Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Data ważności
Autor Wiadomość
Pi Offline
(15 l.) mówi że jest sezon na sarny
*****

Liczba postów: 6,581
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 1
Post: #1
RE: Data ważności
Temat podpatrzony w temacie o szkłach kontaktowych.
Sugerujecie się datą ważności produktów spożywczych, medycznych czy kosmetycznych?

Osobiście staram się wykorzystać w jakiś inny sposób produkty spożywcze, kiedy kończy się ich data ważności, lub jest niedługo po - do ciast i innych takich.
Wbrew temu co się nasłuchałam od pielęgniarek (w otoczeniu rodzinnym), nie ufam, że leki są co najmniej jeszcze 3 lata ważne po dacie ważności na opakowaniu i jak takowe znajduje w apteczce, to bez skrupułów wyrzucam. Tym bardziej, że zazwyczaj są one związane z jakimś konkretną dolegliwością z przeszłości i raczej już ich nie użyję ponownie.
Co do kosmetyków, to jakoś w ogóle nie wierzę w datę ważności. O ile mi wiadomo wszystko musi mieć datę ważności i to maksymalnie 3 letnią, np. czy wata albo waciki się psują?
Tusze do rzęs wysychają dużo wcześniej niż sugeruje ich data ważności, a specyfiki do kąpieli mogą sobie często stać latami i jakoś nie zauważyłam, żeby się psuły.
09-03-2010 10:15
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pan Nakata Offline
ex-moderatus
******

Liczba postów: 2,331
Dołączył: Aug 2009
Reputacja: 4
Post: #2
 
Moje podejście uzależnione jest od sytuacji i od rodzaju towaru, o którym mowa.

W sklepie np. nie kupuję rzeczy, których termin ważności drastycznie zbliża się ku końcowi -> zawsze sprawdzam, co jest chyba pozostałością po mojej pracy w firmie farmaceutycznej. Jeśli jest to ostatni dzień przydatności do spożycia/użycia, a ja planuję ów towar skonsumować/wykorzystać w miarę szybko i na dodatek jest on przeceniony, czasem się skuszę.

Kiedy natomiast w domu zreflektuję się, że zbliża się czegoś kres - niucham, sprawdzam z każdej strony i jak wszystko wydaje się ok używam. Ta reguła nie tyczy się jednak wszystkiego, jako że nie wyobrażam sobie chociażby użycia przeterminowanych prezerwatyw, kropli do oczu czy wędlin - przykładów takowych dóbr jest oczywiście znacznie więcej.

Co do wspomnianych w poście namber łan soczewek - wolę nabijać kabzę ich producentowi, niż ryzykować testowanie w celu przekonania się, czy moje oczka zniosą to bez szwanku, czy też nie.

_____________________________

gone with the wind

09-03-2010 13:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #3
 
Zwracam uwagę jeśli chodzi o jedzenie, z resztą bywa różnie.

Zawsze patrzę czy artykuł się nie przeterminował jeśli jest to wędlina, serek, jogurt, mleko itp. Jeśli znajdę w lodówce coś, co przeterminowało się dzień czy dwa to zgłaszam mamie, a ona to zjada albo wykorzystuje powtarzając "lepiej odchorować niż się ma zmarnować" :>. Ja jestem podatna na cyferki, jak coś się przeterminuje, ale wygląda okej to i tak rzadko kiedy potrafię się przemóc i zjeść. A i tak wcześniej muszę sobie to zazwyczaj porządnie obsmażyć albo coś. Najgorzej jest z jogurtami. W sklepie zawsze szukam takich z najdłuższym okresem przydatności, chociaż kupuję na bieżąco z zamiarem spożycia jeszcze tego samego dnia, albo następnego. Im bliżej przeterminowania tym bardziej jogurt wydaje mi się nieświeży, zapewne przez gromadzącą się w nim wodę. Jak mi się zdarzy, że mam ją w środku to już mi niedobrze i muszę odlewać, albo mieszać intensywnie przez 5 minut.

Kosmetyków używam aż zaczną się widocznie psuć, nigdy nie patrzę na datę ważności. Jak nie zmieniają wyglądu i wciąż pachną tak samo, konsystencja się nie zmieniła to dla mnie nadal jest wszystko w porządku. Jak wyschnie mi tusz do rzęs no to wywalam, chyba, że miał zajebistą szczoteczkę to sobie wtedy ją zatrzymuję i podmieniam w innych. Jak wyschnie mi lakier to dolewam do niego zmywacza do paznokci, mieszam poprzez wstrząśnięcie i nadal mi służy. Właściwie to nigdy nic mi się nie zepsuło poza pudrem, który mi jakby zjełczał. No to wiadomo, że do śmieci.

Jeśli chodzi o leki to nawet nie patrzę na datę ważności. Może to błąd, ale szczerze - nigdy mi to nawet nie przyszło do głowy, bo one cały czas wyglądają ładnie. Nawet nie wiem czy często mi się zdarza jeść przeterminowane lekarstwa, ale chyba raczej nie, bo to też kupuję sobie na bieżąco. Ha, tak mi się przypomniało, że ostatnio znalazłyśmy z mamą fluor w małych kapsułkach, który mi dawała zawsze przed snem jak byłam malutka (jeszcze nawet do szkoły podstawowej nie uczęszczałam). Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i od razu sobie spróbowałam (przeterminował się w 1999 roku). Był bardzo dobry, taki jak zawsze Tongue

09-03-2010 14:27
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Atena Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 5,419
Dołączył: Mar 2005
Reputacja: 0
Post: #4
 
Produktów spożywczych bardzo się sugeruje. Jeżeli coś jest dzień przeterminowane (mimo tego że może być jeszcze dobre) nie tknę tego, mam chory żołądek więc wole uważać. Zresztą w moim domu rzadko coś z produktów spożywczych się przeterminuje o raczej wszyscy dbają o to żeby zjeść przed końcem przydatności do spożycia.

Jeżeli chodzi o kosmetyki to używam ich tak długo dopóki faktycznie jest z nimi coś nie tak.

Natomiast leki to jest dla mnie priorytet wszystko ląduje w koszu gdy tylko zobaczę że coś jest przeterminowanego. Pewnie z racji zawodu jestem przeczulona na tym punkcie. Jakieś tam strzykawki czy igły (w domu) raczej zostawiam nawet przeterminowane (oczywiście bez zamiaru wkłuwanie się komukolwiek). Natomiast już w PCK to też ląduje w koszu. Jedyną rzecz chyba która się zostawia, to różne kroplówki, po przeterminowaniu nadają się bardzo dobrze do przemywania ran.

Cała Ja?

Egoistyczna, cyniczna, manipulatorka, ze skłonnościami masochistycznymi


,,Ile pojebów, tyle pojebanych teorii..."
09-03-2010 14:56
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Juliett Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 1,344
Dołączył: Jan 2009
Reputacja: 0
Post: #5
 
Jedzenia nie tknę nawet dzień po terminie ważności, a każdy lek który chcę zażyć najpierw sprawdzam. Jeśli się okaże, że data ważności już minęła, to od razu to wyrzucam. Kosmetyki różnie, jeśli znajdę na półce balsam 2 lata przeterminowany, to już go nie uzyję, ale nie kontroluję tego tak często i uważnie jak np. jedzenia. Jeśli żel nei zmienia koloru czy konsystencji, to używam go dalej.

Zawsze może być gorzej.


user posted image
09-04-2010 18:36
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
jedna Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 7,991
Dołączył: Apr 2005
Reputacja: 0
Post: #6
 
Nie umiem zjeść czegoś, o czym wiem, że jest przeterminowane. Nie otwieram nawet takich serków czy jogurtów, bo wyobraźnia podpowiada mi wielkie puchate, zielono-fioletowe włochate placki na powierzchni. A jeśli ich nie widać to znaczy, że już się wchłonęły, ale nadal tam są.

Dla mnie im dłuższe daty, tym więcej chemii, ale też dziwi mnie fakt terminu wody mineralnej, która jest już naprawdę stara i nagle dostaje datę przydatności.

Wkurza mnie ten motyl w Japonii!
10-04-2010 07:41
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #7
 
jedna+04-10-2010, 07:41test napisał(a):
Cytat: (jedna @ 04-10-2010, 07:41)
Dla mnie im dłuższe daty, tym więcej chemii, ale też dziwi mnie fakt terminu wody mineralnej, która jest już naprawdę stara i nagle dostaje datę przydatności.


Jako dzielny akwarysta, który zbierał zjebki, wykorzystując w akwariach wodę deszczową i głębinową i musiał się merytorycznie przygotować do obrony, Ci wytłumaczę.
Woda zaczerpnięta z naturalnego źródła głębinowego, nietraktowana na bieżąco uzdatniaczami, to idealne środowisko dla bakterii, które powodują sraczkę, wymioty i zatrucia. Póki jest głęboko ta woda, bakterie charakterystyczne dla środowiska naszego, mają ograniczony dostęp. Kiedy się ją wypompuje na powierzchnię i rozleje się do baniaczków w celach konsumpcyjnych, jak np. "oligocenka" z ujęcia, powinno się ją spożyć w jak najkrótszym czasie, zanim bakterie się namnożą. Najbezpieczniej - w ciągu paru godzin. Potem lepiej ją przegotować. Ale przegotowanie powoduje jeno natychmiastowe ubicie bakterii wysoką temperaturą. Po ostygnięciu proces rusza na nowo - pojawiają się nowe bakterie i namnażają się i trzeba wodę wypić, póki bakterii nie będzie tak dużo, że spowoduje sraczkę, wymioty i zatrucie.
Jeśli chodzi o wodę w butelkach - wcześniejsze wypranie jej z żyjątek takim lub innym sposobem, sterylne opakowanie i dodatki chronią przed czynnikami z zewnątrz i prawdopodobnie termin przydatności jest mega długi, ale że to produkt spożywczy, podlega przepisom.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
10-04-2010 11:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
jedna Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 7,991
Dołączył: Apr 2005
Reputacja: 0
Post: #8
 
Cytat:Jeśli chodzi o wodę w butelkach - wcześniejsze wypranie jej z żyjątek takim lub innym sposobem, sterylne opakowanie i dodatki chronią przed czynnikami z zewnątrz i prawdopodobnie termin przydatności jest mega długi, ale że to produkt spożywczy, podlega przepisom.


Jesteś pod wpływem tych, co każą ciągle kupować. Dobra woda, ale należy kupić nową, bo takie prawo. Przepisy niedługo zabronią sprzedaży ziół, bo drogie leki syntetyczne z rtęcią lepsze. :rotfl:

Ostatnio zwracam uwagę na daty kosmetyków, świństwem jest promocja powiązana z brakiem możliwości sprzedaży w dniu następnym.

Wkurza mnie ten motyl w Japonii!
10-05-2010 11:22
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #9
 
jedna+05-10-2010, 11:22test napisał(a):
Cytat: (jedna @ 05-10-2010, 11:22)
Jesteś pod wpływem tych, co każą ciągle kupować.


Wprost przeciwnie. Uważam, że daty przydatności do spożycia często są z dupy tak zwanej i nie wierzę w magiczny proces przeobrażania się rzeczy jadalnych w niejadalne w ściśle określonym czasie.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
10-05-2010 11:26
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
jedna Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 7,991
Dołączył: Apr 2005
Reputacja: 0
Post: #10
 
Z tego co pamiętam hodowałeś piękne pleśnie, wiara nie ma tu nic do rzeczy, wszystko się psuje, nawet jeśli nie ma głowy.

Tak poważnie, to nawet świeże mięso, które kupuję naprawdę świeży, często mrożę, bo nawet dzień powoduje piękne reakcje wewnętrzne.

Wkurza mnie ten motyl w Japonii!
10-05-2010 12:10
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #11
 
U nas mięso nie leży dłużej niż do wieczora, ho ho. A jak nie ma Wiktora i mięso zaczyna mieć zapach, Misia tym chętniej zjada bez żadnych negatywnych konsekwencji.

Mówię raczej o żywności, która ma daty przydatności co najmniej kilkumiesięczne, a w dniu podanym na wieczku jest bezwzględnie wyrzucana. Ja nie wyrzucam, jeśli termin nie upłynął w sposób drastyczny. W każdym razie nie automatycznie.
Ogólnie to naprodukowałem się mocno na ten temat tutaj:
http://gaduly.pl/index.php?showtopic=8464

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
10-05-2010 12:22
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
fallen angel Offline
Debil
*****

Liczba postów: 5,505
Dołączył: Mar 2005
Reputacja: 1
Post: #12
 
Oczywiście, sugeruję się datą ważności zamieszczoną na opakowaniach produktów. Jednakże prędzej nałożę na skórę przeterminowany krem (aczkolwiek nie zdarzyło mi się to ani razu) niż zażyję leki czy skonsumuję jedzenie z przekroczoną już datą spożycia. W dwóch ostatnich przypadkach obawiam się rewolucji żołądkowo-jelitowych, ogólnie efektami ubocznymi. A ponieważ mam bardzo wrażliwy organizm, może on zareagować znacznie gorzej niż u innych.

Zaznaczę, że nie sprawdzam w sklepie daty przydatności do spożycia każdego towaru, bo po prostu mi się nie chce. Wyjątkiem jest prezent dla kogoś, na przykład w postaci bombonierki czy innej słodkości - nietaktem jest obdarować kogoś przeterminowanym prezentem.

user posted image
01-16-2011 19:25
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
elfik Offline
Member
***

Liczba postów: 63
Dołączył: May 2008
Reputacja: 0
Post: #13
 
Mój lekarz mówił, że leki działają jeszcze kilka miesięcy po utraceniu daty ważności, nie ma tak, że na przykład termin kończy się 19.03 , a już 20.03 nie nadaje się do użycia. I tak jest ze wszystkim.

Zbyt krótko żyjemy, aby odmawiać sobie jeśli bardzo chcemy.
04-20-2011 08:14
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #14
 
No co Ty?
04-20-2011 10:40
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
buds414 Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 20
Dołączył: Nov 2011
Reputacja: 0
Post: #15
RE: Data ważności
podawany termin ważności na opakowaniu, to taki przybliżony termin, bo nie da się wyliczyć, że składnik leku tego i tego dnia przestanie być aktywny i nie zadziała. oczywiście, co do leków, to bym nie brała tych przeterminowanych, ale gdy jest to powiedzmy tydzień po dacie ważności, to jeszcze bym zaryzykowała. a co do artykułów spożywczych to już trzeba ocenić wzrokowo, smakowo i węchowo, czy się nadająBig Grin

Ze szkoły wojennej życia. Co mnie nie zabija, to czyni mnie silniejszym. A pomagam innym dając korepetycje
01-03-2012 11:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | CSS Valide !