Ta zabawa może się nie przyjąć i szybko się zakończyć z powodu braku dopisujących się, lecz zawsze warto spróbować. Zabawa polega na tym, by pisać wspólnie opowiadanie, w którym będą występowali ludzie z forum. Opowiadanie ma być luźne, fantastyczne, zwariowane, surrealistyczne i jakie tylko sobie wymarzycie. Wiadomo, że nie każdy jest profesjonalnym pisarzem, a to nie konkurs tylko zabawa, więc nie wstydźcie się pisać nawet, jeśli nie jesteście w tym dobrzy. Nikt was przecież za to nie zabije

Piszcie tyle ile możecie i na ile starczy wam pomysłów i fantazji. Proszę was tylko, żeby było to więcej niż 5 zdań i żebyście nie pisali pod sobą, lecz na przemian z innymi userami. Ja może zacznę na rozgrzewkę i życzę miłej zabawy...
_________________________________________
Wokół naftowej lampy krążyła biała ćma. Jej skrzydełka trzepotały chaotycznie, starając się dotrzeć jak najbliżej jasnego punktu. Seth spojrzał na nią i bez wahania przegonił owada dłonią. Ćma wykonała półobrót w ciemności, po czym wzbiła się ku rozświetlonej tarczy księżyca, odnajdując w końcu właściwy kierunek. Mężczyzna rozejrzał się dookoła i nie widząc nikogo czającego się w zaroślach, jednym energicznym uderzeniem rozbił rdzewiejącą kłódkę założoną na drzwi ogrodzenia otaczającego stary cmentarz. Oświetlając sobie drogę lampą, ruszył dalej przed siebie. Mimo że nad sobą bez ustanku słyszał przeraźliwe karakanie kruków, a pod stopami czuł zapadające się pod jego ciężarem podmokłe podłoże, przez jego umysł nie przemknęła ani na chwilę myśl o powrocie. Blade światło księżyca tworzyło jasną poświatę unoszącą się nad cmentarzem. Było tak bardzo cicho, że wręcz można było usłyszeć bicie własnego serca lub nawet śmierć przedzierającą się pomiędzy mogiłami. Po ciele Setha przepłynął zimny dreszcz chłodnej nocy. Co jakiś czas oglądał się nerwowo za siebie, aby upewnić się, czy na pewno nikt za nim nie podąża. Zacisnął mocniej dłoń na ostrym kilofie, który trzymał w drugiej dłoni, aby poczuć się odrobinę pewniej. Do sarkofagu nie było już daleko, zaledwie kilka kroków...
Gdy dotarł na miejsce, postawił lampę na pobliski głaz, po czym podważywszy kilofem marmurowe wieko, z wielkim wysiłkiem odsunął je na bok. Grobowa płyta zsunęła się, uderzając głucho w wilgotną, porośniętą roślinnością ziemię. Wystraszona jaszczurka wybiegła z trawy, umykając pomiędzy nogami Setha w głąb mroku. Mężczyzna podniósł wysoko lampę. Smuga światła oświetlił wnętrze sarkofagu. Na dnie wśród ludzkich kości, fragmentów rozsypujących się szmat oraz pasm włosów leżało to czego szukał. Wspaniały złoty sygnet z wielkim szmaragdowym oczkiem. Jego usta wyszczerzyły się w ogromnym uśmiechu, ukazując pożółkłe od tytoniu zęby.
- Seth! - usłyszał niespodziewanie wrzask swojego imienia tuż obok prawego ucha. Sygnet momentalnie wyskoczył spomiędzy jego palców i odbijając się z brzdękiem o brzeg sarkofagu, zniknął w ciemnościach nocy.
- Ku... - powiedział, gryząc się w język przed dokończeniem słowa.
- Seth, nie przyszliśmy tu okradać groby... – odezwała się ponownie twarz jasnowłosego mężczyzny ozdobiona długą kozią bródką, którą oświetliło światło lampy. - ...lecz zapolować.
- Wiedziałem, że tak powiesz, Akai, dlatego przyszedłem sam wcześniej... - rzucił lakonicznie, wpychając jednocześnie lampę w ręce mężczyzny.
- Poświeć mi, muszę znaleźć to świecidełko, zanim przyjdzie reszta.
- Obawiam się, Seth... że oni już tu są – mężczyzna wskazał lampą w kierunku pięciu jasnych punkcików przesuwających się gęsiego na horyzoncie.
- Ku... - wydobyło się po raz kolejny z ust Setha, który szybko wyrwał lampę z rąk Akai. - Chodźmy do nich, dopóki nie zauważyli jeszcze otwartego sarkofagu i nie zaczęli zadawać głupich pytań na jego temat.
Akai skinął głową, zgadzając się ze swoim przyjacielem, po czym razem ruszyli w kierunku zbliżających się do nich ludzi...