Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Forumowa historia...
Autor Wiadomość
Dellay Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,156
Dołączył: Apr 2008
Reputacja: 0
Post: #1
RE: Forumowa historia...
Ta zabawa może się nie przyjąć i szybko się zakończyć z powodu braku dopisujących się, lecz zawsze warto spróbować. Zabawa polega na tym, by pisać wspólnie opowiadanie, w którym będą występowali ludzie z forum. Opowiadanie ma być luźne, fantastyczne, zwariowane, surrealistyczne i jakie tylko sobie wymarzycie. Wiadomo, że nie każdy jest profesjonalnym pisarzem, a to nie konkurs tylko zabawa, więc nie wstydźcie się pisać nawet, jeśli nie jesteście w tym dobrzy. Nikt was przecież za to nie zabije Smile Piszcie tyle ile możecie i na ile starczy wam pomysłów i fantazji. Proszę was tylko, żeby było to więcej niż 5 zdań i żebyście nie pisali pod sobą, lecz na przemian z innymi userami. Ja może zacznę na rozgrzewkę i życzę miłej zabawy...

_________________________________________

Wokół naftowej lampy krążyła biała ćma. Jej skrzydełka trzepotały chaotycznie, starając się dotrzeć jak najbliżej jasnego punktu. Seth spojrzał na nią i bez wahania przegonił owada dłonią. Ćma wykonała półobrót w ciemności, po czym wzbiła się ku rozświetlonej tarczy księżyca, odnajdując w końcu właściwy kierunek. Mężczyzna rozejrzał się dookoła i nie widząc nikogo czającego się w zaroślach, jednym energicznym uderzeniem rozbił rdzewiejącą kłódkę założoną na drzwi ogrodzenia otaczającego stary cmentarz. Oświetlając sobie drogę lampą, ruszył dalej przed siebie. Mimo że nad sobą bez ustanku słyszał przeraźliwe karakanie kruków, a pod stopami czuł zapadające się pod jego ciężarem podmokłe podłoże, przez jego umysł nie przemknęła ani na chwilę myśl o powrocie. Blade światło księżyca tworzyło jasną poświatę unoszącą się nad cmentarzem. Było tak bardzo cicho, że wręcz można było usłyszeć bicie własnego serca lub nawet śmierć przedzierającą się pomiędzy mogiłami. Po ciele Setha przepłynął zimny dreszcz chłodnej nocy. Co jakiś czas oglądał się nerwowo za siebie, aby upewnić się, czy na pewno nikt za nim nie podąża. Zacisnął mocniej dłoń na ostrym kilofie, który trzymał w drugiej dłoni, aby poczuć się odrobinę pewniej. Do sarkofagu nie było już daleko, zaledwie kilka kroków...
Gdy dotarł na miejsce, postawił lampę na pobliski głaz, po czym podważywszy kilofem marmurowe wieko, z wielkim wysiłkiem odsunął je na bok. Grobowa płyta zsunęła się, uderzając głucho w wilgotną, porośniętą roślinnością ziemię. Wystraszona jaszczurka wybiegła z trawy, umykając pomiędzy nogami Setha w głąb mroku. Mężczyzna podniósł wysoko lampę. Smuga światła oświetlił wnętrze sarkofagu. Na dnie wśród ludzkich kości, fragmentów rozsypujących się szmat oraz pasm włosów leżało to czego szukał. Wspaniały złoty sygnet z wielkim szmaragdowym oczkiem. Jego usta wyszczerzyły się w ogromnym uśmiechu, ukazując pożółkłe od tytoniu zęby.
- Seth! - usłyszał niespodziewanie wrzask swojego imienia tuż obok prawego ucha. Sygnet momentalnie wyskoczył spomiędzy jego palców i odbijając się z brzdękiem o brzeg sarkofagu, zniknął w ciemnościach nocy.
- Ku... - powiedział, gryząc się w język przed dokończeniem słowa.
- Seth, nie przyszliśmy tu okradać groby... – odezwała się ponownie twarz jasnowłosego mężczyzny ozdobiona długą kozią bródką, którą oświetliło światło lampy. - ...lecz zapolować.
- Wiedziałem, że tak powiesz, Akai, dlatego przyszedłem sam wcześniej... - rzucił lakonicznie, wpychając jednocześnie lampę w ręce mężczyzny.
- Poświeć mi, muszę znaleźć to świecidełko, zanim przyjdzie reszta.
- Obawiam się, Seth... że oni już tu są – mężczyzna wskazał lampą w kierunku pięciu jasnych punkcików przesuwających się gęsiego na horyzoncie.
- Ku... - wydobyło się po raz kolejny z ust Setha, który szybko wyrwał lampę z rąk Akai. - Chodźmy do nich, dopóki nie zauważyli jeszcze otwartego sarkofagu i nie zaczęli zadawać głupich pytań na jego temat.
Akai skinął głową, zgadzając się ze swoim przyjacielem, po czym razem ruszyli w kierunku zbliżających się do nich ludzi...

""When the world goes mad, one must accept madness as sanity since sanity is, in the last analysis, nothing but the madness on which the whole world happens to agree." <=> G. B. Shaw
06-12-2008 16:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Seth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,046
Dołączył: Dec 2007
Reputacja: 0
Post: #2
 
Suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuupeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeer!!!!!!!Czekałem na taki temat.No może nie taki,że w opowiadaniu będą występować użytkownicy z forum ale też jest super.Jestem normalnie w tym opowiadaniu silny hehe i palę tytoń.Big Grin.Dobra ja też coś dopiszę.

Po chwili Seth i Akai byli przy nich.Oczy Setha rozpoznały wszystkich oprócz jednej postaci.
-Kto to jest?-spytał Seth wskazując na nieznajomą mu twarz.
-To Snoop.Jest nowy-powiedziała Dellay.
-Widzę,że nowy.
-To po co się pytasz?-powiedziała Dellay wyjmując z kieszeni długiego płaszcza skręta z bagiennego ziela.Rzuciła go Sethowi.
-Masz.Na uspokojenie.Bo widzę,że ci już ząbki rosną.
Seth złapał skręta.
-To mnie nie uspokoi...na długo-powiedział Seth zapalając skręta i mocno się zaciągając złapał Snoopa za gardło.Twarz Snoopa była bardzo blisko twarzy Setha.Snoop czuł jego ciepły oddech na swojej twarzy.Snoop cały czas patrzył w ziemię pod sobą bo Seth go podniósł.Jakimś cudem Snoop się nie dusił i to go dziwiło.W końcu spojrzał na Setha.Seth był bardzo zdenerwowany.Jego wilcza twarz to pokazywała.Snoop patrzył jakiś czas na Setha aż w końcu ten uśmiechnął się pokazując wielkie,żółte kły.Zaczął się śmiać.
-Może być z niego pożytek.Nie jedzie od niego strachem.To bardzo dobrze.Bardzo dobrze.Nie potrzebujemy chojraków,którzy sikają na widok krwi.Prawda Akai?
-Tak.Tylko się opanuj Seth-powiedział Akai.
Seth wrócił do normalnej postaci i puścił Snoopa.Snoop upadł na ziemię.Sam nie wiedział jakim cudem Seth nie wyczuł jego strachu.
-Przygotujcie się.Zaraz będzie bal!-powiedział Phobos.

Chiba troszku mi nie wyszło ale nie miałem natchnienia wielkiego.

Wiem, że nic nie wiem.

أنا الله
كنت الله
06-13-2008 20:10
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #3
 
Zgodnie z zapowiedzią Phobosa cała siódemka ruszyła w kierunku bocznej bramy cmentarza by dokonać swego dzieła. Potykając się o porozrzucane przez miejscową ludność znicze podążali w milczeniu za Sethem, który jako jedyny zabrał ze sobą lampę, a tym samym stał się ich przewodnikiem. Szli tak blisko siebie na ile pozwalały wąskie ścieżki pomiędzy grobami. Żadne z nich nie wyobrażało sobie, że mogliby iść po grobach, zakłócając sen zmarłym. Gdy mijali najciemniejszy odcinek cmentarza idealna cisza została przerwana głośnym i stanowczo zbyt długim PRRRRRUT.
- Przepraszam... - dobiegł ich z końca zawstydzony szept Pi.
- Mówiłaś, że już dawno skończyła się fasolka po bretońsku - powiedziała z pretensją w głosie Feth
- Właśnie! - zawtórowało jej Dziecko Aniołów
- Dajcie spokój, i tak by dla Was nie starczyło, to i tak były jakieś resztki. Jeszcze by Wam zaszkodziły, dla Waszego dobra to wszystko... Nawet nie wiecie jaki...
- Dziadowski bicz! - krzyknął Dein Lakai przerywając Pi i kopiąc ją w piętę - Robicie tylko niepotrzebny hałas!
Kilkanaście minut później zbliżali się do bocznej bramy. Monumentalny kościół, którego kontury były widoczne nawet w tak gęstej mgle, zarysowywał się pomału przed nimi. Cała gromada podążała z obawą w jego kierunku, a jedyne odgłosy jakie można było usłyszeć w tamtej chwili na cmentarzu to przyspieszone bicie serc naszych bohaterów...
06-14-2008 11:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dellay Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,156
Dołączył: Apr 2008
Reputacja: 0
Post: #4
 
- Tak w ogóle, to na co mamy zapolować? - przerwał nagle ciszę Snoop. Wszyscy jak jeden mąż zatrzymali się momentalnie i spojrzeli na niego jakby powiedział przed chwilą coś bardzo niestosownego. Dein już w myślach przygotowywał obszerny referat, który na długo dźwięczałby w głowie Snoopa, uruchomiając jego zardzewiałe i spowolnione trybiki myśli. Jednak zanim jakiekolwiek słowo opuściło jego usta, Dellay wyprzedziła go dają prostą odpowiedź.
- Na bestię, za której złapanie zapłacą nam niezłą sumkę...
Seth, stojący za nią, wyszczerzył zęby w uśmiechu na myśl o niezliczonej ilości trawy, jaką mógłby kupić za pieniądze z nagrody. Niezauważalna w półmroku przez członków grupy ślina, spłynęła kącikiem jego ust. Pi popiskiwała radośnie jednocześnie gładząc błyszczącą lufę swojej broni, niemogąc się już doczekać kiedy w końcu jej użyje.
- A jak ta bestia wygląda? - zadał kolejne pytanie Snoop.
- W tym rzecz, że nikt nie wie dokładnie - odpowiedziała Dellay.
- Ale podobno może zmieniać swój wygląd, jak Seth - dodała Feth.
- To może Seth jest tą bestią...
Wszyscy spojrzeli po sobie.
- Seth nie jest bestią, której szukamy... - stwierdził Dein.
- Skąd ta pewność, doktorku? - spytał Phobos.
Dein uśmiechnął się zagadkowo.
- Powiedzmy, że wiem to z pewnych źródeł...

""When the world goes mad, one must accept madness as sanity since sanity is, in the last analysis, nothing but the madness on which the whole world happens to agree." <=> G. B. Shaw
06-14-2008 13:41
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Seth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,046
Dołączył: Dec 2007
Reputacja: 0
Post: #5
 
-Wiesz to z pewnych źródeł tak?Ciekawe kto ci to powiedział.No ale jeżeli złapiemy tą bestyjkę to mnie przestaną ścigać.No bo jaki dureń chciałby złapać wilkołaka,który uratował mu dupsko?-powiedział Seth.
-Niezła wtedy była zabawa.Co nie Seth?-spytał Akai.
-Taaa...Była by jeszcze fajniejsza GDYBY PI SIĘ NIE...!-krzyknął Seth ale Feth przerwała mu ruchem ręki.
-Nie wspominaj tego bo...nie jest to przyjemne.Ale Pi!Mogłaś się wtedy opanować!-powiedziała Feth.
-Ale o czym wy...-powiedział Snoop lecz przerwał mu Seth.
-Cicho.Słyszycie to?
-Co?-spytała Pi-przecież nic nie słychać.
-No właśnie.To trochę dziwne,że świerszczyki urządzające sobie tu koncert nagle się zmyły co?-powiedział Seth i zmienił się w wilkołaka.Na jego twarzy pojawił się grymas przedstawiający uśmiech.
-Tylko panuj nad sobą Seth-powiedziała Dellay.
-A czy ja wyglądam na nieopanowanego?-powiedział Seth.Cały trząsł się z podniecenia.Z jego pyska ciekła obficie ślina.


Wiem, że nic nie wiem.

أنا الله
كنت الله
06-14-2008 17:27
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #6
 
Seth pod postacią wilkołaka zaskrobał pazurem w kamień dając tym samym znak pozostałym by się nie ruszali. Mężczyzna, który już teraz nie przejawiał żadnych cech ludzkich zadrżał wyczuwając inne zwierze w pobliżu. Wszyscy zastygli w bezruchu dając czas wykazać się ich przyjacielowi. Ten, z wilczą szybkością i precyzją złapał trop i pognał przed siebie zdając się w pełni na swój instynkt...
06-14-2008 18:26
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Seth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,046
Dołączył: Dec 2007
Reputacja: 0
Post: #7
 
Wbiegł do kościoła a to co zobaczył było przerażające.Ale nie dla niego.Wszędzie walały się ludzkie ciała.Niektóre były ogryzione do kości.Na Setha patrzyły uważnie czyjeś oczy znajdujące się tuż nad nim.Coś zeskoczyło tuż przed Sethem.Była to postać w długiej czarnej szacie z kapturem zasłaniającym twarz.
-Spodziewałem się was-powiedział zakapturzony kiedy reszta weszła do kościoła lekko zdziwiona tym co się stało w kościele.Zakapturzony podszedł do Setha.Byli blisko siebie.Zakapturzony zdjął kaptur i pokazał swoją twarz.Była strasznie blada.Człowiek był łysy,jego oczy nie były normalne.Zamiast źrenic miał szparki.
-

Wiem, że nic nie wiem.

أنا الله
كنت الله
06-14-2008 18:37
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dellay Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,156
Dołączył: Apr 2008
Reputacja: 0
Post: #8
 
Czaszka nieznajomego obudziła w członkach grupy nagłe poczucie strachu. Strachu, który rósł z każdą minutą wpatrywania się w oczodoły wypełnione bezgraniczną pustką. Akai przyłożył dłoń do swojej klatki piersiowej, starając się uspokoić swoje szybko bijące serce. "Za dużo ziela..." - przemknęło mu przez myśl w tym samym momencie, gdy palec Pi nacisnął niechcący spust. Wystrzelona kula uderzyła prosto w środek czoła nieznajomego, ku ich zdziwieniu, rozpryskując się na kawałki.
- Nie dobrze... - powiedziała Feth. - Mamy do czynienia z badassem pierwszego stopnia...
- Z kim? - zdziwił się Snoop.
- Feth miała na myśli, że jego nie zabije zwykła kula, lecz tylko odpowiednia broń... - odpowiedziała Dellay.
- Czyli jaka?
Dellay puściła oczko Snoop'owi, wyjmując jednocześnie z pochw umocowanych na jej plecach dwa zakrzywione miecze.
- Odsuńcie się lepiej, bo będzie chlapać...
- Chlapać czym? - spytał ponownie Snoop.
- Jak na mój gust to za dużo zadajesz pytań... - odezwał się niespodziewanie Phobos, marszcząc groźnie brwi i przygotowując swoją maczugę do mającej nastąpić akcji.
- Stój! - ryknął nagle nieznajomy, po czym pstryknął kościstymi palcami. Nagle wszystkie trupy zalegające wnętrze kościoła zaczęły powoli powstawać.
- Zombie? - powiedziała cichutkim, piszczącym głosikiem Pi. -Nie znoszę Zombie... Dostaje od nich wysypki...

""When the world goes mad, one must accept madness as sanity since sanity is, in the last analysis, nothing but the madness on which the whole world happens to agree." <=> G. B. Shaw
06-14-2008 19:27
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #9
 
- Hej Pi, przecież to zupełnie jak w filmach Rodrigueza! - powiedziała podnieconym głosem Feth
- Te filmy to się zazwyczaj dobrze kończyły, prawda? - wydusiło z siebie Dziecko Aniołów, głośno przełykając ślinę
- Thhheeen skhhończy shhię dla whhhas wyjąthhowo źle - wybełkotał gnijący trup zaraz nad uchem Dzidzi
Zanim w całym kościele zdążył rozbrzmieć dziewczęcy pisk trup, który odezwał się jako pierwszy leżał już martwy pod nogami Deina. Martwy, na tyle ile martwy może być trup. Lakai z fascynacją przyglądał się swojej ofierze, którą kilka sekund wcześniej pozbawił głowy samurajskim mieczem.
- Dein, za tobą! - wypiszczała Dellay
Saren, szybo otrząsając się, ukucnął wymachując chaotycznie mieczem dookoła siebie. Końcówka ostrza dosięgła jednak gnijącego ciała, które przecięte na pół zaczęło wytwarzać niewyobrażalny swąd. Bohaterowie popatrzyli po sobie i wystarczył ułamek sekundy - wszyscy wiedzieli, że nie poradzą sobie z taką ilością umarlaków. A nawet jeśli Święty Bóg i Bractwo Bakłażana miałoby zejść na Ziemię i im pomóc to i tak poduszą się oparami zgnilizny, które nasilały się po każdym zranionym przez nich stworze. Zostało tylko jedno rozwiązanie...
06-14-2008 20:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Seth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,046
Dołączył: Dec 2007
Reputacja: 0
Post: #10
 
-Phobos!-krzyknął Seth podchodząc do Phobosa.
-No nie wiem Seth,ostatnio ta technika zadziałała aż za dobrze...
-Zrób to-powiedział Seth i zaśmiał się tak głośno,że umarlak zabity przez Deina ruszył się.Phobos wyją spod ubrania czarny sztylet.
-Tylko panuj nad sobą Seth-powiedział Phobos dźgając Setha czarnym sztyletem w klatkę piersiową.Seth ryknął.Phobos szybko wyciągnął sztylet i dał znak innym,żeby się wycofali.Seth zmienił się.Był teraz dwa razy wyższy.Jego oczy były białe.Kły wydłużyły się.Ociekały czarną cieczą.Seth pożerał każdego napotkanego zombie.Kiedy w kościele było czysto Seth skierował się wprost na łysego.Rozwarł swoją ogromną szczękę i wgryzł się w ciało łysego.
-Myślisz,że taka bestialska technika mnie zabije?-powiedział łysy i złapał Setha za kark.Seth zawył z bólu i odskoczył od łysego.
-Jesteś silny.Ale nie dość silny by mnie pokonać!-krzyknął łysy.Z jego głowy wyrosły dwa rogi,jego ciało rosło z każdą chwilą rozrywając jego szatę.Jego ciało pokryło się sierścią,która była czarniejsza od nocy.Z jego pleców wyrosła para skrzydeł.Wyglądał teraz jak bestia.Seth spojrzał na czterokrotnie od siebie większego potwora.Oddalił się od potwora a po chwili znalazł się obok swoich towarzyszy.
-Ale jaja!-krzyknęła Feth.
-Nooo,duże ma jaja-powiedziała Pi.
-Nie o to mi chodziło Pi.Teraz my Phobos.

Wiem, że nic nie wiem.

أنا الله
كنت الله
06-14-2008 21:17
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dellay Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,156
Dołączył: Apr 2008
Reputacja: 0
Post: #11
 
Kobiety ruszyły do ataku. Pi rzucała granatami, nożami, bakłażanami i innymi rzeczami, które wpadły jej pod rękę, celując prosto w głowę monstrum. Feth natomiast z gracją tancerki baletowej kaleczyła grubą, włochatą skórę wystrzeliwując pociski z długiej bazuki w kształcie ogromnego fallusa. Skąd się brało tyle siły w tak drobnym ciele? Nikt tego nie wiedział. Trzeba było jednak przyznać, że widok tych dwóch walczących kobiet, obudził w Phobosie coś więcej niż tylko chęć mordu. Podniósł swoją maczugę i ruszył z głośnym rykiem do boju, aby pomóc niewiastom.
- Obawiam się, że nasza taktyka nie skutkuje... - stwierdziła Dellay, przyglądając się walce, w której nie było widać żadnych postępów. - Dein, czas chyba zadzwonić po Wiktora...
Mężczyzna skinął głową, po czym wyjął komórkę w kształcie maleńkiej sarenki z jednym rogiem, symbolem jego bóstwa. Gdy udało mu się połączyć z właściwym numerem, po drugiej stronie słuchawki odezwał się znajomy głos...

""When the world goes mad, one must accept madness as sanity since sanity is, in the last analysis, nothing but the madness on which the whole world happens to agree." <=> G. B. Shaw
06-14-2008 21:42
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #12
 
- Co znów się stało? - zapytał Wiktor przełykając ostatni kęs kiełbasy.
- Czy ja mówię niewyraźnie, kochanie? Potrzebujemy cię tutaj. - odpowiedział poirytowany Dein.
- Ach, wy dzieciaki, zawsze wpadacie w kłopoty, a stary Wiktor nawet w spokoju golonki z kiełbasą i smalcem nie może zjeść. No już, już, zaraz będę.
Wiktor odłożył słuchawkę rzucając pod nosem parę przekleństw po czym ruszył w stronę okna.
- Ach, znów zimno - narzekał zamykając okno.
Miał już odejść, gdy za zasłonką dostrzegł kawałek pluszu. Zerwał energicznie satynowy czerwony materiał z wymalowanymi nietoperzami zastanawiając się kiedy Dein przestanie kupować takie badziewia. Nie zdziwił się specjalnie gdy ukrytym kawałkiem pluszu okazało się nieślubne dziecko jego mężczyzny i "Rudego Pyskacza", jak zwykł mówić na Feth. Już miał wyrzucić Saszkę przez okno kiedy przypomniał sobie po co tak naprawdę musi jechać na cmentarz.
- No, mały skubańcu, może teraz nareszcie się przydasz - mruknął łapiąc Saszkę pod pachę i wyszedł w pośpiechu na ulicę...
06-15-2008 03:09
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Sasq Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 3,737
Dołączył: May 2006
Reputacja: 0
Post: #13
 
Gdy dojechał na miejsce stwierdził że może być już za późno.
Rozejrzawszy sie na około wszedł na cmentarz, szedł szedł i szedł.
Po dość długiej przechadzce, usłyszał krzyk z pobliskiego budynku jakim był kościół. Od razu ruszył tamtą stronę z Saszką pod pachą.
Gdy dotarł i otworzył ogromne drzwi, prawie się zakrztusił kiełbaską którą jadł w pośpiechu jadąc w strony cmentarza. Zobaczył wielkie monstrum które było krok w krok grupki jego kumpli.
Ze strachu rzucił Saszką w Monstrum...

O! У вас есть влияние на мое мнение, но это не значит, что она является прямым следствием.
user posted image
06-15-2008 21:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dellay Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,156
Dołączył: Apr 2008
Reputacja: 0
Post: #14
 
Saszka, niepohamowane, krwiożercze zwierze o ostrych jak brzytwa ząbkach, wgryzło się w szyję monstrum, wyrywając po chwili kawałek mięcha. Krew siknęła z przerwanych żył, zalewając wszystkich stojących na dole. Jedynie Deinowi udało się w ostatniej chwili otworzyć parasol, który uchronił go od kleistej substancji. Saszka nie przerywając swojego ataku, dalej wyrywała kawałek po kawałku, rozrywając cielsko monstrum na małe cząsteczki. Po minucie z monstrum pozostała już tylko mielonka.
- Tak dla pewności... - powiedział Wiktor, podając każdemu kanister z benzyną.
Gdy każda część kościoła została polana, wszyscy wycofali się do wyjścia. Główka zapałki zapaliła się, skupiając na sobie wzrok członków grupy, po czym rzucona przez Wiktora opadła na stos flaków, mięcha, ciał zombiech oraz innych niezidentyfikowanych części wnętrzności monstrum.
- Coś za łatwo nam poszło - stwierdziła Dellay.
- Dlaczego tak myślisz? - spytał Akai.
- Bo nie użyliśmy żadnej magicznej broni...
Z ostatnim wypowiedzianym przez Dellay słowem, płomienie zaczęły formować się w coś, czego nasi bohaterowie w ogóle się nie spodziewali... Coś co wszystkich powaliło na kolana...

""When the world goes mad, one must accept madness as sanity since sanity is, in the last analysis, nothing but the madness on which the whole world happens to agree." <=> G. B. Shaw
06-16-2008 14:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pi Offline
(15 l.) mówi że jest sezon na sarny
*****

Liczba postów: 6,581
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 1
Post: #15
 
- Świetnie! Róbcie dalej czystki... porządek musi być! - powiedział wyłaniający sie z ognia Kuba.
Pi niewytrzymała napiecia i znów strzeliła. Wszyscy zamarli, aż do momentu gdy ciało Kuby opadło bezwłądnie na ziemie.
- Będzie żył, to zaledwie draśnięcie - powiedział Dein, który pierwszy znalazł sie przy ciele szefa.
- Pi, oddaj spluwe... - warknoł Wiktor wyrywając pistolet z rąk dziewczyny - lepiej na tym wyjdziemy, jak... eeee... jak będziesz sie opiekowała Saszką puki co.
- Ale to nie jest zabardzo odpowiedzialne zajacie dla mnie? I jaka zemnie kobieta z Mexyku jak niemam przy sobie pistoletu?
W tej chwili przy Pi pojawiła sie Feth.
- Masz! Latexowy, zabawka Anala... dodawali do zakupów w Pink-shop'ie.
- Ale... - zdanie Pi zostało przerwane krzykiem Kuby.
- CMENTARZ!
Wszyscy popatrzyli sie na niego ze zdziwieniem, dopóki Seth nierzucił sie w strone nagrobków...


06-16-2008 20:45
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | CSS Valide !