Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Książki Waszego dzieciństwa
Autor Wiadomość
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #1
RE: Książki Waszego dzieciństwa
Pamiętacie, co czytali Wam rodzice? Które ksiązki lubiliście, a do których żywiliście odrazę?
Jakie książki przeczytaliście jako pierwsze samodzielnie? Co Was wciągnęło, kiedy podrośliście na tyle, żeby czytać ksiązeczki grubsze niż 20 stron?

Piszcie o swoich sentymentach. Co Was wtedy inspirowało i wciągało i czy nadal uważacie, że to były dobre ksiązeczki.

I jeszcze - jeśli macie dzieci - co im czytacie/ czytaliście/ kupujecie. Możecie też teoretyzować - jak skomponujecie biblioteczkę dla dziecka, kiedy już będziecie je mieli lub gdybyście je mieli?

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
12-06-2006 10:06
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Lily Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,250
Dołączył: Aug 2005
Reputacja: 0
Post: #2
 
Niestety nie pamiętam, co mi rodzice czytali, ale mamunia na pewno czytała.

Odkąd nauczyłam się czytać (a ten miracle stał się gdzieś między 4 a 5 rokiem życia)- uwielbiałam to robić.

Najpierw były te wszystkie malutkie z serii "Poczytaj mi mamo"- ciocia miała całą szafkę tych książeczek i jak mnie i siostrę mamusia przyprowadzała do pilnowania, to nie mogłyśmy się oderwać.

Komiks pierwszy to był Conan, a siostra miała o Wandzie... i jeszcze jakiś o Popielu był na pewno- mam przed oczami ten straszny obrazek, jak on leżał z żoną królową w tej wieży taki pogryziony :ph34r:
Jak byłyśmy trochę strasze, to dostałyśmy ze dwa, czy trzy Thorgale (one wtedy dopiero wychodziły z wydawnictw), ale razu pewnego sis wpadła na pomysł by wyciąć Aaricię i wszystkie kobiety tam występujące i nimi pobawić... :cry: w końcu pocięłyśmy wszystkie komiksy...

Pytasz o książeczki powyżej 20-stronicowe.
Zawsze starałam się, żeby to były jak najgrubsze książki- lubiłam sobie stawiać wyzwania, hehe.

Z podstawówki głównie lektury pamiętam. Do biblioteki szkolnej chodziłam co drugi dzień, bo pani pozwalała najwyżej dwie książeczki wypożyczyć i szybko oddać (zresztą ta bibliotekarka niedobra była, bo krzyczała na dzieci :crySmile

Tak więc- Plastusia znałam niemal na pamięć, nawet mamunia mi kiedyś jego ulepiła.
"Karolcia"- taka gruba dziewczynka, która miała niebieski koralik i mogła wyczyniać cuda niewidy. Moja wielka idolka Rolleyes chętnie bym przeczytała jeszcze raz.
"Oto jest Kasia"- o rozkapryszonej Kasi, która się buntowała odkąd urodził się jej młodszy brat. Nie pamiętam za co lubiłam tą książkę, ale jak pisałam pierwsze w życiu wypracowanie na dowolny temat, to napisałam o niej i dostałam jako jedyna szóstkę... Blush (pewnie dlatego, że rozpisałam się na kilka kartek, a trzeba było 2 strony)
"Dzieci z Bullerbyn"- ukochane rozrabiaki, których pomysły uskutecznialiśmy u babci, nieczęsto z pewnymi modyfikacjami.

W bibliotece publicznej niestety pani też była opryskliwa i na dodatek miała obok siebie najpiękniejsze książeczki, które przechowywała dla swoich pupili. Ja chyba w dzieciństwie nim nigdy nie byłam, choć często tam bywałam (chyba dopiero teraz nim zostałam, bo ona nadal jest w miejskiej).

Stamtąd wypożyczałam takie najstraszniejsze, jakieś legendy o wilkach albo wiedźmach- koniecznie z obrazkami(wilki zawsze był wielkie, sierściaste, pożerały dziewice- mniej wybredne dzieci- i miały czerwone wściekłe oczy)
Lubiłam te wszystkie disneyowskie, lubiłam baśnie Andersena (w końcu dostałam własne) i jeszcze takie...ojeju, nie pamiętam, ale też były seryjne, w twardej oprawie. Teraz sobie przypominam tylko jedną o Sinobrodym-też wlepiałam się godzinami w jego brodę i silne łapska zaciągające księżniczki do lochów czy piwnic, mrrr.

Własnych na początku miałam niewiele, nie byliśmy zbyt bogaci, więc dostawało się tylko na jakieś okazje.
Teraz kompletuję brakujące, bo zamierzam kiedyś poświęcić jeden duży pokój na własną bibliotekę. I exlibrisa sobie zrobię.

Jakoś nie pamiętam książek, do których żywiłam odrazę, a może po prostu takich nie było?

Nie wiem jak skomponować biblioteczkę dla dziecka, nigdy nad tym nie myślałam. Jeśli by lubiło czytać, to bym najpierw poleciła to wszystko co czytałam, te wszystkie grzeczne, zabawne i z morałem. No i Thorgale. ^_^

Let's find some beautiful place to get lost
12-06-2006 10:37
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #3
 
Mnie to tatuś czytał. "Ptasie radio" było bardzo ładne i z obrazkami i "Maupa w kąpieli". Tylko Maupy się bałem trochę, bo wyglądała ohydnie w czepku na obrazku i miała spuchnięty paluch, wiadomo od czego.

Potem miałem dwie ksiązeczki, których czytanie wymuszałem na ojcu krzykiem i płaczem. To były "Maupki podróże małe i duże" i "Kozucha kłamczucha". Pierwsza opowiadała o małpie znów, która na obrazkach była zielona, a pamiętam dobrze tylko fragment odzwierciedlający jej charakter: "Tu porwałą mandarynki, tam serdelki prosto z rynki". A potem sama została porwana przez niejakiego Szandora i jeszcze jakiegoś Szczepana, którzy chcieli ją sprzedac do cyrku.
A Kozucha to w ogóle była kanalia. Pani gospodyni kazała wypasać biednej sierotce kozunię, a kozunia potem oszukiwała, że sierotka jej nie wypasała. Chociaż była tłusta i obżarta jak świnia. Tłumaczyła to gospodyni: "Jakem biegła przez grobelkę, chwyciła wody kropelkę. A jakem biegła przez mosteczek, chwyciałm jeden listeczek. (...) lewy bok spuchł od niejedzenia, prawy - od niepicia. Nie ma, nie ma we mnie życia". I potem była zadyma. Ale gospodynia najpierw się złościła na sierotę, a potem podejrzała kozuchę i dała jej wycisk rózgą. Uczące.

Potem miałem jeszcze jakąś dziką książkę o Mrówce Marcinie, który był odludkiem, ale potem jak była powódź, to uratował inne mrówki, budując łódź z puszki po konserwie.
Miałem cudowną książkę z wierszami Brzechwy z obrazkami Szancera. Większosc wierszyków to i tak znałem na pamięć, ale obrazki, chociaż cz-b, mnie bardzo podniecały. A najbardziej lubiłem bajkę o Lisku Witalisku.

No i oczywiście seria "Poczytaj mi mamo". Nie pamiętam konkretnych tytułów. I jeszcze seria z bajkami w takim większym formacie - Calineczkę miałem i bałdzo lubiłem.

I "Sceny z życia smoków". Ale to już sam czytałem.

Jeśli chodzi o komiksy, to pamiętam Koziołka Matołka :> Nie mówcie, że to nie komiks, bo dla mnie to był komiks. A potem były inne polskie komiksy. "Przygody Jonki, Jonka i Kleksa" i "Tytus, Romek i A'Tomek". Następnie mnóstwo tych takich opowiadających o historii Polski i dopiero potem Thorgal.

Grubsze książki - Od "Dzieci z Bullerbyn" tatko zaczął. Klasycznie.

Nienawiścią zapałałem do dwóch książek: "Bromba i inni" oraz "Porwanie w Tiutiurlistanie". Do tej pierwszej z czasem się przekonałem.

A w początkowych klasach podstawówki zaczytywałem się w ksiązkach podózniczych. Szklarskiego, Fiedlera, Londona i Curwooda. Tak sobie myślę, że dla mnie taki Tomek Wilmowski, który jeździł po wszystkich kontynentach i łowił dzikie zwierzątka, był takim idolem, jak teraz jest Harry Potter.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
12-06-2006 11:10
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Lily Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,250
Dołączył: Aug 2005
Reputacja: 0
Post: #4
 
O, tak, jeszcze dopisuję Koziołka Matołka- jak mogłam o nim zapomnieć?
Komiks, naturalnie ^_^

(niektóre tytuły to ja pierwszo słyszę, Mighotko- może to wiesz, różnica wschód- zachód?)

Let's find some beautiful place to get lost
12-06-2006 11:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #5
 
Nieee... Nie wiem zresztą. Duzo było książek dla dzieci i tanie, to rodzice kupowali na potęgę, a my Te ksiązki parcerowalismy między siebie wg dziwacznych kryteriów. Ale Kozucha Kłamczucha to był fetysz cauej naszej trójki.

Jeszcze pamiętam taką książkę o Trzech Misiach, która to książka była trójwymiarowa. Tj - jak se otwierało, to sie rozkładały tekturowe częsci. Można było nimi poruszać. Łaaaał.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
12-06-2006 11:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
incognito Offline
Member
***

Liczba postów: 52
Dołączył: Nov 2006
Reputacja: 0
Post: #6
 
he, z tego co pamietam to niestety nikt mi nic nie czytal, buu
raczej wymyslali jakies bajeczki na doczekaniu, z czego oczywiscie nie pamietam dzis nic

If I lay here. If I just lay here. Would you lie with me?. And just forget the world.
12-06-2006 12:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Wiktor Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,190
Dołączył: Jun 2006
Reputacja: 0
Post: #7
 
Babcia mi czytała jakieś bajki. Ale nie pamiętam jakie. Nie lubiłem wierszyków.
Z doroślejszych książek czytałem Szklarskiego, jak wszystkie chłopaki. Lubiłem jeszcze "W pustyni i w puszczy" i "Niewiarygodne przygody Marka Piegusa". "Pana Samochodzika", to tak, jak już nie było nic innego.
12-06-2006 21:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
blablabla Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,758
Dołączył: Nov 2005
Reputacja: 0
Post: #8
 
moje ulubione bajki - ktore sama czytałam to śpiąca królewna i piękna i bestia. Rodzice chyba mi nie czytali, nie wiem, nie pamiętam.
W podstawówce byłam bardzo częstym gosciem - wypozyczałam duzo ksiazek czym podnosiłam statystyki klasy :rotfl: podobnie w gimnazjum.
ulubiona seria to 'pan samochodzik' pierwszy raz przeczytalam jak mialam chyba 13 lat i do tej pory czasem dla relaksu wracam do tych ksiazek. Uwielbiam je. Podobnie jak 'robinsona crusoe'.
Jeszcze jedna serie lubiłam - 'trzech detektywów i.. ' Alfreda Hitchcocka.
12-06-2006 22:31
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Lily Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,250
Dołączył: Aug 2005
Reputacja: 0
Post: #9
 
O, o, ja też Detektywów bardzo lubiłam! te zagadki, wartkość akcji- och! Big Grin
Tylko to już było takie późniejsze dzieciństwo, co, Bla?

Let's find some beautiful place to get lost
12-06-2006 23:25
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #10
 
A mieliście bajki na kliszach?

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
12-07-2006 10:22
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
pajaczek Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 1,326
Dołączył: Feb 2005
Reputacja: 0
Post: #11
 
ja nie pamietam, co mi rodzice czytali, tez jak mialam 13 lat czytalam pana samochodzika, przygody dzieci w czasie 2 wojny swiatowej i ksiazki o indianach np. karola maya "winnetou"

user posted image
12-07-2006 11:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
blablabla Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,758
Dołączył: Nov 2005
Reputacja: 0
Post: #12
 
Lili napisałam ze w wieku ok 13 lat Wink
a ze wczesniejszych to pamietam ze uwielbiałam komiksy o smerfach Smile

miałam bajki na kliszach, do dziś gdzies leza na strychu Smile
12-07-2006 15:34
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Lily Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,250
Dołączył: Aug 2005
Reputacja: 0
Post: #13
 
Ups, nie doczytałam chiba Wink


Ja nie miałam bajek na kliszach :cry: To takie, co się w łazience oglądało na ścianie z takiego sprzętu, czy w malutkim pudełeczku ze szkłami powiększającymi?

Let's find some beautiful place to get lost
12-07-2006 22:10
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
blablabla Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,758
Dołączył: Nov 2005
Reputacja: 0
Post: #14
 
w łazience, wyswietlane z rzutnika - przynajmniej ja takie cos miałam Big Grin
12-07-2006 23:05
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Wiktor Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,190
Dołączył: Jun 2006
Reputacja: 0
Post: #15
 
Klisze puszczałem siostrom, jak były grzeczne i wykupiły bilet :lol:
12-08-2006 13:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | CSS Valide !