Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Agresywne zwierzaki
Autor Wiadomość
Doris Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 1,697
Dołączył: Dec 2008
Reputacja: 1
Post: #1
RE: Agresywne zwierzaki
Co myślicie o agresywnych zwierzętach? Dokładnie to chodzi mi o psy bo to u nich najczęściej są objawy agresji. Jak myślicie czym to jest spowodowane? Czy to wścieklizna, czy może natura psa? I cobyście z takim zwierzakiem zrobili? Uśpili od razu, czy co?

A tutaj teraz taki przykład:
Pies mojej koleżanki (kundel) jest dość agresywny tzn. ostatnio nawet mu przeszło, ale kiedyś to mógł ugryźć bez powodu. Mnie już ugryzł parę razy nie aż tak mocno żeby było widać, ale bolało; chociaż raz ugryzł mnie dość mocno i moją 2 koleżankę też ugryzł i ma bliznę (i nie dużo brakowało żeby rana była do szycia). Co byście zrobili np. z takim psem?

user posted image
Kaj je Nemo?
04-27-2009 21:15
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Pi Offline
(15 l.) mówi że jest sezon na sarny
*****

Liczba postów: 6,581
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 1
Post: #2
 
A skąd czerpałaś informację, że to psy maja najczęściej objawy agresji? Bo Pi sie z tym nie zgodzi...
04-27-2009 21:31
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Doris Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 1,697
Dołączył: Dec 2008
Reputacja: 1
Post: #3
 
pi666+27-04-2009, 21:31test napisał(a):
Cytat: (pi666 @ 27-04-2009, 21:31)
A skąd czerpałaś informację, że to psy maja najczęściej objawy agresji? Bo Pi sie z tym nie zgodzi...


Znikąd...tak po prostu pomyślałam że to psy, ponieważ najwięcej o psach słychać...Ale jak chcesz to możesz o innym zwierzaku opowiedzieć Smile

user posted image
Kaj je Nemo?
04-27-2009 21:34
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Morpheus Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 2,592
Dołączył: Nov 2007
Reputacja: 0
Post: #4
 
Psy sa najpopularniejszymi zwierzakami domowymi i mogą zrobić więcej kuku niz kot który ewentualnie podrapie dlatego więcej o nich słychać.
Nie jestem jakimś ekspertem w tej dziedzinie ale z tego co wiem to najwięcej zależy od właściciela jak wychował psa może pies był źle traktowany przez ludzi nie koniecznie nawet przez samego właściciela. Może weterynarz by przepisał mu jakieś leki kastracja podobno też pomaga odizolowanie psa może nie było by najlepszym wyjściem ale chyba lepsze to niż go uśpić co chyba jest już na prawdę ostatecznością :/

"Birdie, birdie, in the sky, why'd you do that in my eye?
Looks like sugar, tastes like sap. OMG! IT'S BIRDIE CRAP!
04-27-2009 22:09
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Cornel Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 4,068
Dołączył: May 2008
Reputacja: 1
Post: #5
 
Psiory, z małymi wyjątkami z natury, agresywne bez uzasadnienia nie są, a sporo zależy od jego wychowania i traktowania go od szczeniaka. Jeżeli właścicielowi zależy, to zajmie się pupilem jak należy i jego trud przyniesie efekty. Bo pies, szczególnie szczeniak, bardzo się od dziecka nie różni, z wyjątkiem wyglądu i szybszego rozwoju. Za przykład mogę podać psa mojego brata ciotecznego. Kupił go, gdy miał już małą córeczkę, a pisek jest niemieckim owczarkiem. Psina, jak to psina, chciała się z dzieckiem bawić i czasami zdarzało się, że się dziewczynka przewróciła, czy została szczodrze wylizana powalona wcześniej na ziemię. Dziecko płakało, a brat się nie cackał i nie raz się zdarzyło, że psior został wytargany za uszy. Dziś jest już duży i w stosunku do wielu obcych osób, gróźny i nigdy sam na sam z nim bym się spotkać nie chciał, a nawet w towarzystwie ciotecznego. I jedno mu w psychice zostało. Za nic w świecie, dużej już siostrzenicy nie ruszy, bo pamięta zapewne, co mu może grozić, chociaż brat żałuje teraz, że tak go wychował.
Dużego psa ciężko jest zmienić i jeżeli jest szczególnie agresywny, to może zamiast usypiania, lepiej będzie go wiązać i spuszczać w towarzystwie osoby, do której czuje respekt, ale tylko i wyłącznie na własnym podwórzu.

user posted image
झूठे के लिए सबसे बड़ी सजा यह है, कि किसी ने उसे विश्वास नहीं करता नहीं है, लेकिन है कि वह खुद किसी को भी विश्वास नहीं कर सकता. मैं यह करने के लिए तत्पर हैं.
04-27-2009 23:07
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #6
 
Jeśli ma się psa od szczenięcia i jest agresywny, powody mogą być trzy - totalna ignorancja właściciela i wskutek niej zaniedbania w wychowaniu albo celowe podkręcanie złych nawyków albo choroba. Nie wścieklizna. Wścieklizna w cywilizowanych krajach praktycznie nie dotyczy zwierząt domowych. Może być jakaś zmiana w mózgu np.
Ale w 9 przypadkach na 10 agresja bierze się z głupoty człowieka, który psa wziął, nie biorąc pod uwagę, że trzeba z nim pracować, zapewnić warunki, ruch w odpowiedniej dawce, wzywania, ciekawe zajęcia i chociaż podstawowe szkolenie.

Cytat:Pies mojej koleżanki (kundel) jest dość agresywny tzn. ostatnio nawet mu przeszło, ale kiedyś to mógł ugryźć bez powodu. Mnie już ugryzł parę razy nie aż tak mocno żeby było widać, ale bolało; chociaż raz ugryzł mnie dość mocno i moją 2 koleżankę też ugryzł i ma bliznę (i nie dużo brakowało żeby rana była do szycia).


A jak pies ugryzie, to co szanowna właścicielka robi? Bo to klucz do wszystkiego - odpowiednia reakcja. Jeśli się nie ma bladego pojecia o zachowaniu zwierzęcia, jego przyczynach i sposobach oduczania, wymyślono już takie cuś jak psi behawiorysta. Może dla niektórych to śmieszne, zbędne i w ogóle wymysły szajbusów, ale jak się samemu głupieje w konfrontacji z własnym zwierzem, to najprostsze rozwiązanie prosić o radę specjalistę. Jak się nie ma kasy na specjalistę, który pomoże psa rozgryźć, przeczytać książkę o zachowaniach psa i poznać przynajmniej podstawy. To ludzka, nie psia odpowiedzialność, zrozumieć o co chodzi i nie pogarszać sytuacji.

Gdybym miał agresywnego psa, zastanowiłbym się, czy opieka nad nim mnie nie przerasta. Agresywny pies nie jest dla leniwych debili, nerwusów i ludzi niecierpliwych. Nawet dorosłego psa można wyprowadzić na prostą, ale potrzebna jest konsekwencja i wiedza. Jeśli ktoś nie ma tego i nie ma nikogo zaufanego, kto psa przejmie i poprowadzi bardziej odpowiedzialnie, niech mu oszczędzi gnicia w schronisku, w zamknięciu, przykrych incydentów i życia w ciągłym napięciu i frustracji.
Jeśli zwierza lubi, zdecyduje się z nim pracować i zależy mu, niech zacznie od douczenia się, potem psa wykastruje, potem poświeci mu parę godzin dziennie na długie spacery z męczącymi atrakcjami, jeśli może sobie na to pozwolić - zapisze psa na kurs posłuszeństwa czy jakiś sportowy. Jest mnóstwo pozytywnych metod szkolenia, które sprawiają, że psina jest zapatrzona we właściciela i zrobi wszystko, żeby pan był zadowolony. Niektórym psom odbija z nudów i dlatego, że nie wiedzą, co wolno a czego nie.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
04-27-2009 23:48
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Feth Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 16,927
Dołączył: Dec 2005
Reputacja: 2
Post: #7
 
Dein Lakai+27-04-2009, 23:48test napisał(a):
Cytat: (Dein Lakai @ 27-04-2009, 23:48)
Jeśli ma się psa od szczenięcia i jest agresywny, powody mogą być trzy - totalna ignorancja właściciela i wskutek niej zaniedbania w wychowaniu albo celowe podkręcanie złych nawyków albo choroba.

Dobrze powiedziałeś, Kochanie. Ja tak samo nie wierzę w rasy agresywne i nieagresywne. Może i niektóre mają większe predyspozycje do tego żeby być psem wojującym ze względu na geny czy coś. Jednocześnie zawsze będę uważała, że jeśli mamy psiaka od małego to wszystko jest w naszych rękach, to na właściciela spada największa odpowiedzialność za to jaki pies jest.

Ja kiedyś miałam agresywnego królika strasznie Big Grin Śmieszny zwierzak był, nie można było się zbliżyć do klatki, bo się rzucał na pręty. Tak samo ręki wsadzić się nie dało żeby go nakarmić. Mnie co prawda nie atakował, ale innym nie pozwalał i kończyło się na gryzieniu i drapaniu. Do tego tak komicznie burczał.

Teraz doceniam delikatność zwierzęcą i brak jakichkolwiek przejawów agresji. Mój kotek obecny to najłagodniejsze zwierzątko jakie widziałam w życiu. Do tego w żaden sposób sprowokować się nie daje. W żaden.
04-28-2009 01:43
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #8
 
Feth+28-04-2009, 01:43test napisał(a):
Cytat: (Feth @ 28-04-2009, 01:43)
Dobrze powiedziałeś, Kochanie. Ja tak samo nie wierzę w rasy agresywne i nieagresywne.



Ja wierzę w rasy i mieszańce ras, które pozostawione same sobie bywają bardziej i mniej niebezpieczne :> I w agresywnych i nieagresywnych właścicieli. Nie ma bardziej agresywnego zwierza w okolicy niż pewien pinczer miniaturka, suka zresztą, która wchodzi na plecy Misi, ujadając i strasząc. przy czym Misia udaje, że jej nie widzi.
Z powodu dużych pokładów dresiarstwa, jest też sporo psów "ras agresywnych", nie sądzę, że z zarejestrowanych hodowli, a więc nie ze starannie dobranymi genami i bez gwarancji porządnej socjalizacji w wieku szczenięcym. Takie krokodyle na sznurkach. I jeszcze nigdy nie widziałem, żeby taki zwierz był jawnie agresywny i doskakiwał do cudzych psów. Idzie to, jak Pan Bóg przykazał, na smyczy, posłusznie, a chłopina-właściciel cieszy się, że tak wychował psa. Zna swojego psa, pilnuje go i w ogóle nie ma się czego bać. Już mniej pewnie czuję się, kiedy idzie kobieta z wózkiem, drugim dzieckiem za rękę i psem labradorem jako satelitą, biegającym dookoła. Mam podejrzenie wtedy, że psinkę ktoś kupił dziecku, sugerując się rzekomą łagodnością rasy i specjalnie nie poświęca czasu na jego wychowanie. Wogle te łagodne labki i goldenki, kupowane jako psy rodzinne, są najczęściej rozpaskudzone, nieposłuszne i pozostają poza kontrolą właściciela. Może i nie gryzą, ale wbiegają pod nogi, wpadają na człowieka z impetem, ganiają jeden drugiego bez opieki i straszą mniejsze, delikatniejsze zwierzątka. Bo po co wychowywać, skoro są łagodne.

Z agresywnych zwierząt miałem psa, chomika i Dzidkę.
Piesio był koszmarny. Dostaliśmy go, jak ja i moje rodzeństwo byliśmy na początku podstawówki lub troszkę wcześniej. Rodzice totalnie niezainteresowani psami, my za mali, żeby zająć się mądrze zwierzęciem, które od początku było psychicznie obciążone. On był maleńki, jak nam go wujek przywiózł. Miał może 3-4 tygodnie, więc jeszcze nie nadawał się do zabrania suce. Od początku dewastował otoczenie, na nas, nie na suce uczył się, jak fajnie wbijać ząbki w coś ruszającego się, był nadpobudliwy seksualnie, ciągnął na smyczy, szczekał na przechodniów, a wchodzących gości witał albo zębami albo kopulując z ich nogą. Żałuję, że nie byłem wtedy starszy, że nie było netu, który jest kopalnią wiedzy wszelakiej, że podejście do zwierząt było wtedy nieskomplikowane i nikt nie słyszał np. o kastracji. Nie wychowywaliśmy tego psa. On wychowywał nas. A kiedy przegiął, ojciec oddał go koledze na jakąś działkę, żeby biegał wzdłuż ogrodzenia i ujadał. Zresztą raz z niej zwiał i wrócił do nas, chociaż działka była za miastem. Mimo podłego charakteru, zwierzak był do nas przywiązany i być może można go było wychować. Ale jeden człowiek za wcześnie pozbawił go matki, a ludzie, do których trafił, czyli moi rodzice, byli dobrodusznymi ignorantami, zbyt zajętymi własnymi dziećmi i pracą, żeby dobrze zaopiekować się taką sierotą psią.

Chomik to był kawał skurwysyna. Nawet wyżej wymieniony pies czuł respekt przed jego żółtymi siekaczami. Dziki zwierz, który notorycznie wygryzał w klatce dziurę do wolności i żył luzem "gdzieś w mieszkaniu". Najchętniej między sprężynami dziadkowego łózka, który dokarmiał zwierzuntko ciastkami :> Chomik miał swoje zasady i o ile nie stawało mu się na drodze, nikogo nie krzywdził. Psu dostało się, kiedy bezczelnie leżał w poprzek korytarza, a chomik zmierzał właśnie z kuchni, gdzie była jego podziurawiona klatka, do pokoju dziadziusia. Ugodzony w ogon natychmiast zrobił przejście dla Karola.
Karol żył długo i namiętnie, a życie jego bogate składało się z ucieczek, chomikowania i niszczenia kabli, książek i dywanu. Wzięty na ręce ciął do krwi, a potem korzystając z zamieszania, dawał dyla.

A Dzidka to kobieta enigma. Przeszłość nieznana, ale na pewno niełatwa, o czym świadczą pozłamaniowe zrosty na kończynach. Potem pól roku w schronisku. Potem u mnie, naiwnego człowieka, który myślał, że wszystkie koty są miłe i dobre, kiedy się o nie dba :>
Nie wszystkie koty są miłe i dobre. Niektóre terroryzują otoczenie dla przyjemności, atakują od frontu dwudziestokilogramowe psy, stukilowych menczyzn oraz rękę, która karmi i próbuje pogłaskać. Oraz nogę ze szczególnym uwzględnieniem ścięgna achillesa. Niektóre koty wolą hardkorowe polowania i zabawy w komandosa.
Juz sobie dałem spokój z próbami przekonania jej, że nie ma nic fajniejszego, niż leżeć na kolanach właściciela, mruczeć i podlizywać się. Dzidka ma ciekawsze zajęcia i lepszy pomysł na życie.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
04-28-2009 11:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Doris Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 1,697
Dołączył: Dec 2008
Reputacja: 1
Post: #9
 
Dein Lakai+27-04-2009, 23:48test napisał(a):
Cytat: (Dein Lakai @ 27-04-2009, 23:48)
A jak pies ugryzie, to co szanowna właścicielka robi? Bo to klucz do wszystkiego -



No to go zleje, i wyprowadza z pokoju. Ale mi się wydaje że to może być trochę jej wina, bo psu dokucza czasem i widać że mu się to nie podoba...dodam jeszcze że mają w domu 2 psa (mieszańca z amstafem), ale on to by takim zaznajomionym ludziom raczej nic nie zrobił, ale jak idzie ktoś po ulicy to szczeka, a jak ucieknie czasem to goni ludzi...

user posted image
Kaj je Nemo?
04-28-2009 15:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #10
 
Klasyka. Najpierw się psa drażni i robi z niego niezrównoważonego, nieufnego wariata, a potem się go leje za to, że nie ufa i gryzie "bez powodu". Może też gryzie, bo robi sobie próbę sił, do czego go przyzwyczajono.
Nie ma prawa być chodzącym spokojem w takich warunkach.

Podstawa, kiedy pies zaczyna się panoszyć, to nauczyć go odchodzenia na swoje miejsce i pozostawanie tam. Przewagę nad psem okazuje mu się, ucząc komend, nagradzając za dobrze wykonane polecenie i tylko w rzadkich i wyjątkowych przypadkach rozwiązuje się problemy siłowo. Małe ale - w takim swoim miejscu, jest naprawdę u siebie, nikt mu tam nie dokucza, nikt się z nim nie drażni, ma się czuć bezpiecznie. Kiedy przeszkadza, odsyła się go do tego miejsca, hojnie się go za to nagradza i czerpie się satysfakcję ze zgodnego pożycia, nie robienia mu na złość czy lania.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
04-28-2009 16:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
p a s i K O T Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 1,911
Dołączył: Feb 2005
Reputacja: 0
Post: #11
 
Dein Lakai+28-04-2009, 15:39test napisał(a):
Cytat: (Dein Lakai @ 28-04-2009, 15:39)
tylko w rzadkich i wyjątkowych przypadkach rozwiązuje się problemy siłowo.

nigdy sie tego nie robi! tj nie bije sie ewentualnie kupuje sie kolczatke

user posted image
user posted image
user posted image
user posted image
04-29-2009 15:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Doris Offline
Posting Freak
*****

Liczba postów: 1,697
Dołączył: Dec 2008
Reputacja: 1
Post: #12
 
p a s i K O T+29-04-2009, 15:44test napisał(a):
Cytat: (p a s i K O T @ 29-04-2009, 15:44)
kupuje sie kolczatke


I co ci ta kolczatka da? pies przestanie gryźć przez to? Nie sądzę...

user posted image
Kaj je Nemo?
04-29-2009 19:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dein Lakai Offline
Niesarniusza
******

Liczba postów: 16,806
Dołączył: Jun 2005
Reputacja: 4
Post: #13
 
Ja nie bicie miałem na myśli, tylko wyprowadzanie psa z pokoju/ na miejsce, kiedy wchodzi człowiekowi na głowę, a nie docierają komendy. O biciu jak dla mnie nie ma mowy w ogóle.
Kolczatka? IMO niespecjalnie różni się od klapsa. Jak rozumiem, proponujesz ją do nauki chodzenia na smyczy dla tego drugiego psa - który szczeka i pewnie też ciągnie do ludzi, będąc na spacerze. Już i w tej dziedzinie doszło do pewnego postępu i dla naprawdę trudnych psów proponuje się nie dławik czy kolczatkę, których też trzeba umieć używać, żeby dały skutek bez zadawania psu bólu. Mało kto potrafi kolczatkę dobrac i użyć w odpowiedni sposób w odpowiednim momencie.
Dla psa, który ciągnie i jazgocze proponuje się halter. Halter wygląda jak ogłowie dla konia. Jest zrobiony z tasiemki obejmującej luźno pysk i druga część na szyi. Psies który ciągnie, doznaje przykrości, kiedy naciska mu się kufę. Podobno przelomowa metoda, działajaca nawet na niereformowalne typy, które prędzej się uduszą, niż zwrócą uwagę, że kolczatka im się wżyna. A przy tym tanie ustrojstwo, więc nic nie szkodzi spróbować.

Gdyż nie mogłem nigdy wyrzec się skrytej nadziei, że pod osłoną nocy moją zwykłą facjatę zastąpi jakaś nowa, świeża twarz. Kiedyś na przykład byłoby to ufne i poważne oblicze sarny, która by mnie obserwowała swoimi wydłużonymi w kształt migdału zielonymi oczyma w gwiaździstym podlewie mojego lustra. A ja bawiłbym się ruchliwymi, pełnymi ekspresji uszami, których żywość wynagradzałaby mi dziwne zaostrzenie rysów twarzy.
04-29-2009 20:04
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | CSS Valide !