Gdybyście mieli wymyślić idealny dla siebie kierunek, jaki by to był?
Coś o filozoficzno-egzystencjalnych aspektach bycia sarną.
Cytat:Czy uważacie, że prawo, psychologia, dziennikarstwo i inne oblegane w Polsce kierunki to przeżytek?
Same kierunki to nie jest przeżytek, natomiast jest dużo za dużo miejscówek na tych kierunkach i robią się mało perspektywiczne. Nie dają gwarancji do porządną robotę i nie dają już prestiżu żadnego na starcie. Można sobie postudiować psychologię czy dziennikarstwo w ramach uzupełnienia, kiedy się już człowiek na czymś konkretnym zna i ma jakieś zabezpieczenie. Dziennikarzy z wykształcenia np. jest full, a mój pierwszy szef w PAP zawsze się bronił kopytami przed przyjmowaniem absolwentów dziennikarstwa, twierdząc, że te studia wypuszczają ludzi zmanierowanych, owszem - warsztatowo przygotowanych, ale niekoniecznie taki akurat warsztat sprawdza się we współczesnych mediach. I tak czy siak - trzeba tych ludzi wcisnąć w schemat specyficzny dla pracodawcy, trzeba im poświęcić czas i wygrywają z nimi ludzie po polonistyce, studiach historycznych, politologii czy prawie - niekoniecznie trzaskanych warsztatowo, ale z zainteresowaniami.
Na psychologię/ socjologię masowo idą ludzie, którzy nie mają konkretnych planów na przyszłość, a wybierają kierunek, który zaspokoi ich ciekawość dotyczącą tego, co im siedzi w głowie. Myślę, że 9 na 10 osób po tych studiach nie potrafi się posługiwać wyniesioną ze studiów wiedzą. Ot tak się pomądrzą bez kontekstu, ale albo roboty w zawodzie nie znajdą albo będą kiepskimi specjalistami.
Jak jest z prawem - nie wiem. Myślę, że popyt na prawników będzie raczej rósł, ale ukończenie prawa to dopiero początek walki o pracę. Chyba, że robota czeka jeszcze przed rozpoczęciem studiów.
Cytat:Czy spodobałoby Wam się wprowadzenie czegoś nowego, niecodziennego?
Zawsze. Im więcej kierunków, tym fajniej i większa szansa na to, że ludzie będą studiować, bo ich coś interesuje i mają konkretny pomysł na siebie, nie dla papierka.