹ ich uĹciskaÄ z radoĹci. -bardzo miĹo z twojej strony. -nie ma sprawy...masz.-daĹ mu dĹugopis ale byĹa wpadka !jaka ? -ejĹźe dĹugopis przykleiĹ mi siÄ do rÄki. -jasne przecieĹź to klej ha ha ha ha . ddddrrrrrrr. ByĹ dzwonek .oni uciekli. -o boĹźe apokalipsa ,Sodoma i Gomora ,och gorzej byÄ nie moĹźe.-poszedĹ do dyrektora .Po drodze kaĹźdy siÄ z niego ĹmiaĹ .bo dĹugopis mu zwisaĹ. -Panie dyrektorze jakiĹ chuligan przykleiĹ dĹugopis do rÄki. -Taak ,hi hi no cóş nie wiem kto to za chuligan .Po kilku wydanych z ich ust sĹĂłw wyszedĹ z pokoju. -skandal za skandalem pogania ,juĹź ja siÄ zemszczÄ .Maciek poĹźyczyĹ dĹugopis od pani nauczycielki .na nastÄpnej przerwie zobaczyĹ OfiarÄ . wziÄli wodÄ z kranu nalali do garnka od sprzÄ
taczki ,Ĺźeby byĹo Ĺmieszniej nalali zimnÄ
no i siÄ staĹo za plecĂłw go zalali na gĹowe -aaaaa zimneee . -a masz przeroĹniÄty kulfonie ha ha ha. -trochÄ przesadziĹ myĹli Ĺukasz .Na ostatniej przerwie wrĂłg MaÄka teĹź chciaĹ siÄ zemĹciÄ ,Maciek z resztÄ
teĹź. -chuligan ma na imiÄ Bodziek ,dowiedziaĹ siÄ od Ĺukasza ,ktĂłry zna go. Bodziek szykowaĹ puĹapkÄ .Maciek szykowaĹ siÄ na niÄ
. -Ten laluĹ dozna olĹnienia he he.-o co mu chodziĹo ?.trzeba trochÄ cierpliwoĹci. Bodziek wogĂłle coĹ innego miaĹ na myĹli. -nie boje siÄ tego typka . zrobiÄ mu takie przedstawienie Ĺźe popamiÄta to na dĹugo hi hi . -Eureka !.KrzyknÄ
Ĺ Maciek -Eureka !.KrzyknÄ
Ĺ Bodziek. WidaÄ Ĺźe skoĹczyli swojÄ
prace. NastÄpnego dnia Maciek zobaczyĹ w gablotce wszystkie klasy wszystkich lekcji. -najpierw ma pod dwĂłjkÄ
a potem pod szĂłstkÄ
. Bodziek zobaczyĹ MaÄka ktĂłry czytaĹ .PomyĹlaĹ : -okazja nie do odrzucenia he he. -piÄ
ta lekcja pod czwĂłrkÄ
hmm -heej MaÄku -koteczkuu -hÄ kto to.Bodziek o nie ,burum .atomowy strzaĹ...apsik apsik ...soli -apsik ach tak apsik to ja ci teĹź pokaĹźe.buuum atomĂłwka...gul gul ...wody -bul bul to oznacza wojne bul bul...lubisz piasek ,nie?, to za chwile go polubisz .wrĂłum pssrr -aaa zasypaĹo mnie ale mam jeszcze asa w rÄkawie ,nie ma jak brudne bĹoto ?co ? ha ha.ggglllleee. Bodziek ĹmierdziaĹ jak najgorszy skunks albo i gorzej .Na tym wojna siÄ skoĹczyĹa ale dlatego Ĺźe policja ich wziÄĹa ,byli brudni ,Ĺmierdzieli ,po prostu jak po prawdziwej wojnie ,moĹźna powiedzieÄ Ĺźe to byĹa prawdziwa wojna.
RozdziaĹ 4 pojawienie siÄ ducha ksiÄĹźniczki.
Po umyciu siÄ ,zjadĹ kolacje i poszedĹ spaÄ ,miaĹ sen Ĺźe przyĹniĹa mu siÄ ksiÄĹźniczka, -kim jesteĹ ?.-pyta Maciek. -Jestem KsiÄĹźniczkÄ
ducha Morsona. -dlaczego tu jesteĹ ?-by ci poradziÄ ,w jakimĹ momencie dojdzie do takiego pechu Ĺźe zagraĹźa ci Ĺźyciem. -nie rozumiem, -niewaĹźne czy rozumiesz ,przekonaj rodzicĂłw o przeprowadzaniu siÄ do starego domu ,tam bÄdziesz miaĹ lepiej zaufaj mi. -ale.-bĹysk... znikneĹa,jak mam ich przekonaÄ ,hm.-Rano byĹo w porzÄ
dku nic nowego ,Maciek omijaĹ BodĹşka on teĹź. sprawa byĹa zamkniÄta .Maciek tym razem z Matematyki dostaĹ piÄ
tke.Co uszczÄĹliwiĹo MaÄka,rodzicĂłw,a nawet Ĺukasza. Dwa dni później w nocy znowu przyĹniĹa mu siÄ ksiÄĹźniczka: -aaa to znowu ty? -tak ,poĹpiesz siÄ ,bo widzÄ Ĺźe nie prĂłbujesz ich przekonywaÄ. -ja ja...skÄ
d wiesz? -niewaĹźne .Ale powiem Ĺźe duchy wszystko widzÄ
. -dobra sprĂłbuje .KsiÄĹźniczka ciÄ
gle oglÄ
daĹa MaÄka. -Mamo! -tak? -przeprowadĹşmy siÄ do starego domu. -ech synku ,przecieĹź tutaj jest nam dobrze. -mamo ,ksiÄĹźniczka z mojego snu powiedziaĹa Ĺźe moĹźe mi siÄ coĹ staÄ.-MaÄku idĹş do szkoĹy ,i nie myĹl o tym ,bo to nie prawda. Tym razem zapytaĹ MichaĹa: -tato ,przeprowadĹşmy siÄ do starego domu. -a niby dlaczego ?.pyta zdziwiony MichaĹ. -bo tu jest mi Ĺşle.-Maciek nie chciaĹ powiedzieÄ o ksiÄĹźnicce z snu ,bo wiedziaĹby co powiedziaĹ...to nie prawda synu. -och MaÄku ,nie ma powodu ,przecieĹź tu jest nam dobrze .Maciek milczaĹ ,MichaĹ widziaĹ jaki jest rozpaczony ,a wiedziaĹ Ĺźe przeprowadzka jest nie moĹźliwe ,Maciek poszedĹ do swojego pokoju ,MichaĹ myĹlaĹ jak go pocieszyÄ i wpadĹ na pewien pomysĹ. Ĺukasz teĹź zobaczyĹ jaki Maciek jest dobity ,wiÄc chciaĹ go pocieszyÄ. -CzeĹÄ ,Maciek ,nie wyglÄ
dasz najlepiej. -e tam ,chciaĹem siÄ przeprowadziÄ do starego domu. -no i... -siÄ nie udaĹo. Pani wychowawczynia zapowiedziaĹa wycieczkÄ w gĂłry. Maciek chciaĹ pojechaÄ ,GraĹźyna szykowaĹa go do tej wycieczki: -Mamo po co mi to wszystko do tej torby pakujesz ,przecieĹź to tylko piÄÄ dni. -wiem wiem ale na wszystko trzeba byÄ przygotowanym. -oo czeĹÄ MaÄku i GraĹźyno ,synku chodĹş mam coĹ dla ciebie. -dla mnie? -tak dla ciebie MaÄku. -ĹaĹ super!!! Ĺadny piesek ,a rasowy? -tak tak .owczarek szkocki. -dziÄkuje tato ,nazwie go kuluĹ. -dobra ,weĹş go ze sobÄ
.jak jedziesz na tÄ
wycieczkÄ. -a skÄ
d wiesz? -rozmawiaĹem o tym z paniÄ
,zaplanowaĹem to. Pojechali z caĹÄ
klasÄ
.KaĹźdy miaĹ domek doĹÄ przytulny. NastÄpnego dnia byĹa wspinaczka kaĹźdy siÄ wspinaĹ ,Maciek szedĹ takÄ
samÄ
prÄdkoĹciÄ
co klasa ,po jakimĹ czasie wspieli siÄ na szczyt, -uch, ale siÄ zmÄczyĹem.-PowiedziaĹ Maciek -a ja co mam powiedzieÄ.-odpowiedziaĹ Ĺukasz. Zbyt bezpiecznie nie byĹo ,kaĹźdy mĂłgĹ siÄ przewrĂłciÄ zabiĹby siÄ wtedy. pies zostaĹ w domku ,ale uciekĹ przez otwarte okno, biegĹ do MaÄka. -ech schodzimy na dĂłĹ? -no chyba -odparĹ .Albo i nie. Ĺukasz poszedĹ trochÄ szybciej. -aaa pomocy .Pech i jeszcze raz pech. KuluĹ usĹyszaĹ MaÄka krzyczÄ
cego .Klasa nie usĹyszaĹa go bo byĹa za daleko. Gdy powrĂłcili pani policzyĹa czy wszyscy sÄ
. -22...23...24... hmm przecieĹź nas jechaĹo dwudziestu piÄciu .Później przypomnieli sobie o MaÄku ,a co on robiĹ ?.ocknÄ
Ĺ siÄ gdy byĹ na dole w krzakach .MiaĹ tym razem szczÄĹcie Ĺźe nie spadĹ na ziemie. -aĹÄ ech gdzie ja jestem? -popatrzaĹ w kilka miejsc ,i krzyczaĹ z caĹych siĹ-pomocy!!!. -gdzie jest Maciek ?-wyznaĹ Ĺukasz. KuluĹ szukaĹ swojego pana ,uczniowie zauwaĹźyli Ĺźe nie jest obecny. BujaĹ siÄ przez obĹoki Maciek ,i usĹyszaĹ: -hau hau... -piesku mĂłj ,skÄ
d przyszedĹeĹ ?ech szkoda Ĺźe nie mĂłwisz.hmm przecieĹź uczyĹem go w domku jak wracaÄ do domu,dam ci mĂłj but a ty idziesz do domu ,kuluĹ do domu !.przywiÄ
zaĹ but maĹÄ
niteczkÄ
,ktĂłrÄ
zapomniaĹ wyciÄ
gnÄ
Ä. Pies poszedĹ .lecz Maciek sĹyszaĹ coĹ jeszcze ,nie byĹ to jednak gĹos psa tylko robiĹo to wraĹźenie Ĺźe... to wilk! bo to jest wilk. Maciek uciekaĹ ile moĹźe, i spadĹ z maĹej gĂłrki ,kulaĹ siÄ ,i wlazĹ do jakiejĹ nory .Wilk tam siÄ nie zmieĹciĹ .Maciek schowaĹ siÄ w cieĹ. Wilk poszedĹ po jakimĹ czasie .Nauczyciel zadzwoniĹ do rodzicĂłw: -co ?niemoĹźliwe . -przykro mi .Szukamy od kilku godzin. -ale jak to siÄ staĹo? -wspinaliĹmy siÄ ,a dalej nie widziano go. Rodzice przyjechali ,i szukali zaginionego. PilnujÄ
cy powiedziaĹ Ĺźe pomoĹźe poszukaÄ ich syna .On miaĹ na imiÄ Jakub ktĂłry prĂłbowaĹ ich poznaÄ bardziej. Maciek wogĂłle w innym miejscu czekaĹ na kulusia ,i innych .MyĹlaĹ : -pewnie tata i Mama o tym wiedzÄ
. Jakub byĹ w miejscu ktĂłrym przebywa Ĺźeby odpoczywaÄ ,lecz jak wiadomo on z innego powodu tam jest. -hÄ widzÄ jakiegoĹ psa ,dosyÄ Ĺadny i przyniĂłsĹ buta , hm. PĂłjdÄ do ich pokazaÄ psa ,albo z drugiej strony majÄ
waĹźniejsze sprawy na gĹowie. No i znowu o maĹy wĹos do znalezienia MaÄka ,lecz siÄ nie udaĹo. -brr robi siÄ zimno-odparĹ Maciek -idÄ ,musze iĹÄ poszukaÄ ich ,wyĹpiÄ siÄ na gĂłrÄ i mi siÄ wszystko przypomni. biegĹ do tej gĂłry. Tym czasem GraĹźyna z MichaĹem zadzwonili do Jakuba. -Jakubie chodĹş ,sÄ
nowe tropy. -niech pani poda przykĹad. -hm pies zaginÄ
Ĺ. -Doprawdy ?.MuszÄ wiedzieÄ jak wyglÄ
da. -hm owczarek szkocki...zobaczy pan jak przyjedzie. Wtedy Jakub zamilkĹ .Odraz wziÄ
Ĺ psa i but ,by iĹÄ ,do GraĹźyny. Maciek znalazĹ gĂłrÄ i wspinaĹ siÄ. -uch...uch...uch ,nie mam siĹ ,wÄ
tpiÄ Ĺźebym doszedĹ ale sprĂłbuje. -Jestem-odparĹ Jakub-przyniosĹem psa. -to nasz pies kuluĹ. -dziÄki. powiedziaĹ MichaĹ podawajÄ
c rÄkÄ. -przyniĂłsĹ jego but ,czyli nasz syn Ĺźyje. -no dalej piesku prowadĹş nas do MaÄka. Pies biegnÄ
Ĺ ,w stronÄ MaÄka ,ale tam gdzie zobaczyĹ go ostatnio. -Jestem! juuuhhhuuu. -wykrzyknÄ
Ĺ Maciek. -widzÄ nasze domy!!!.
. Maciek znalazĹ gĂłrÄ i zaczÄ
Ĺ siÄ wspinaÄ.
-nie ma go tutaj.-odparĹa GraĹźyna. -widaÄ Ĺlady jak szedĹ.
-ale gdzie? -chodĹşmy za Ĺladami waszego syna.aha jeszcze jedno weĹşcie but i przymieĹźcie go czy jest tak i sam. -jest-wypowiedziaĹ MichaĹ. -no to chodĹşmy. Doszli do gĂłry , zgadnelii Ĺźe wspinaĹ siÄ na gĂłrÄ ,wiÄc oni teĹź siÄ wspinali. -Ĺukasz ,Ĺukasz ! -to ty Maciek ?Jak to moĹźliwe?. -a jednak ,wiele przygĂłd mnie spotkaĹo:wilki,gĹod,i inne rzeczy. -twoi rodzice poszli ciÄ szukaÄ,aha kuluĹ przyprowadziĹ twĂłj but. -wiem, zauwaĹźyĹem go,daĹem swojego buta,na szczÄĹcie mĂłj piesek,jest nauczony kilkoma tresurami. -idÄ,zadzwoniÄ Ĺźe przyszedĹeĹ do nas....Halo? to ja Ĺukasz ,Maciek przyszedĹ do nas. - naprawde? to wpaniale,bo my juĹź schodzimy,czekajcie. I wszystko byĹo normalnie,przyjechali do domu w poĹowie wycieczki. -tak siÄ baĹam,o ciebie synuĹ nie rĂłb takich gĹupstw. -przywrĂłciĹem siÄ.-odparĹ Maciek. Później byĹo o wiele Ĺatwiej,Maciek uĹwiadomiĹ sobie Ĺźe ksiÄĹźniczka z jego snu nie istnieje.
RozdziaĹ 5 Ukazanie siÄ nie spodziewanej i straszliwej burzy
Maciek dostaĹ czwĂłrke z Historii.Nie zĹa ocena,ale tylko dlatego Ĺźe nikt nie miaĹ piÄ
tki. Pogoda w telewizji byĹa spokojna,zapowiadaĹ siÄ maĹy wiatr. -mamo,pomoĹźesz mi w odrabianiu lekcji?. -oczywiĹcie synku,a co masz zadane? -z JÄzyka polskiego. - jejku trudne.W tym momencie usĹyszaĹo caĹo miasto kilku grzmotĂłw,trafiĹ w drzewo i dom. Potem kilka grzmotĂłw doszĹo znowu,o tylko tyle Ĺźe byĹy mocniejsze. -co to ma byÄ?. -spokojnie synku,burza zachwile przejdzie. -Mam nadzieje,i teĹź mam Ĺźe nas nie trafi. -nie trafi. Burza byĹa coraz potÄĹźniejsza.CiÄ
gneĹa siÄ we wszystkie strony. Sszzzzzrrruuuumm .grzmot trafiĹ w samochĂłd MichaĹa. -aaa mĂłj nowiutki samochodzik!!! Maciek poszedĹ spaÄ ,i przyĹniĹa mu siÄ ksiÄĹźniczka: -ty gĹupcze ,ta burza was wszystkich pozabija!!! -nie prawda ,nie prawdaaa. Maciek obudziĹ siÄ za swojego snu. -znowu ona byĹa. ByĹa jeszcze noc ,rodzice nie zmruĹźyli oka. -coĹ siÄ staĹo? -nie nic synku a dlaczego nie Ĺpisz? -obudziĹem siÄ. Ggggrrzzzmmooottt .Tym razem spaliĹo caĹy dom. -ekhu ekhu uciekajmy!!! WziÄli swoje najdroĹźsze przedmioty .Uciekli na ulice jak prawie kaĹźdy ,byĹa policja ,straĹź .A ich dom teraz WybuchnÄ
Ĺ. -nasz kochany dom ,i gdzie bÄdziemy mieszkaÄ?. Pojechali samochodem GraĹźyny ktĂłry zostaĹ trochÄ tkniÄty ,ale daĹo siÄ jechaÄ. -jedĹşmy do cioci koĹo naszego starego domu.-powiedziaĹ Maciek. -Ĺwietny pomysĹ.-powiedziaĹa GraĹźyna jeszcze nie wierzÄ
ca co siÄ staĹo. Byli juĹź w domu .Ciocia miaĹa na imiÄ Basia. -CzeĹÄ Basia ,mamy wielki kĹopot. -domyĹlam siÄ , sĹyszaĹam w telewizji wasz spalony dom,bardzo mi tak przykro...ale co was u mnie tu sprowadza? -czy moglibyĹmy przenocowaÄ u ciebie kilka dni aĹź kupimy jakiĹ narazie maĹy dom. -oczywiĹcie!!! spakujcie siÄ ,mam przecieĹź peĹno miejsca. MÄ
Ĺź Basi miaĹ na imiÄ Hubert ,ktĂłry jest w pracy. MaÄkowi nie spodobaĹ siÄ pomysĹ ,ale nie ĹźaĹuje ,bo przez okno widzi swĂłj stary dom. Rankiem Maciek poszedĹ do tego domu: -dzieĹ dobry panu. -oo Maciek ,jaka miĹa niespodzianka ,a gdzie twoi rodzice? -koĹo pana domu ,z lewej. -wejdĹş dziecko. -a co tu chciaĹeĹ? -musimy powaĹźnie porozmawiaÄ. Rodzice jeszcze spali ,Maciek wiedziaĹ Ĺźe sÄ
siad Basi juĹź nie Ĺpi. -wiÄc o co chodzi? -po prostu chce Ĺźeby wrĂłciÄ do domu. Pan zamilkĹ z reguĹy to kaĹźdy by tak siedziaĹ cichutko i zastanawiaÄ siÄ dlaczego on tak chce? -przykro mi bardzo ,ale to niemoĹźliwe. -a niby dlaczego? -nie minÄĹy nawet dwa miesiÄ
ce a ci juĹź tam jest Ĺşle. -Ĺźaden chĹopak tak nie postÄpuje. -moĹźe pan mĂłwiÄ co chce, ale ja i tak bÄdÄ miaĹ inne zdanie ,idÄ stÄ
d. Po drodze Maciek patrzaĹ co siÄ zmieniĹo .Prawie taki sam jak przedtem. -Gdzie byĹeĹ synku ?.-pyta zdziwiona GraĹźyna. -pobiegaĹem sobie ,po podwĂłrku z kulusiem . -chodĹş coĹ zjedz ,bo wyglÄ
dasz blado. -moĹźe tak ,bo coĹ nie najlepiej rzeczywiĹcie siÄ czuje. -masz ciastko. -dziÄki mamo ,pĂłjdÄ do pokoju. NaprawdÄ poszedĹ do garaĹźu Ĺźeby coĹ wykombinowaÄ Ĺźeby chciaĹ siÄ z domu wyprowadziÄ ,lecz wiedziaĹ Ĺźe sÄ
siad Basi jest bardzo wytrzymaĹy. -zrobiÄ mu taki serwis Ĺźe popamiÄta go na zawsze ,he ,he -Maciek przebraĹ siÄ Ĺźeby sÄ
siad go nie poznaĹ ,poszedĹ do jego domu i zapukaĹ: -DzieĹ dobry, -chce pan kupiÄ bardzo tani serwis do kawy? -nie i wynocha. Buch. SÄ
siad zamknÄ
Ĺ drzwi. Maciek poszedĹ do domu Basi, i znowu wziÄ
Ĺ ciastko. - dziwnie wyglÄ
dasz synku. -dlaczego? -skÄ
d masz te ubrania.
WyglÄ
da na to Ĺźe Maciek zapomniaĹ siÄ przebraÄ. -eee wziÄ
Ĺem na wszelki przypadek, gdy by nie starczyĹo na caĹy czas tu przebycia. -ja pierwszy raz widzÄ te ciuchy. Basia przyszĹa z gorÄ
cÄ
herbatÄ
,i zobaczyĹa MaÄka w przebraniach swojego mÄĹźa. -MaÄku skÄ
d masz ubrania mojego mÄĹźa. -wujka ubrania, hm myĹlaĹem Ĺźe to moje rzeczy.
-proszÄ, odĹóş te rzeczy na swoje miejsce. -o .k Maciek nadal myĹlaĹ jak go przekonaÄ. -Wiem .-wykrzyknÄ
Ĺ , Maciek. -Czego?-pyta sÄ
siad Basi. -sprzedajÄ Ĺwietne zapaĹki, niech pan pozwoli Ĺźe pokaĹźe przykĹad ktĂłry kaĹźdego osobnika przyciÄ
ga do zakupu. -byle szybko. -wiÄc, mam papier i go zapale tymi zapaĹkami, psstryyk.-czuje pan ten aromat?,a teraz pokaĹźe panu normalne zapaĹki, ktĂłre moĹźna raz dwa kupiÄ w kiosku. psstryyk, zaraz siÄ, rozpĹacze jakie to przykre. -dawaj pan to, ile kosztuje ta podrĂłba? -za czterdzieĹci groszy. -dawaj, i masz te groszaki. Maciek poszedĹ do swojego domu, ale przed tym rozebraĹ siÄ z tych ciuchĂłw. -Pan zakichany sÄ
siad za chwile poczuje ten aromat he he. -aaaa gorÄ
co gorÄ
cooo,ajÄ. Jego mina byĹa...czarna. -he he biedny sÄ
siad. Maciek pokazaĹ zapaĹki nowe a te inne baardzo stare,daĹ sÄ
siadowi inne zapaĹki bo poprostu je podĹoĹźyĹ,a te jeszcze inne to byĹy petardy, Maciek podĹoĹźyĹ oczywiĹcie nie za badzo wystrzaĹowe. -co siÄ staĹo panie Karolu?-zapytaĹa siÄ Basia. -wiÄc ten pan ma na imiÄ Karol, Ĺadne imiÄ.-powiedziaĹ po cichu Maciek. -jakiÄ rozpieszczony dzieciak sprzedaĹ mi zapaĹki...a to byĹy petardy, i no zobacze tego drania to inaczej siÄ z nim policze. -przykro mi, ale ja nic nie wiem. -a, tam i tak nie ujdzie mu to na sucho. -pomoge panu... tylko jak wyglÄ
daĹ? -na poczÄ
tku miaĹ taki sam gĹos, pewnie to ten sam Ĺobuz. -wiÄc jak pierwszy raz wyglÄ
daĹ? -zielona kurtka, brÄ
zowa czapka, spodnie w niebieskie kratki. -a za drugim? -nie patrzaĹem zbyt bardzo na niego ale chyba miaĹ tÄ
samÄ
kurtkÄ. -hmm, zawoĹam MaÄka. Basia spostrzegĹa ubrania niesione przez MaÄka popatrzyĹa na nie i stwierdziĹa: -a wiÄc to Maciek.PoszĹa do pokoju gdzie siedziaĹ Maciek.-Maciek coĹ ty narobiĹ najlepszego? -nie rozumiem? -podĹoĹźyĹeĹ petardy panu Karolowi, wiesz jakie szkody sÄ
z twojego zachowania? -eee nie zbyt. -ogromne. Basia nic nie mĂłwiĹa GraĹźynie ani MichaĹowi.Maciek poszedĹ do szkoĹy, cudem wziÄ
Ĺ podczas poĹźaru wszystkie zeszyty i podrÄczniki. Troche dalej trzeba byĹo jechaÄ do szkoĹy bo Basia mieszka na drugim koĹcu miasta. -DzieĹ dobry dzieci-mĂłwi nauczycielka. -kto chciaĹby dostaÄ piÄ
tke, ale by jÄ
mieÄ trzeba zrobiÄ wywiad o czymĹ czego ty nie doceniasz. MaÄkowi o drazu wpadĹ do gĹowy pomysĹ, z mamÄ
o przeprowadzce. Pani dokoĹczyĹa swojÄ
wypowiedĹş i podaĹa szczegĂłĹy. -Mamo, pani zadaĹa nam zadanie domowe. -jakie synku? -bo mamy zrobiÄ wywiad o czymĹ co nie doceniam, wiÄc postanowiĹem przeprowadziÄ go z mamÄ
na temat przerowadzce. -dlaczego?, przecieĹź myĹlaĹam Ĺźe zapomniaĹeĹ o tamtej przeprowadzce on spĹonÄ
Ĺ zapomnij o nim. -wiem ale ja chciaĹem przeprowadziÄ siÄ do starego domu, bo tak...naprawde...to ja podĹoĹźyĹem...te zapaĹki...panu ...Karolowi. GraĹźyna zamilkĹa, i myĹlaĹa jak to moĹźliwe. -jakim cudem?, -naprawde nie chciaĹem, tylko zmuszaĹem tego naszego sÄ
siada Ĺźeby poprosiĹ nas o tym Ĺźeby siÄ przeprowadziÄ. -dobra, ale nic nie mĂłw Basi bo to Ĺşle siÄ skoĹczy. -ale ona juĹź...w-nie dokoĹczyĹ sĹowa Maciek bo zobaczyĹ przychodzÄ
cÄ
BasiÄ z zakupĂłw. -czeĹÄ wszystkim. -czeĹÄ-powiedziaĹ Maciek. -nawzajem.-wypowiedziaĹa GraĹźyna. -wiesz nadal ciekawi mnie sprawa o tym Karolu.-powiedziaĹa Basia i później przypatrzyĹa siÄ uwaĹźnie MaÄkowi. -mnie teĹź, Basiu-odpowiedziaĹa GraĹźyna a potem teĹź takim samym spojrzeniem ujrzaĹa MaÄka. -to ja idÄ do pokoju.-a w pokoju myĹlaĹ-nie udaĹo siÄ a na dodatek narobiĹem niezĹego bigosu i przez to mam kĹopoty. NastÄpnego dnia w szkole byĹa zaczepka , Maciek w niÄ
wszedĹ przez przypadek, bo nie chcÄ
co potrÄ
ciĹ nogÄ
ucznia a koĹo niego staĹ Bodziek zawsze zapaĹke w ustach przewrĂłciĹ MaÄka nogÄ
, lecz on wstaĹ patrzÄ
c wrogim spojrzeniem machnÄ
Ĺ rÄkÄ
ale Bodziek uchyliĹ siÄ i znowu kopnÄ
Ĺ w nogi choÄ Maciek nie spadĹ miaĹ kilka siniakĂłw ktĂłre byĹy widoczne, i wĹaĹnie on tym razem nie spudĹowaĹ i uderzyĹ w brzuch on ledwo oddychaĹ na ziemi i podniĂłsĹ siÄ, przyĹli kolejni koledzy BodĹşka ktĂłrzy razem atakowali na MaÄka ktĂłry bez radny uciekaĹ do Ĺazienki, byĹa koĹo ubikacji miska wziÄ
Ĺ jÄ
i nalaĹ wodÄ w niÄ
, ktoĹ szedĹ i uderzyĹ o gĹowe innego ucznia, i na dodatkowy pech byĹ to Ĺukasz ktĂłry popĹakaĹ siÄ w tym momencie przyszedĹ dyrektor szkoĹy ktĂłry zorientowaĹ siÄ co dzieje siÄ w Ĺazience. -co tu robicie Ĺobuzy.-Ĺukasz jednak nie wiedziaĹ Ĺźe uderzyĹ go Maciek wiÄc powiedziaĹ: -nalaĹ na mojÄ
gĹowe zimnÄ
wode. -Ĺukasz? ja tego nie zrobiĹem bo bo chciaĹem uderzyÄ Bodzia ktĂłry uderzyĹ mnie. -bo uwierze!!! wy dwaj idziecie ze mnÄ
do dyrekcji. A w Dyrekcji: -Ale to naprawdÄ nie ja... -cicho tylko podajcie numer telefonu. Oby dwaj podali numery telefonu, i poszli na lekcje bez sĹowa bez obejrzenia siÄ w twarz jakby ich niebyĹo. -Na wtorek przynieĹcie flamastry-zapowiedziaĹa nauczycielka. NastÄpnego dnia wszyscy przynieĹli swoje flamastry -rysujemy dzisiaj swojego najlepszego kolege. Maciek narysowaĹ Ĺukasza a on MaÄka Po bĂłjce pogodzili siÄ.Bodziek zapukaĹ do drzwi klasy: -proszÄ,wejĹÄ -dzieĹ dobry, pani nauczycielka z jÄzyka polskiego prosi MaÄka,jak siÄ nie myle z tej klasy. -tak jest w trzeciej Ĺawce drugi z lewej. Wyszli z klasy: -po co mam iĹÄ do pani ?.zapytaĹ Maciek do kolegi BodĹşka , bo do niego nie miaĹ zaufania. -do...do... eee.skoĹczyĹ kolega BodĹşka . -do piwnicy!!!-skoĹczyĹ Bodziek. -pomocyyy .-krzyczaĹ Maciek-puszczajcie mnie.-Maciek uderzyĹ w nos BodĹşka rÄkÄ
i zaczÄĹa siÄ bĂłjka: -ty oĹle wywalimy ciÄ ze szkoĹy przez dziwny sposĂłb czyli przez okno ,ha ha -nie bĂłj siÄ Maciek przecieĹź to z okoĹo szeĹciu metrĂłw ,przynajmniej skrÄcisz sobie kark i zĹamiesz nogÄ to nic powaĹźnego. powiedziaĹ kolega BodĹşka z okropnym Ĺmiechem. -nie nie nie zgadzam siÄ na to nigdy w Ĺźyciu -och no to przepraszam juĹź ciÄ zdejmuje. -no nareszcie -ha ha uwierzyĹ PszyszedĹa pani sprzÄ
taczka Juskowiak: -co wy tu robicie ? wynocha ale juĹź -dobrze proszÄ pani ,nie chcÄ
cÄ
go popchnÄ
Ĺem . ZresztÄ
byĹ juĹź dzwonek NastÄpnego dnia MaÄka bolaĹa gĹowa ,nie powiedziaĹ to swojej mamie,ale po szkole opowiedziaĹ o bĂłlu gĹowy: -mamo -tak? -strasznie boli mnie gĹowa Mama zaopiekowaĹa siÄ MaÄkiem ,co godzinÄ byĹo gorzej a Maciek krzyczaĹ i denerwowaĹ rodzicĂłw: -bolii ! -spokojnie synku jutro pojedziemy do lekarza bo dziĹ jego gabinet jest zamkniÄty . Pojechali rychĹo do lekarza: -hm nic mu nie dolega ,wszystko ma w porzÄ
dku jak teraz siÄ czujesz? -trochÄ lepiej. Pojechali wiÄc do domu a w drodze: -synku moĹźe chcesz gumÄ do Ĺźucia? -nie po co mi to-wykrzykiwaĹ Maciek. -za bardzo siÄ denerwujesz ,moĹźe wakacje ci pomogÄ
ty odpoczniesz na dwa dni ,bo dzisiaj piÄ
tek a w sobotÄ i niedziele nie idziesz do szkoĹy ,i nawet wiem gdzie, pojedziemy na plaĹźe tam jest sĹoĹce odpoczniesz dobra? -niech bÄdzie Postanowili pojechaÄ po ubrania i inne rzeczy bo by siÄ przydaĹy,wreszcie byli spakowanii pojechali na plaĹźe w Badarach. Badary to maĹe miasteczko albo nawet wsiÄ
,nie ma pustek bo bardzo duĹźo ludzi przyjedĹźdĹźa drogÄ
„BadarĂłw” . -no nareszcie jesteĹmy na miejscu-powiedziaĹ MichaĹ Poszli do swoich domkĂłw gdzie mieli siÄ rozpakowaÄ, na pierwszy rzut oka plaĹźa wyglÄ
daĹa przyzwoicie lecz to byĹo zaÄmienie: -zjemy coĹ? -chÄtnie-odpowiedziaĹ Maciek. -sÄ
lody Jakie chcesz ? -mogÄ
byÄ czekoladowe. -a ja chce waniliowe-powiedziaĹ MichaĹ.-a ty ? -hm niech teĹź bÄdÄ
czekoladowe. -lepiej jedzmy szybko bo siÄ roztopiÄ
.-poradziĹ Maciek
MichaĹ wyrzuciĹ loda , tak jak wszyscy
-gleee ochydne -co ty wygadujesz -no to niech tata sprĂłbuje -rzeczywiĹcie -sprĂłbuj, GraĹźyno -faktycznie -proszÄ pana, a czy te lody sÄ
ĹwieĹźe -no tak, a coĹ siÄ staĹo? -o nic takiego MichaĹ wyrzuciĹ loda do kosza, tak jak wszyscy. Poszli do pokojĂłwki,po drodze Maciek potknÄ
Ĺ sie o krzesĹo wysuniÄte przed drzwiami byĹo duĹźo napisĂłw po murach,byĹy szczury. chuligany.Otworzyli drzwi...po godzinie, bo siÄ zaklinowaĹy,gdy usiedli na Ĺóşku skoczyli prawie na lampe ktĂłra ledwo siÄ ĹwieciĹa i popatrzyli Ĺźe sprÄĹźyny wyskakujÄ
.Maciek chciaĹ poogĹÄ
daÄ telewizje lecz odbiĂłr byĹ tylko na kanaĹach szwajcarskich i ledwo byĹo z niego widaÄ,w pokojach ĹmierdziaĹo jak nigdy nawet w tunelach albo i lepiej w Ĺciekach lepiej pachnie MichaĹ eksplodowaĹ: -aaa koszmar,mam nadzieje Ĺźe to sen. GraĹźyna i Maciek teĹź: -niby to luksusowa rezydencja,a tu siÄ okazuje Ĺźe wolaĹ bym mieszkaÄ w kurniku niĹź tutaj. Postanowili wyjechaÄ wrĂłciÄ do domu. -bardzo mi przykro Ĺźe to tak wyszĹo -dobra, nic siÄ nie staĹo NastÄpnego dnia w szkole juĹź byĹy wystawione oceny. Maciek dostaĹ dobre oceny ale najgorzej z historii nawet trĂłjka miaĹabyÄ dwĂłjka lecz porprawiĹ siÄ na ostatnim sprawdzianie.
RozdziaĹ 6 Wakacje tuĹź...tuĹź...
We wtorek byĹo zakoĹczenie klas piÄ
tych myĹlami o wakacjach Maciek juĹź miaĹ zaplanowane pojedzie do babci gdzie we Francji. ChĹopak ciÄ
gle siÄ cieszyĹ bo za granicÄ
jeszcze nigdy nie byĹ. Ale co najwaĹźniejsze, zapomniaĹ o najgorszym- nowym domie. ZnaleĹşli nowy dom, wybudowali go, miaĹ byÄ bardzo podobny, do tego co Maciek chciaĹ wracaÄ, i wĹaĹciwie wszystko skoĹczyĹo siÄ dobrze.
KONIEC
|