Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Autor Wiadomość
Pi Offline
(15 l.) mówi że jest sezon na sarny
*****

Liczba postów: 6,581
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 1
Post: #1
RE: Kopie
Jakoś mnie wzięło i od wczoraj miałam ochotę przysiąść z czymś brudzącym łapki.
Musze przyznać, że rzadko kiedy mam pomysł na coś własnego, bardzo za to lubię kopiować czyjeś prace...
Stworzyć sobie obrazek na wzór już uznanego dzieła.
Tak...
To dzisiaj sie jakoś zebrałam i już cały wieczór dłubie w przy plakacie Toulouse-Lautrec'a, jeszcze nie skończyłam...
póki co:

Stadium początkowo-kolorowe :>

Stan obecny

Orginał

Może też lubicie kopiować?
Albo kiedyś się tak bawiliście?
Dzielić się obrazkami.
05-08-2010 01:54
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #2
 
Doskonała kopia, Pi.
Ja bardzo lubiłam kiedyś przerysowywać (tak to nazywałam) z oryginału. Sama rzadko kiedy mam pomysł na stworzenie czegoś od zera, a tak mi się miło zabijało nudę. Kopiowałam głównie postacie z gier znalezione w gazetkach. Nie wiem czy tego wszystkiego nie wypieprzyłam, ale rozejrzę się jutro.
05-08-2010 11:27
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #3
 
Bardzo nie lubię kopiować. Kopiując cudzesy, czuję się okrutnie stłamszony, bo przy pokornej świadomości, że artystą nie jestem, mam też stety/ niestety indywidualną manierę i tylko mogąc jej dać ujście, czuję przyjemność z rysowania.
Nie jestem cierpliwy, więc wierne przenoszenie kompozycji z oryginału na czystą kartkę to dla mnie frustrująca mordęga. Miałem zajęcia plastyczne w studium, gdzie cały semestr poświęcony był kopiowaniu i wykorzystaniu gotowych motywów. Wybroniłem się nieźle, zwłaszcza na tle osób, które na zajęcia chodzić musiały, chociaż miały 2 lewe ręce. Pożyteczne ćwiczenie, uświadamia, że artyści to jednak artyści i nawet to, co się nie podoba, wymagało w procesie tworzenia wiedzy, pomyślunku, poczucia estetyki i wizji, którą trudno skopiować. Ale bardzo się zmęczyłem tym ćwiczeniem.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
05-08-2010 11:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pi Offline
(15 l.) mówi że jest sezon na sarny
*****

Liczba postów: 6,581
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 1
Post: #4
 
Koniec.

Pi bardzo lubi robić kopie, za jednym razem odpoczywam, wyżywam się estetycznie i nie marnuje czasu. Przynajmniej takie mam odczucie...
W zeszłym roku miałam zajęcia z odręcznego rysunku architektonicznego i bardzo mi się podobało... stawiali nam przed oczyma jakieś stare okno, kawałek płaskorzeźby i mieliśmy to odwzorować na kartce samymi liniami, bez jakiegokolwiek światłocienia. Też bardzo podobały mi się te zajęcia... zdecydowanie bardziej mi odpowiada odwzorowywanie czegoś już rzeczywistego od tworzenia od początku...
05-08-2010 13:29
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #5
 
No ale rysowanie czegoś z natury (nawet płaskorzeźby) to nie jest kopiowanie. IMO wymaga innego spojrzenia i jednak pracy bardziej kreatywnej, niż przenoszenie z płaskiego na płaskie - kształtów, plam, gotowej kompozycji.
Rysować z natury lubiłem. Odwzorowanie samymi liniami zawsze się w takiej pracy zawierało - pierwsze szkice są przecie niczym innym, niż odwzorowaniem samymi liniami.
W ogóle rysowanie jest czasem niczym innym, bo nawet cienie robi się gęsto sadzoną kreską, nie? To zresztą podchodzi pod moją manierę, bo sadzę setki kresek na cm kwadratowy, zamiast rozmazywać, a malowanie, które polega na nakładaniu plam, dla mnie osobiście było wyższą szkołą jazdy i wymagało totalnego skupienia, żeby coś z tego wyszło.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
05-08-2010 14:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pi Offline
(15 l.) mówi że jest sezon na sarny
*****

Liczba postów: 6,581
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 1
Post: #6
 
Dein Lakai napisał(a):
Cytat: (Dein Lakai)
No ale rysowanie czegoś z natury (nawet płaskorzeźby) to nie jest kopiowanie. IMO wymaga innego spojrzenia i jednak pracy bardziej kreatywnej, niż przenoszenie z płaskiego na płaskie - kształtów, plam, gotowej kompozycji.
Rysować z natury lubiłem. Odwzorowanie samymi liniami zawsze się w takiej pracy zawierało - pierwsze szkice są przecie niczym innym, niż odwzorowaniem samymi liniami.



Moim zdaniem i tak i nie. Różnicą jest jednak technika, kiedy stawiana się lekkie kreski przy szkicach, czy kreskuje się cienie, a stawiania linii technicznych z których zbudowany jest cały przedmiot na papierze... niby i tu i tu linie, ale to zupełnie co innego, a i efekt końcowy jest zupełnie inny.

I w sumie czuje sie 'kopistką rzeczywistości' jak staram się odzwierciedlić to co jest przede mną w 3D... jedyna różnica jaką dostrzegam, to to, że w 3d więcej rzeczy się rusza i trzeba to jakoś ujarzmić...

Cytat:To zresztą podchodzi pod moją manierę, bo sadzę setki kresek na cm kwadratowy, zamiast rozmazywać, a malowanie, które polega na nakładaniu plam, dla mnie osobiście było wyższą szkołą jazdy i wymagało totalnego skupienia, żeby coś z tego wyszło.




Dla mnie wyższą szkołą jazdy jest tworzenie czegoś co jest na papierze już z tworzone z każdej rzeczywistej strony...
No i chyba nigdy nie zrozumiem na czym polega zaczynanie rysunków od wszelakich kształtów geometrycznych w celu ich późniejszego przekształcenia... dla mnie wszystko już ma jakiś określony kształt i szukanie w tym geometrii to jakieś zboczenie i komplikowanie sobie życia :F

/zmasakrowałem ci posta, wcisnąwszy "edytuj", zamiast "odpowiedz", wybatch
05-09-2010 12:04
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #7
 
Pi+09-05-2010, 12:04test napisał(a):
Cytat: (Pi @ 09-05-2010, 12:04)
I w sumie czuje sie 'kopistką rzeczywistości' jak staram się odzwierciedlić to co jest przede mną w 3D... jedyna różnica jaką dostrzegam, to to, że w 3d więcej rzeczy się rusza i trzeba to jakoś ujarzmić...


No to wszyscy twórcy powinni czuć się kopistami. Jedni kopiują to, co gdzieś widzieli - kopiują rzeczywistość, a raczej jej elementy, pozostali - swoje wyobrażenia z głowy.
No i jesteśmy w dupie, bo zaś się okazuje, że nikt nie tworzy, wszyscy odtwarzają, czasami jeno przetwarzają, ale i przetwarzanie jest ograniczone. Obawiam się zaś, że nawet artyści parający się abstrakcją, nie mają całkowitej kontroli nad wizjami w łepetynie. Mózg specyficzny, korzystając z gotowych materiałów - oswojonych i zaobserwowanych w naturze kształtów, barw, złudzeń wlewa obrazy do głowy i pozostaje je skopiować. Nie jesteśmy w stanie wymyślić ani barw ani kształtów, które w rzeczywistości nie funkcjonują. Wszyscy korzystamy z gotowców, bez względu na to, czy jesteśmy artystami czy dwuleworęcznymi ignorantami plastycznymi. Czy nasz styl to hiperrealizm czy fantazjujemy.
Stosunkowo najmniej kopistami są Ci, którzy biorą farby, chlustają po kartce, płótnie czy ścianie i nie wiedzą do końca, co z tego wyjdzie. Ale i oni nie tworzą od zera. Po pierwsze plamy w naturze każdy widział, nietypowe może być jedynie ich zestawienie. Zresztą przeciętnego odbiorcy nie satysfakcjonuje obcowanie z abstrakcją. Będzie używał wyobraźni nie do tego, żeby zobaczyć w abstrakcji coś, czego wcześniej nigdzie nie widział, jeno na zasadzie skojarzeń, będzie szukał czegoś znajomego, dopatrywał się widzianych już gdzieś kształtów, ukrytych obrazów z rzeczywistości. Na zasadzie człowieka wypoczywającego pod chmurkami, który chce widzieć w ładnych samych w sobie chmurach kaczuszkę, anioła albo całą scenę rodzajową. Zabawne, że o tych, którzy takie rzeczy robią, mówi się, że mają bogatą wyobraźnię. IMO wprost przeciwnie.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
05-09-2010 12:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | CSS Valide !